wtorek, 17 lipca 2018

W wakacyjnym plecaku: "Opowiem ci, mamo, co robią psy"


„Opowiem ci, mamo” to bardzo popularna seria Naszej Księgarni, zasadniczo przeznaczona dla młodszych dzieci. Niech Was jednak nie zmylą kartonowe strony, duży format, pełnostronicowe ilustracje. Wiele tytułów z tej serii jest BARDZO atrakcyjnych także dla starszych dzieci, dziewięcio-  czy dziesięcioletnich. Właśnie tak jest z częścią  „Opowiem ci, mamo, co robią psy” stworzoną przez Paulinę Wyrt.



Jakie są powody owej atrakcyjności także dla starszych czytelników? Oto kilka z nich:

- psia tematyka jest bardzo uniwersalna (w kontraście do tomów traktujących np. o dinozaurach, mrówkach czy pająkach)

- ilustracje Pauliny Wyrt z powodu stosowanej techniki i kolorystyki są bardzo atrakcyjne także dla nastolatków i dorosłych (osobiście uwielbiam!)

- książka zawiera wiele wiadomości istotnych dla wszystkich, którzy myślą o tym, aby mieć psa: Jak często należy go odrobaczać? Czy pies powinien mieć czip? Jakie jedzenie mu służy, a jakie może być wręcz trujące? Co zabrać, gdy pies wybiera się z nami w podróż zagraniczną? Jak czytać mowę ciała psa?




- znajdziemy tu ciekawe zabawy dla całej rodziny, takie jak gra planszowa, w której idziemy na spacer z psem i patrzymy na okolicę jego oczami albo wymyślanie nazw dla kundelków zgodnie z ich przewodnią cechą charakteru (czytolub polski, skocznik lotny, śpiewak obiadowy itp.), łączenie w pary psów i ich właścicieli.

Jak każda z dwunastu dostępnych w tej serii, także i ta książka jest wspaniałą wyszukiwanką. Kot, który zaszył się gdzieś w domu, bo miał dość psich harców, pies-ratownik albo dzielny pies stróżujący, który właśnie złapał włamywacza, przedstawiciele licznych psych ras, którzy rozbiegli się  po kawiarni – na każdej rozkładówce jest wiele elementów do szukania i to nie tylko tych wymienionych w poleceniu.


Warto podkreślić, że przy całym zabawowym, aktywnościowym charakterze  książki jest w niej miejsce również na opowieść. To historia kundelka o imieniu Feler. Mieszka w schronisku dla zwierząt i marzy o tym, by mieć własnego człowieka do kochania. Do psiaka uśmiecha się szczęście – przygarnia go Lila, która bardzo troskliwie o niego dba. Zabiera do weterynarza, do psiego salonu piękności, ma dużą wiedzę na temat właściwej opieki nad psem i chętnie dzieli się nią z czytelnikami. Czy każdy pamięta o obroży przeciwkleszczowej, smarowaniu poduszek łap kremem zimą, zabraniu na wakacje książeczki zdrowie z wbitymi pieczątkami?


„Opowiem ci, mamo, co robią psy” to przydatna pozycja w wakacyjnym plecaku – w deszczowy lipcowy dzień na chmurnej plaży pozwala złagodzić objawy histerii pod tytułem „dlaczego-nie-mogę-wejść-do wody”, czyni też znośną wielogodzinną podróż, a oprócz tego oferuje dużo merytorycznych ciekawostek i estetycznej frajdy.

Paulina Wyrt, Opowiem ci, mamo, co robią psy, wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2018.
Wiek: 3+


sobota, 7 lipca 2018

W wakacyjnym plecaku: Gdy Pola się zgubi


Czterolatka znika ojcu z oczu podczas zakupów. To ledwie chwila, w której jest zajęty płaceniem przy kasie i nie spogląda na córkę. Gdy podnosi wzrok, dziewczynki nigdzie nie ma. Koszmar każdego rodzica.



To była pierwsza przeczytana przeze mnie książka Iana McEwana, „Dziecko w czasie”. Czytałam ją dawno temu, nie mając jeszcze własnych dzieci, ale już wtedy przedstawiona w niej historia i dramatyczne emocje sprawiły, że przechodziły mnie dreszcze. Po latach obejrzałam ekranizację i emocje wróciły, a w zasadzie uderzyły ze zdwojoną mocą, bo mogłam już postawić się na miejscu głównego bohatera, który w dzikiej rozpaczy biega po markecie, wykrzykując imię córki.

poniedziałek, 2 lipca 2018

Srebrna dziewczyna


W liceum z upodobaniem zaczytywałam się w prozie Updike’a. Pamiętam zaskakująco dokładnie wrażenie osaczenia i beznadziei, które towarzyszyło lekturze serii o Króliku Angstromie. Spadające ciężkimi falami poczucie marazmu i zmarnowanych szans dawało mi osobliwą przyjemność, być może wynikającą z wewnętrznego przekonania, że mnie to nie dotyczy, że mogę bezpiecznie zanurzyć się w tych szarościach, bo moje życie dopiero się zaczyna i na pewno będzie wyglądało inaczej. Lepiej.



