czwartek, 15 listopada 2018

Nan Sparrow i potwór z sadzy


Pamiętacie Sarę Crewe z „Małej Księżniczki” F.H. Burnett? Nan Sparrow jest do niej bardzo podobna. Ma w sobie tę samą niezłomność i chart ducha, odwagę spoglądania w oczy niebezpieczeństwom, wewnętrzną dobroć i wrażliwość, oraz przekonanie, że warto walczyć o lepsze jutro.



Zdarzenia opisane w książce Jonathana Auxiera rozgrywają się nieco wcześniej niż te w „Małej Księżniczce”, bo w latach 70. XIX wieku, czyli w samym środku epoki wiktoriańskiej. Ale w obu przypadkach patrzymy na osnuty mgłą Londyn, piękny i groźny zarazem, bo rozdarty podziałami klasowymi, z jednej strony pełen splendoru, z drugiej – dramatycznego ubóstwa.

Auxier, podobnie jak Burnett, zarysowuje przed czytelnikiem niegodziwe, zagrażające życiu warunki, w jakich egzystowały wówczas ubogie dzieci pozbawione opieki z różnych przyczyn – czy to śmierci rodziców, czy też porzucenia z powodu niemożliwości wykarmienia ich w rodzinnym domu. W wieku kilku lat trafiały do pracy, gdzie harowały ponad siłę, zapadały na zdrowiu, ulegały wypadkom. W książce Auxiera takim bohaterem jest sześcioletni Newt, postać piękna i tragiczna – ukazany jako niewinne, czyste, dobre dziecko, skazane na fatalny los wyłącznie z powodu okoliczności, w jakich przyszło mu żyć.

Na przeciwległym biegunie Auxier umieszcza postać Rogera. Ten chłopak w swoim niedługim życiu przeszedł przez najgorsze kręgi piekieł, porzucony przez najbliższych i poniżany. Nienawiść rosła w nim tak bardzo, że w końcu sam stał się tym złym. To bohater równie tragiczny, bo od samego początku pozbawiony nadziei.  I kiedy go poznajemy, nie da się już ocalić Rogera z „przedtem”, bo –  jak ze smutkiem konstatuje Nan –  „zabrnął za daleko”.

Nie wiadomo, po której stronie znalazłaby się ona sama, gdyby nie Kominiarz. Jej wyjątkowy, tajemniczy, troskliwy opiekun, pod którego okiem nauczyła się kominiarskiego fachu. To były piękne dni! Ramię w ramię wędrowali ulicami i śpiewali:

Sadza, wiadro, piosnka, szczotka!
Szczęście, kominiarza spotkać!
Czy to kwiecień, czy to wrzesień,
Szczęście wam kominiarz niesie!

Wysoki chudy Żyd i drobna, usmolona sadzą dziewczynka. Ludzie uśmiechali się na ich widok. Nie tylko jednak o wspólną pracę i przekazanie umiejętności chodziło. Nan i Kominiarz ocalili siebie nawzajem. Każde z nich w najbardziej dramatycznym momencie życia wyciągnęło to drugie z opresji. Połączyło więc ich coś więcej niż wspólna praca.

Nan nie zdążyła jednak dorosnąć, gdy Kominiarz musiał odejść. Trafiła do Wilkie Crudda – mianującego się czystym kominiarzem. Może i sam był czysty, ale z pewnością nie dało się tego powiedzieć o jego intencjach. Ten okrutny człowiek czerpał zyski z niewolniczej pracy małoletnich dzieci, które zatrudniał jako kominiarczyków. Ich wychudzone ciałka bez trudu wciskały się w przewody kominowe. To, że nieustannie groziły im połamania, poparzenia, zaczadzenia, a wreszcie utratę życia, nikogo nie obchodziło.

To właśnie u Crudda Nan poznała Rogera, Newta i innych kominiarczyków. Każdego dnia pracowali po kilkanaście godzin, cierpieli głód, spali na podłodze, byli nieustanni karceni i karani. Nan w milczeniu znosiła podłe traktowanie, nocami śniąc o swoim dawnym przyjacielu, którego wspomnienie coraz bardziej bladło. Kim właściwie był? Dlaczego ją zostawił? Czy kiedyś jeszcze się spotkają? Gdyby wiedziała, że zostawił kogoś, kto miał nad nią czuwać, nie czułaby się tak samotna.  A tak pozostał jej tylko mały węgielek emanujący dziwnym ciepłem, gdy ściskała go w dłoniach.

W przeciwieństwie do Burnett, u której magia zawsze pochodzi od ludzi, wiąże się z ich dobrymi uczynkami, pięknymi gestami i aktami odwagi, u Auxiera otrzymujemy magię równą czarom, w wydaniu rodem z żydowskich tradycji i legend. Pojawienie się w książce postaci golema zwanego Charliem, tytułowego potwora z sadzy – ulepionego z gliny na podobieństwo człowieka – sprawia, że czytelnik zaczyna postrzegać świat przedstawiony przez delikatne szkiełko fantazji.
Postaci kominiarczyków zdają mu się podobne do dzieci z dachów M
årtena Sandéna – na wpół rzeczywiste, na wpół odrealnione. Ale Nan, zyskując dzięki magii poczucie bezpieczeństwa w wielkich, ciepłych ramionach golema, który czuwa nad jej życiem, może zebrać siły do jak najbardziej realnej walki o prawa swoje i innych dzieci znajdujących się w podobnym położeniu.