Wrażenie dusznej, gęstej, przytłaczającej rzeczywistości, choć postrzeganej ze znacznie już większym dystansem, wróciło podczas lektury „Srebrnej dziewczyny” Leslie Pietrzyk. Bezimienna bohaterka książki próbuje uciec od własnej przeszłości, od  tego kim była, z jakiej pochodziła rodziny, jakie otoczenie ją ukształtowało. Wyjeżdża z rodzinnej miejscowości, rozpoczyna studia na prestiżowej uczelni, zaprzyjaźnia się z bogatą, pewną siebie dziewczyną, chodzi na imprezy, marzy o karierze pisarskiej. Jeśli spojrzeć z boku – miła z niej, wrażliwa, dobra dziewczyna. Może trochę zbyt czujna, zbyt ostrożna, no i do przesady skąpa, ale wydaje się być lojalną przyjaciółką, bystrą studentką, sympatyczną młodą kobietą.

piątek, 22 czerwca 2018

Subiektywny przegląd książkowych nowości /czerwiec 2018/


Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.



Za mały na to, za mały na tamto… ileż razy dziecko słyszy te słowa! Ale to nie tylko słowa, bo przecież musi też radzić sobie z rzeczywistością stworzoną na miarę znacznie wyższych niż ono osób. Tu nie dosięga, tam nie dostaje… Takie same kłopoty ma tytułowa małpka z książki Marty Altés. „Zawsze było zbyt głęboko, zbyt niebezpiecznie albo zbyt trudno dla kogoś tak małego” – to jedno zdanie opisuje jej życie w dżungli. Sfrustrowana takim stanem rzeczy małpka podejmuje ważną decyzję. Postanawia udowodnić, że wcale nie jest za mała na to, by dokonywać niezwykłych rzeczy! Jej dzielna postawa może jednak nieść ze sobą ryzyko… (każde dziecko w tym momencie z zapartym tchem będzie obserwowało rozwój wypadków, ale szczegółów nie zdradzę!).
Ten piękny picturebook katalońskiej artystki Marty Alt
és to opowieść o pragnieniu działania i samodzielności, a także o potrzebie bycia w grupie, o wzajemnej trosce i miłości.

Marta Altés, Dzielna małpka, tłum. Marta Bręgiel-Pant, wyd. Tako 2018.
Wiek: 3+

środa, 13 czerwca 2018

Teraz komiks! - fotorelacja z wystawy


Wystawa „Teraz komiks!” w Muzeum Narodowym w Krakowie to gratka dla wielbicieli komiksów. 


Można tu cofnąć się w czasie do lat dziecinnych, wspominając godziny spędzone na lekturze „Kajka i Kokosza” czy „Jonki, Jonka i Kleksa”, o których istnieniu zupełnie zapomniałam, choć kiedyś bardzo lubiłam śledzić losy tej trójki (Egmont wznowił w zeszłym roku te zeszyty), można było wejść do pracowni Papcia Chmiela, pełnej wymyślonych przez niego urządzeń, sfotografować się z Gapiszonem i Koziołkiem Matołkiem.

Początki komiksu w Polsce to rysunkowe historie cyklicznie ukazujące się w czasopismach.

piątek, 8 czerwca 2018

W wakacyjnym plecaku: Zula i magiczne obrazy


Bardzo lubię styl, jakim Natasza Socha pisze swoje książki dla dzieci i właśnie ten profil jej pisarskiej działalności lubię najbardziej. Autorka ma lekkie pióro i zgrabnie łączy ze sobą rozmaite wątki, cały czas podtrzymując uwagę młodego czytelnika.



Dzieje się tu dużo, ale nie za dużo – pisarce udaje się unikać przesadnej krzykliwości i zwariowanego tempa akcji typowego dla wielu współczesnych książek dla dzieci. Rozumiem, że żyjemy w kulturze obrazkowej i że wydawcy chcą przyciągnąć dzieciaki książką, w której wszystko dzieje się szybko jak w kreskówce, ale książka to jednak nie to samo. Można zresztą w inny sposób uatrakcyjnić tekst, i to nawet nie odchodząc daleko od kreskówkowego stylu – mianowicie poprzez rysunkowe ilustracje, dodające lekkości i tempa słowom.

czwartek, 31 maja 2018

Subiektywny przegląd książkowych nowości /maj 2018/


Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.




Violet Brown wraz z rodzicami przeprowadza się do miasteczka o dość zaskakującej nazwie Perfect. Jej ojciec zajmuje się chirurgią oka i ma pomóc mieszkańcom miasteczka, którzy mają ponoć jakiś nietypowy problem okulistyczny. Jeszcze tego samego wieczoru właściciele firmy, w której ma pracować Eugene Brown informują całą rodzinę, że w najbliższych dniach… stracą wzrok! Nie powinni jednak się tym przejmować, bo otrzymają od razu specjalne okulary, które ten problem rozwiążą (sic!).

wtorek, 29 maja 2018

Książkowe polecanki na Dzień Dziecka (2)


Książki do zabawy, nauki i… zasypiania!



1. Katarzyna Biegańska, "W ROBACZKOWIE", il. Monika Suska, wyd. Dwukropek 2018. Wiek: 3+

Wielki format książki robi wrażenie. Za pełną szczegółów kolorową okładką rozpościera się zielona przestrzeń łąki, i mały czytelnik, zanim zdąży się obejrzeć, wpada w gwarny świat tytułowego Robaczkowa. A tam rwetes i zamieszanie. Wszyscy mieszkańcy przygotowują się właśnie do Święta Łąki! Z tej okazji maluchy z robaczkowego przedszkola otrzymały ważne zadanie: mają przygotować przedstawienie o skarbach łąki. Najpierw jednak trzeba te cudowności znaleźć.



piątek, 25 maja 2018

Książki na Dzień Matki


Książki o matkach, mamach, mamusiach są ponadczasowe. Można sięgać po nie w różnych etapach życia – z małymi dziećmi, z nastolatkami, samodzielnie… Zawsze będą okazją do chwil refleksji, wspomnień, żartów, ciepłej rozmowy. Podkreślą bliskość, pomogą nazwać uczucia. Z okazji Dnia Matki przedstawiam Wam cztery nowości książkowe z MAMĄ w roli głównej.



Lubię drobne formy literackie. Opowiadania, eseje, impresje. Kiedyś zachwycił mnie Philippe Delerm swoim zbiorkiem „Pierwszy łyk piwa i inne drobne przyjemności”, w którym delektował się codziennością i rutyną: paczuszką z ciastkami w niedzielne przedpołudnie, zapachem jabłek czy tytułowym pierwszym łykiem piwa. Przypomniał mi się teraz ten tomik, gdy do rąk wzięłam „Mamę” Hélène Delforge i Quentina Grébana.

środa, 23 maja 2018

Pozytywka. Tajemnice domu handlowego Sinclairs.


Nastoletnia Sophie Taylor-Cavendish zostaje niespodziewanie osierocona przez ojca. Bez grosza przy duszy, musi z dnia na dzień porzucić dotychczasowe wygodne życie, opuścić rodzinną posiadłość i ukochaną nianię. Jest już za duża, aby zamieszkać w przytułku dla dzieci, a jednocześnie zbyt młoda i niedoświadczona, by zarobić na swoje utrzymanie. Szczęśliwie dla niej, w Londynie otwiera się właśnie wielki dom handlowy Sinclairs…




Sophie udaje się otrzymać posadę sprzedawczyni w dziale kapeluszy. Niestety wyszukane maniery nie zjednują jej przyjaciółek wśród koleżanek z pracy, a wkrótce okazuje się, że los ma dla niej kolejną przykrą niespodziankę. Sophie zostaje zamieszana w poważną sprawę kryminalną i… posądzona o współudział. Czy uda jej się udowodnić swoją niewinność? Czy w nowej rzeczywistości znajdzie jakąś bratnią duszę? Czy niepomyślna karta w końcu się odwróci?

poniedziałek, 21 maja 2018

Warszawskie Targi Książki 2018 - fotorelacja



Na tegoroczne Warszawskie Targi Książki wybrałam się razem z moją Zuzą, która po raz pierwszy otrzymała na to wydarzenie własną akredytację (prowadzi blog o książkach dla młodzieży: Zu czyta). Występowałyśmy więc nie tylko jako mama i córka, ale też jako dwie baaardzo blisko spokrewnione blogerki książkowe :)


 Na zdjęciu powyżej Agnieszka Żelewska, twórczyni Czarownicy Irenki :)

Spędziłyśmy na targach dwa dni: czwartek i piątek. Wybrałyśmy dni robocze, bo choć nie obfitują one w spotkania autorskie,  można cieszyć się spokojem, swobodą przemieszczania się i dłuższymi rozmowami z wydawcami.


Stoisko Polskiej Sekcji IBBY (Zu z Dorotą Lipińską i Beatą Kowalską)

niedziela, 13 maja 2018

Wiosna Toli, Lato Toli


Uwielbiam książki o porach roku – te, które traktują o nich bezpośrednio, opisując wprost zmiany zachodzące w przyrodzie, jak i te, które wplatają sezonowość w opowiadaną historię. To chyba pozostałości z dziecięcej lektury „Razem ze słonkiem” Marii Kownackiej. Jak ja uwielbiałam tę serię! Czytywaliście?



Książki Anny Włodarkiewicz – „Wiosna Toli” i „Lato Toli" – też troszkę przenoszą nas w przeszłość, a to za sprawą ilustracji Oli Krzanowskiej. Niektóre przywołują na myśl obrazki ze starego elementarza, choć tylko w pewnym stopniu – na tyle, by dorośli poczuli sentymentalną nutę, a dzieci uznały jednak za odwzorowanie codzienności. Zabawa światłem i cieniem przypomina z kolei prace Emilii Dziubak, co z pewnością ucieszy wielbicieli tego stylu.  

sobota, 12 maja 2018

Przedpremierowo: Nieodgadniony


Kiedyś, gdy w rozmowie wspomniałam liceum, do którego chodziłam, usłyszałam: „Ach, do tego, które wygląda jak Hogwart?” Pomyślałam, że to całkiem trafne porównanie, choć sama mojego ogólniaka nigdy tak nie postrzegałam. Trudno się jednak dziwić – ukończyłam go dokładnie w roku premiery „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego”.