Powieść Joanthana Auxiera (autora m.in. „Nocnego Ogrodnika”, którego recenzję możecie przeczytać w „KL dzieciom”) wyrastającego na jednego z czołowych amerykańskich autorów książek dla młodzieży, ma intrygującą fabułę, niebanalnych bohaterów (bardzo ciekawe postaci Toby’ego i panny Bloom) , umiejętnie łączy wątki historyczne, mitologiczne i magiczne. W oprawie powieści retro opowiada o sprawach uniwersalnych: dobru i złu, potrzebie bliskości, godności, akceptacji. Przede wszystkim zaś, podobnie jak powieść. F. H. Burnett,  ma głęboko humanistyczne przesłanie. Nan, szukając odpowiedzi na pytanie, kim jest i jak może siebie ocalić, działa nie tylko we własnym imieniu. „Jesteśmy uratowani dzięki temu, że ratujemy innych”.  

Jonathan Auxier, Nan Sparrow i potwór z sadzy, tłum. Ewa Westwalewicz-Mogilska, wyd. Dwukropek, listopad 2018.
Wiek: 8+

niedziela, 11 listopada 2018

Jaki znak twój? Wierszyki na dalsze 100 lat niepodległości


Mam niestety poczucie, że w ostatnich latach pojęcia polskości i patriotyzmu zostały w dużej mierze zszargane i wypaczone. Ci, którzy chcieliby zamienić nasz kraj w zamkniętą twierdzę, na wieżach której złowrogo powiewają biało-czerwone flagi, a wszystko to w imię pełnych patosu haseł nieprzystających do współczesności, sprawili, że radość świętowania 100 lat Niepodległej ma w sobie sporo goryczy.



Na szczęście są dzieci. Ze swoją szczerością, prostotą, otwartym umysłem i czystymi emocjami, na które nie wpływają polityczne spory. Wczoraj mój syn, w białej koszuli z przypiętą kokardą narodową śpiewał wyprężony na baczność Mazurek Dąbrowskiego – wszystkie zwrotki wyuczone na pamięć. A potem deklamował „Katechizm polskiego dziecka” Bełzy. I biła z niego duma i radość. I poczucie bycia razem we wspólnocie. Kiedy jednak zapytał mnie po powrocie do domu, wciąż przejęty: „Czy kiedy żołnierze szli do walki, to nieśli biało-czerwone sztandary i śpiewali hymn?”, musiałam ukrócić tę szybującą nad ziemią patriotyczną ekscytację, żeby nie wkroczyć w mit. „Nie, kochanie.  Rzeczywistość jest mniej pompatyczna, to nie tak wyglądało” – powiedziałam.


piątek, 9 listopada 2018

Pop-upy, czyli rozkładanki: "Królewna Śnieżka" i "Kot w butach"


Z powrotami do ukochanych książek z dzieciństwa bywa różnie. Nie wszystkie przetrwały próbę czasu. Przeczytanie ich po trzydziestu latach okazuje się doznaniem dziwnym, nieco rozczarowującym i zawsze zaskakującym – w końcu pamiętamy, jak bardzo je lubiliśmy! Na mojej liście „rozczarowań po latach” z pewnością NIE znajdą się jednak „rozkładanki” Vojtĕcha Kubašty. Ich magia była tak silna, że działa do dziś!




Jak wspominałam w recenzji „Czerwonego Kapturka” i „Jasia i Małgosi” – pop-upów Kubašty wydanych przez Entliczek w zeszłym roku (po 30 latach od ostatnich wydań) – dla roczników dzieci wychowanych w latach 70. i 80. przestrzenne książki były prawdziwym skarbem. Darzyło się je wielką estymą, nie miały sobie równych wśród innych książek, zwyczajowo wydawanych w takiej jakości druku i na takim papierze, że wyglądały, jakby kolory wyblakły przy pierwszym przekartkowaniu. Za to baśniowe rozkładanki czeskiego artysty kipiały kolorami, na dodatek były trójwymiarowe! Jakby tego było mało, zapraszały czytelnika do działania. Można było gdzieś zajrzeć, poruszyć postaciami, przesunąć jakiś element i odsłonić kolejny, ukryty obrazek. To oznaczało coś więcej niż przeczytanie historii. 

poniedziałek, 29 października 2018

Książki na Halloween /2018/ część 2.



MORTYNKA
Mortynka to jedna z tych najbardziej klasycznych historii na Halloween, które wprowadzają w klimat tej zabawy i sprawiają, że wypatrujemy za oknem korowodu strasznych przebierańców oraz nasłuchujemy dziecięcego nawoływania „Cukierek albo psikus!” 