Szkoła średnia jest popularną sceną zdarzeń rozlicznych powieści młodzieżowych, zarówno obyczajowych, jak i fantastycznych. W Wikipedii znaleźć można całą kategorię „Novels set in schools”. Rola szkoły jest dla nastolatka szczególna – to przecież nie tylko miejsce nauki, lecz także scena dla miłosnych komedii i tragedii oraz laboratorium interakcji społecznych, w którym testuje się swoje lęki, słabe i mocne strony.

poniedziałek, 7 maja 2018

Książkowe polecanki na Dzień Dziecka (1)

CZYTAJ, OGLĄDAJ, DZIAŁAJ!
Książki o budowaniu, architekturze i pojazdach


1. Charise Mericle Harper, JEDŹ! JEDŹ! STÓJ!,  wyd. Babaryba, Warszawa 2018. Wiek: 2+


Zmieniające się barwy sygnalizacji świetlnej niezmiennie przyciągają uwagę dzieci. Co oznacza zielone światło, a co czerwone? – zasad ruchu drogowego obowiązkowo uczą się wszystkie przedszkolaki. To bardzo ważne, by wiedzieć, kiedy iść lub jechać, a kiedy się zatrzymać! Charise Mericle Harper stworzyła na ten temat zabawną i ważną edukacyjnie książeczkę, której bohaterami są Mały Zielony i Mały Czerwony, czyli dwa krągłe światła sygnalizatora.

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Różowa walizka


W przedszkolu mojej córki był chłopiec, który kochał kolor różowy. Kochał też króliczki. Najlepiej różowe. I kiedy podczas balu karnawałowego jego koledzy zostali piratami, policjantami, i żółwiami Ninja, on przebrał się za różowego królika. Biegał, tańczył i świetnie się bawił z innymi dziećmi, i tylko dorośli mieli wielki z tym problem, bo nijak nie potrafili zaakceptować go w tej roli. Nikt nic nie powiedział, ale pamiętam poczucie dyskomfortu odmalowane na twarzach.



Przypomniałam o nim sobie nagle, czytając książkę „Różowa walizka” Susie Morgenstern. A w zasadzie je zobaczyłam – odciśnięte na obliczach rysowanych charakterystyczną kredką Serge’a Blocha. Twarze należą do członków rodziny małego Beniamina, który właśnie przyszedł na świat i z tej okazji został obdarowany mnóstwem prezentów. Jednym z nich jest walizka. W intensywnie różowym kolorze.

niedziela, 22 kwietnia 2018

Subiektywny przegląd książkowych nowości /kwiecień 2018/


Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.




Zauroczyła mnie całkowicie ta skromna książka o ciekawie zaprojektowanej okładce, na której spływający z wafelka lód układa się w znak zapytania. „Gdzie jest lodziarz?” pyta tytuł, pytają też wszyscy bohaterowie tej wielkomiejskiej rymowanej historii. U progu lata, kiedy wreszcie jest ciepło i w długie jasne dni można spacerkiem wędrować po parku, każdemu marzą się lody – w wafelku lub kubku, z bitą śmietaną lub karmelowym sosem. „A dla odważnych eksperymenty- / sorbet z miętowych liści wymiętych”. Cóż kiedy furgonetki lodziarza nigdzie nie widać. „Co to za lato jest bez lodziarza? / Tego nikt sobie nie wyobraża!” Zaniepokojeni mieszkańcy wylegają na chodnik i zaczynają snuć czarne scenariusze. Co jeden to bardziej makabryczny: „A może kiedyś, sennym wieczorem, / kiedy parkował tuż nad jeziorem, / po długiej pracy w żarze słonecznym / zamiast jedynki wrzucił bieg wsteczny?”. Mały chłopiec rozpowiada, że lodziarz postanowił zdrzemnąć się w zamrażarce: „Chłopiec powtarza – aż włos się jeży! – / że lodziarz pewnie dalej tam leży / i teraz – krew się w żyłach zmraża! - / zostały tylko lody z lodziarza”.

Książka Zuzanny Fruby to pozycja obowiązkowa dla wszystkich wielbicieli czarnego humoru. Dziecku też spodoba się ta historia o wyczekiwaniu na pierwsze po zimie lody. Znakomicie czyta się ją na głos, co jest zasługą zgrabnych parzystych rymów. Wzrok przykuwa ciekawa kolażowa grafika. I jest jeszcze jakaś liryczna, egzystencjalna nuta tej opowieści – smutnej i zabawnej jednocześnie – to miasto z jego ulicami i mieszkańcami, nasłuchujące dzwonka lodziarza zdaje się płynąć ponad czasem w symbolicznym oczekiwaniu na operetkowy finał.  

Zuzanna Fruba, Gdzie jest lodziarz?, wyd. Nisza, Warszawa 2018.
Wiek: 5+

wtorek, 17 kwietnia 2018

Nigdy Nigdy


Na „Nigdy Nigdy” zwróciłam uwagę, przygotowując lutowe wydanie subiektywnego przeglądu książkowych nowości. Wszystko, co znalazłam w materiałach prasowych i na fanpejdżu autora brzmiało bardzo interesująco. Piętnastolatka, która musi wyjechać z Polski do Australii, chociaż wcale tego nie chce, trudna rodzinna sytuacja, bunt okresu dojrzewania, miłość i przyjaźń wystawione na próbę… Byłam ciekawa pierwszej młodzieżowej powieści w dorobku Jurka Zielonki, pisarza, który popełnił wcześniej dwie docenione powieści do dorosłych: „Antypody” i „Tadzia”.



Za lekturę zabrałam się wspólnie z córką – czytam na głos, bo obie bardzo lubimy taki sposób spędzania czasu. Można na bieżąco dzielić się wrażeniami z lektury i dyskutować. Oczywiście czytanie trwa dłużej, ale nic nie szkodzi. Żadna z nas nie jest zwolenniczką wyzwań typu „przeczytam 50 książek w roku 2018”.

Początek książki trochę się nam dłużył. Poznałyśmy główną bohaterkę Agatę Urbanik, jej siostrę Kamilę zwaną Milką, chłopaka Kajtka i przyjaciółkę Siwą. Dowiedziałyśmy się, że sytuacja rodzinna Agaty wygląda nieciekawie: mama nie żyje, babcia, wychowująca dziewczynki jest poważnie chora, a ojciec założył nową rodzinę, od lat mieszka w Australii i dziewczynki nie mają z nim żądnego kontaktu.

niedziela, 8 kwietnia 2018

Maja dorasta. Niezbędnik dorastającej dziewczynki


Tacy jesteśmy nowocześni, zglobalizowani i uświadomieni, a nadal nie bardzo umiemy rozmawiać o dojrzewaniu i zmianach, które w tym okresie zachodzą. Wygodnie jest myśleć, że Internet objaśni wszystko, pytanie tylko, na ile to będzie rzetelne. Oczywiście nastolatki prędzej czy później znajdą tam odpowiedzi na swoje pytania, ale dzieci stojące dopiero na progu dojrzewania bardzo potrzebują naszego osobistego wprowadzenia w ten proces.




Tym bardziej, że współczesne dziewczynki zaczynają dojrzewać bardzo wcześnie. Wiele z nich już w wieku 9 lat miesiączkuje. Zmiany zachodzące w ciele kompletnie nie współgrają ze zmianami zachodzącymi w psychice. Rozdźwięk między fizjologicznym a emocjonalnym dojrzewaniem jest zdecydowanie większy niż kiedyś. W czasach naszych mam czy babć kobiety zaczynały miesiączkować w wieku 13, 14 lat. W wieku 19 i 20 lat często były już mężatkami i rodziły dzieci. Zmiany fizyczne były więc zapowiedzią zbliżającej się dorosłości, macierzyństwa, innego etapu w życiu. A dziś? Co ma wspólnego dziewięciolatka z trzydziestolatką, bo pewnie mniej więcej w takim wieku współczesne dziewczynki zostaną kiedyś matkami, oczywiście o ile się na macierzyństwo zdecydują? Dwie odległe planety…

czwartek, 29 marca 2018

Książkowy wielkanocny zajączek


Garść wolnych chwil podczas ferii wiosennych warto wykorzystać na przeczytanie jakiejś książki. Odgońmy dzieciaki od telewizorów i tabletów! Skoro wiosna wciąż się ociąga z ładną pogodą, sami musimy sobie osłonecznić ten czas miłą lekturą!




Przygotowałam dla Was cztery książkowe polecanki dla dzieci już samodzielnie czytających – „podstawówkowiczów”, zarówno z młodszych, jak i starszych klas.

PODSTAWÓWKOWICZE MŁODSI 6–9 LAT

1. SŁOŃ ERIKI

To jest tak pięknie wydana książka, że na początku po prostu chce się ją obracać w rękach, gładzić okładkę, kartkować, ważyć ciężar w dłoni. Też tak macie, że urzeka Was zewnętrzna forma książki? W tym przypadku naprawdę nie ma co szczędzić pochwał, bo wszystko tu jest dopracowane do najmniejszego szczegółu. Projekt okładki, niezwykle poręczny format książki, szycie, przyjazny dla oka papier, odpowiednio duży dla dziecka font i wygodna interlinia, urocze ilustracje. Tak właśnie powinna wyglądać książka dla początkującego czytelnika.


środa, 21 marca 2018

Subiektywny przegląd książkowych nowości /marzec 2018/


Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.



Książki o sztuce kierowane do dziecięcego czytelnika są bardzo potrzebne także rodzicom. Bo, jak już tu kiedyś pisałam, trochę się tej sztuki boimy, nie wiemy, jak o niej rozmawiać, a nawet co myśleć. W największy stupor wprawia nas oczywiście sztuka współczesna. Niektórzy więc wolą ją z marszu ostentacyjnie zlekceważyć i uznać za „niewiadomoco”, bo tak jest bezpiecznie. Książki takie jak ta napisana przez Ewę Solarz robią więc dobrą robotę, bo trochę tę sztukę objaśniają i przybliżają, pomagają zrozumieć. Autorka przedstawiła polskich twórców sztuki współczesnej, których prace to nie tylko malarstwo czy rzeźba, lecz także instalacje przestrzenne czy performance. Opowiada o nich bardzo przystępnie i ciekawie, pozwalając młodemu czytelnikowi niejako zajrzeć do warsztatu twórców poznać ich motywacje i idee. Co symbolizowała tęcza na Placu Zbawiciela i dlaczego wywołała takie społeczne zamieszanie? Jaki przekaz towarzyszył obieraniu ziemniaków przez Julitę Wójcik? Dlaczego Edward Krasiński obklejał wszystko niebieską taśmą?
Książka towarzyszy wystawie o tym samym tytule, którą można oglądać do 3 czerwca w warszawskiej Zachęcie. Gorąco polecam!

Ewa Solarz, Wszystko widzę jako sztukę, il. Robert Czajka, wyd. Wytwórnia 2018.
Wiek: 6+

piątek, 16 marca 2018

Była sobie dziewczynka

Trend pisania o kobietach ma się dobrze i z pewnością w tym roku zobaczymy na księgarskich półkach jeszcze kilka książek o tej tematyce. Jedni się tym cieszą, innych to już trochę męczy, ale zjawisko niewątpliwie zaistniało i jeszcze chwilę potrwa, nim rynek się nasyci. Nie zagłębiając się tym razem w przyczyny takiego stanu rzeczy, przyjrzyjmy się książce „Była sobie dziewczynka”, która jest według mnie bardzo uniwersalną opowieścią o tym, jak to się na przestrzeni wieków dziewczynkom żyło.



A żyło się rzecz jasna w większości źle. Przynajmniej z perspektywy współczesnej. Dzieciństwo dziewczynki trwało krótko. W znakomitej większości odmawiano jej prawa do nauki. A nawet jeśli mogła pójść do szkoły, tak jak na przykład Rzymianki, i tak w wieku dwunastu – trzynastu lat musiała pożegnać się z jakimikolwiek osobistymi planami. Znajdowano jej męża – czasem wyboru dokonywał ojciec, czasem, tak jak w Chinach, wróżbita, szybko urządzano wesele i w tym miejscu kończył się na zawsze wiek niewinności i marzenia o niezależności. Bywały chlubne wyjątki – na przykład u wikingów ostateczna decyzja o wyborze kandydata na męża należała do dziewczynki – co jednak tylko potwierdzało regułę. Zasadniczo uważano, że „kobieta nadaje się tylko do roli żony i matki, a poza tym nie przysługują jej żadne prawa”. Życie płynęło dziewczynkom, a później kobietom pod dyktando innych.

środa, 14 marca 2018

Odkrywca

Trzecia przeczytana książka brytyjskiej autorki utwierdziła mnie w przekonaniu, że Katherine Rundell jest moją ulubioną współczesną pisarką z zagranicy tworzącą dla dzieci i młodzieży. Skąd ten wybór? Z trzech powodów, które za chwilę wymienię. Ale najpierw słów kilka o samej fabule książki.



Czworo dzieci: Fred, Con, Lili i jej brat Maks podróżuje małym, sześcioosobowym samolotem do brazylijskiego Manaus – największego miasta Amazonii. Niestety, jedyny pilot doznaje śmiertelnej zapaści i traci kontrolę nad samolotem.

Młodzi pasażerowie cudem przeżywają katastrofę, szybko jednak odkrywają, że znajdują się w samym środku Puszczy Amazońskiej. Osamotnieni, odcięci od cywilizacji i pozbawieni możliwości kontaktu z najbliższymi. Szczęśliwie każdy z nich, może poza pięcioletnim Maksiem, dysponuje cechami charakteru lub hobby bardzo przydatnymi w sytuacji, w której się znaleźli: Lili ma ogromną wiedzę o zwierzętach, Con jest zorganizowana, ma analityczny umysł i fotograficzną pamięć, Fred pasjonuje się wyprawami odkrywczymi, podróżami, surwiwalem i geografią.

czwartek, 8 marca 2018

Wspaniała Gilly


Czytałam tę książkę w 1988 roku, niedługo po jej pierwszym polskim wydaniu, i choć minęło tyle lat, do dziś pamiętam swoją intensywną niechęć do głównej bohaterki. Jak mnie ta dziewczyna wkurzała!  Pyskata i cwana, nosząca głowę wysoko, mimo że nie miała ku temu żadnego racjonalnego powodu. Wredna, a przy tym inteligentna, wzbudzała we mnie swego rodzaju lęk. I nie minę się z prawdą, jeśli napiszę, że właśnie dlatego była jedną z tych książkowych bohaterek, które najbardziej wryły mi się w pamięć.



Ucieszyłam się więc bardzo, gdy zobaczyłam, że Nasza Księgarnia ponownie wydaje „Wspaniałą Gilly”. Chciałam skonfrontować się z moimi dziecięcymi wrażeniami, z dziesięcioletnią wrażliwością i pojmowaniem świata. Chciałam spojrzeć na Gilly oczami dorosłej kobiety. Móc ją ponownie poznać i ocenić z innej perspektywy.

I powiem Wam, że to była zaskakująco mocna i bardzo wzruszająca konfrontacja. Ale o tym za chwilę.

niedziela, 4 marca 2018

Seria "Mr. Men i Mała Miss"


Właśnie skończyłam pisać tekst o tym, jak czytać małemu wiercipięcie, i teraz, gdy patrzę na serię Little Miss, uświadamiam sobie, że to jest właśnie taki typ książeczek, który mogłabym polecić dziecku, które ma trudności z długim skupianiem się na tekście, jest bardzo żywiołowe i nie potrafi spokojnie usiedzieć w czasie lektury. Jest to też znakomita seria dla dziecka, które niechętnie sięga po książki albo bardzo szybko się nimi nuży.



Nic dziwnego, że seria, która swój początek miała w roku 1971 (!) cieszy się wielką i nieustającą popularnością wśród dzieci młodszych i starszych (oraz dorosłych). Do dziś sprzedano ponad 100 milionów egzemplarzy książek! A wszystko zaczęło się od dziecięcego pytania.
„Jak wyglądają łaskotki?” – zapytał ośmioletni syn autora, a tata postanowił podjąć wyzwanie i owe łaskotki narysować. I tak na świat przyszli Mr. Men i Mała Miss.

sobota, 24 lutego 2018

Siostry Pancerne i pies


Trend przedstawiania w książkach dla dzieci silnych kobiecych postaci utrzymuje się i najwyraźniej będzie miał się dobrze również w tym roku, jak wynika choćby z szóstej edycji raportu Kids & Family Reading Report. Czytamy w nim, że dzieciaki oczekują silnych, mądrych i odważnych bohaterek, które będą dla nich wzorem do naśladowania. To tłumaczy wysyp na rynku publikacji non fiction, prezentujących silne kobiety żyjące współcześnie lub w przeszłości, zdobywające mimo dramatycznych nieraz przeciwności wyznaczone sobie cele, realizujące marzenia, wnoszące swój wkład w najróżniejsze dziedziny nauki i życie społeczne.


Ten przykład działa, bo postać „z krwi i kości”, której życie i dzieło zostało udokumentowane, jest dla młodego człowieka niezaprzeczalnym dowodem na to, że MOŻNA. Pamiętajmy jednak, że także fikcyjne bohaterki mają wielką moc wpływania na umysły czytelniczek, szczególnie tych, które (jak ja) zwyczajnie wolą powieści i wymyślone światy (nawet jeśli zbliżone do tych znanych) bardziej do nich przemawiają.

poniedziałek, 19 lutego 2018

Subiektywny przegląd książkowych nowości /luty 2018/


Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.




Bardzo mnie ucieszyła ta wiadomość: The Giant Jam Sandwich wreszcie po polsku! Hurra! Brytyjska klasyka, wydana po raz pierwszy w 1972 roku, genialnie zilustrowana przez Johna Vernona Lorda w końcu trafia do polskich dzieci! Spodoba Wam się ta historia! Otóż w pewnym uroczym miasteczku rozpanoszyły się osy! Nie sto czy dwieście, lecz istna plaga! Cztery miliony os! Mieszkańcy miasteczka szybko zebrali się, by uradzić, co tu począć, i wpadli na zaskakujący, żeby nie powiedzieć absurdalny, pomysł! Co lubią osy? Dżemik, to wiadome. Postanowili więc przyrządzić dla os gigantyczną… kanapkę z dżemem truskawkowym! Aby pomysł mógł się udać, konieczne było oczywiście współdziałanie: ktoś musiał udostępnić kawał swojego pola, należało szybko uszyć olbrzmi obrus, upiec potężny bochen chleba, a masło i dżem nakładać łopatami! Czy te działania przyniosły skutek? Czy udało się zwabić osy w kanapkową pułapkę? Przeczytajcie sami tę zabawną rymowaną historię, i nie zapomnijcie przyjrzeć się wspaniałym, pełnym humorystycznych detali ilustracjom!

John Vernon Lord (historia i ilustracje), Janet Burroway (tekst), Wielka kanapka z dżemem, wyd. Zysk i S-ka, luty 2018.
Wiek: 3+

czwartek, 15 lutego 2018

Czarodziejski most


Książek takich jak „Czarodziejski most” trochę mi ostatnio brakuje. Wydawcy zaskakują coraz bardziej oryginalnymi koncepcjami edytorskimi, ilustracyjnymi, powstają książki encyklopedyczne, poradnikowe, aktywnościowe. Mniej niż kiedyś jest na rynku poezji i klasycznych opowieści dla młodszych dzieci. Takich, które można czytać im w różnych codziennych sytuacjach – po dniu spędzonym w przedszkolu na intensywnej umysłowej aktywności, gdy dziecko leży chore i nie chce mu się ani rysować, ani rozwiązywać zagadek, ani naklejać, czy wreszcie na dobranoc, gdy potrzeba mu wyciszenia i kilkunastu wersów, które ukołyszą do snu.


Może dlatego nowa publikacja wydawnictwa Bajka została przyjęta w naszym domu z dużym entuzjazmem, i to przez wszystkich, niezależnie od wieku. Nawet nastolatka z uśmiechem zagłębiła się w lekturze, komentując: „Jakie to ładne!”.

Książka jest rzeczywiście ładna, i to słowo, choć nieprecyzyjne, bardzo do niej pasuje. Ładna i pełna uroku jest przede wszystkim sama wierszowana opowieść – oniryczna i czarodziejska, tak jak tytułowy most, który okazuje się mieć niezwykłe właściwości. Bo każdy kto na niego wstąpi, wjedzie, wtoczy się, wbiegnie czy wskoczy – przechodzi magiczną przemianę. Oczywiście na lepsze! I tak czarownica zmienia się we wróżkę, skąpiec staje się szczodry, złodziej się poprawia. Niezwykły czar działa nawet na diabełka – „nim doszedł do połowy, / Różki mu zniknęły z głowy”. Most zmienia zresztą  nie tylko charakter osób, które na niego wkroczą. Potrafi też zmienić stary wóz w karetę, a sierotkę w królewnę, przywraca młodość i sprawność oraz przegania burzowe chmury.

czwartek, 8 lutego 2018

Przedpremierowo: Kto wypuścił bogów?


Czasami, kiedy wszystko idzie źle, gdzieś z tyłu głowy czai się maleńka nadzieja, że może nagle spadnie z nieba rozwiązanie problemu.  Dwunastoletni Elliot Hooper dotarł do takiego momentu w swoim życiu, w którym rzeczywistość staje się nieznośnie pogmatwana i wydaje się, że żadna istota ludzka nie jest w stanie pomóc. W ciągu minionego roku chłopak przekonał się, że na ludzi nie ma co liczyć.


Może myślicie, że problem, którego rozwiązania tak desperacko poszukuje nastolatek, to coś związanego ze szkołą, jak na przykład kiepskie oceny z matmy albo zatarg z klasowym macho. A może nieszczęśliwa miłość albo zdrada najlepszego przyjaciela? Nic z tych rzeczy. Elliot nie ma przyjaciół i nie ogląda się za dziewczynami. Całą jego uwagę przykuwa mama. I jej choroba, która coraz bardziej postępuje.  Z licznych objawów można wydedukować, że jest to choroba Alzheimera. Mama zapomina. Nie pamięta, co zaplanowała, co zrobiła, nie kojarzy faktów i staje się coraz bardziej niesamodzielna.


wtorek, 6 lutego 2018

Ważne rzeczy

W lutym częściej sięgamy po książki o miłości. I to nie tylko tej romantycznej, ale też rodzicielskiej, siostrzanej czy braterskiej, albo między przyjaciółmi. I nawet jeśli walentynki wydają się świętem trochę na siłę, to sama okazja do porozmawiania o uczuciach, do zapytania dziecka, kiedy jest miłość, dlaczego jest miłość, czy na zawsze jest miłość – jest czymś cennym. Tym bardziej, że różnymi drogami miłość się toczy.


Krzyś mieszka tylko z mamą „odkąd jego tato zniknął z ich życia”. Dobrze im we dwoje. Są blisko, spędzają każdy wolny czas razem, budując z klocków i czytając książki. Mama musi jednak ogarnąć samodzielnie całą rzeczywistość i czasami jest bardzo zmęczona i przybita. Peter Carnavas świetnie oddaje to znużenie, szkicując przygarbioną sylwetkę mamy, ciążącą głowę wspartą na ręce, zgarbione plecy…

piątek, 2 lutego 2018

Co na blogach piszą /styczeń 2018/

Pięć najciekawszych według mnie wpisów, które odkryłam w minionym miesiącu na blogach – przede wszystkim tych książkowych. Cykl, którego celem jest polecenie Wam wartościowych książek, o których dobrze wypowiedzieli się inni, a także – czy może przede wszystkim – okazja do dzielenia się książkowymi miejscówkami w sieci, które lubię, cenię i stale odkrywam.


Ponoć w dzisiejszym świecie już prawie nikt nie czyta, za to wszyscy chcą pisać. Ha! Coś w tym jest. Ale żeby pisać dobrze, a nie tak, że czytającemu scyzoryk się w kieszeni otwiera (nawet gdy nie jest kielczaninem), warto choć trochę poznać warsztat pisarski. Trening czyni mistrza, wiadomo. A im wcześniej zaczną się ćwiczenia w pisaniu, tym lepiej. Dlatego wszelkie poradniki pisania dla dzieci i młodzieży uważam za znakomity pomysł. Ania na swoim blogu Górowianka prezentuje dwa takie wydawnictwa – jedno adresowane do młodszych dzieci, drugie do starszych. Książkę Levine mam i ja i zapewniam, że również dorosły czytelnik znajdzie w niej wiele pisarskich inspiracji.

 

wtorek, 30 stycznia 2018

Akademia Mądrego Dziecka

Ponure i bezśnieżne dni zimy najlepiej spędzać z książką w ręku, jeśli tylko ma się taką możliwość. Nasi milusińscy mogą sobie czasowo na to pozwolić, wypełniajmy więc im czas czytaniem i zabawą, skoro dłuższe spacery na razie nie wchodzą w grę!

  

A tak się składa, że mam pod ręką świetną propozycję na niepogodę!

Akademia Mądrego Dziecka, bo to o niej tu myślę, wspiera wszechstronny rozwój dziecka i zapewnia mu naukę, która jest wesołą zabawą, czyli wszystko tak, jak być powinno na tym etapie życia. Na cykl składają się różne formaty publikacji.

środa, 24 stycznia 2018

Subiektywny przegląd książkowych nowości /styczeń 2018/

Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.



Dzieci uwielbiają zadawać pytania, a dorośli zazwyczaj chętnie na nie odpowiadają. Pod warunkiem, że wiedzą, co odpowiedzieć! Kiedy pada pytanie: „Kto wymyślił dojenie krów?” albo „Co to znaczy hau?”, trzeba sięgnąć do szerszych pokładów własnej wiedzy albo wesprzeć się uznanym źródłem. W tym drugim przypadku z pomocą przychodzi nowość PWN pt. „Dlaczego ryby nie toną?”. No właśnie, dlaczego? Autorka książki, popularyzatorka wiedzy przyrodniczej, autorka ponad 150 książek, w tym wielu poświęconych życiu dzikich zwierząt, służy wyjaśnieniem – merytorycznym i przystępnym. Ideą tej starannie wydanej książki jest takie wprowadzenie dzieci w tematykę świata zwierząt, by rozbudzić ciekawość, zaintrygować i sprowokować do dalszych pytań. Od tego już tylko krok do samodzielnego rozwijania przyrodniczych pasji! Tekstowi towarzyszą liczne zdjęcia oraz ilustracje Claire Goble – jej  humorystyczną rysunkową kreską  mogliśmy już cieszyć oko w książce „Dlaczego sztuka pełna jest golasów?”.

Anna Claybourne, „Dlaczego ryby nie toną?”, tłum. Grzegorz Kulesza, il. Claire Goble, wyd. PWN, Warszawa  2018.
Wiek: 6+