Jest jesień, na ulicach tańczą pożółkłe liście, w ogródkach i na schodach domów stoją dynie. Jest odrobinę strasznie, ale bardziej wesoło. „Dzieci z pomocą mam dopinały na ostatni guzik swoje budzące strach przebrania i wybierały pękate koszyczki na słodycze”.
Mortynka bardzo chciałaby w tym wszystkim uczestniczyć. Zamiast siedzieć w Zrujnowanej Willi z ciotką Agonią i ganiać z chartem Smutasem po lesie, wolałaby poznać dzieci z Miasteczka i z nimi się bawić. Niestety, Mortynka jest… zombie. I jako taka nie może pokazywać się nikomu. Ciotka surowo jej tego zabroniła, obawiając się, że ludzie odkryją, kto zamieszkuje starą willę.

wtorek, 23 października 2018

Książki na Halloween /2018/ Część 1.


Muszę powiedzieć, że w tym roku pojawiło się na rynku naprawdę wiele książek w klimacie Halloween, będących najlepszą lekturą na posępne, długie jesienne wieczory. Oczywiście jeśli lubicie współgrać z posępną pogodą za oknem. Ja lubię bardzo! Moja córka śmieje się z tej mojej „sezonowości”, ale dzięki temu mam autentyczną przyjemność z przygotowywania takich książkowych zestawień.


AMELKA KIEŁ I BAL BARBARZYŃCÓW
Gdzieś na granicy z Królestwem światła leży Nokturnia, miasto Królestwa Mroku. Mieszka w nim pewna rezolutna i ciekawa świata dziesięciolatka, Amelka Kieł. Należy do rodu wampirów i właśnie przygotowuje się do Halloween. Wolałaby spędzić je w towarzystwie dwojga swoich przyjaciół – Florki Kudłacz, która nie jest bestią, a tylko rzadko spotykanym gatunkiem yeti oraz Kostka Ponuraka, który zdecydowanie jest młodym kostuszkiem.
Mama Amelki ma jednak inne plany.


piątek, 19 października 2018

Subiektywny przegląd książkowych nowości /październik 2018/

Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam "dodać do ulubionych", czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły, i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.



 Ach, królewną być! Mieć własne królestwo, przepiękny pałac, karocę zaprzężoną w cztery białe konie i tron wyściełany purpurowym aksamitem! A jednak… czy aby na pewno to taka frajda? Niezliczone obowiązki, wydawanie zarządzeń, no i te zakazy: to nie wypada, tamtego nie wolno! A co z łażeniem po drzewach, wędrówkami po lesie? Aurelka szybko się przekonuje, że bycie królewną to wielka odpowiedzialność i konieczność umiejętnego dbania o innych. Słowem, niełatwe zadanie! Na szczęście nowo koronowana głowa spotyka kogoś, kto doda jej odwagi w trudnych chwilach. To czarownica Jaga, która wraz z kotem Babą mieszka w fioletowym domku w lesie. Jak widać na jej przykładzie, czarownice wcale nie muszą być złe. To nie jedyny przykład przełamania bajkowej konwencji: królewicz Emeryk nie grzeszy dzielnością, wilk Arnold jest wielkoduszny i skory do pomocy małym dziewczynkom, a smoki to przemiłe stworzenia.
Drugie, zmienione wydanie opowiastek o Aurelce, bystrej i pomysłowej dziewczynce, która ma swoje zdanie i wie, czego chce ukazuje się dziesięć lat po premierze w jeszcze ładniejszym i bardziej dopracowanym wydaniu. Bardzo dobrze, że Bajka przypomina swoją czołową bohaterkę kolejnym rocznikom dziewczynek – niech wiedzą, że bycie królewną nie jest ani banalne, ani gorsze od bycia inżynierką NASA. Takie marzenia, całe w różach i fioletach, też są uprawnione!

Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Maleńkie Królestwo królewny Aurelki, il. Jona Jung, wyd. Bajka 2018.
Wiek: 5+

niedziela, 14 października 2018

Jeleń

Żyjemy w świecie, w którym dzieci często nie wiedzą, że marchewki rosną pod ziemią, a pomidory na krzakach, nie spotkały krowy i nie mają pojęcia, czym są guguły. Spędzamy tyle czasu w zamkniętych pomieszczeniach – domu, szkole, budynkach, w których odbywają się zajęcia pozalekcyjne, galeriach handlowych, restauracjach, siłowniach – że zapominamy o naturze i byciu na zewnątrz. Otoczeni bezpiecznym kokonem ulubionych przedmiotów i znanych miejsc, nie dajemy sobie szansy, by skonfrontować się z żywiołem.


Bohater książki Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel najchętniej w ogóle nie opuszczałby swojego mieszkania. „Bo mieszkanko (…) było dla niego wszystkim. Tylko w nim czuł się bezpiecznie i swojsko, dlatego opuszczał je niechętnie. I tylko wtedy, gdy naprawdę musiał”. Pan Jeleń funkcjonuje w zasadzie na granicy agorafobii, poruszając się wyłącznie utartymi szlakami, i tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne. Praca – sklep – pralnia – biblioteka, oto punkty wyznaczające obszar, w którym przemieszcza się Pan Jeleń. Zawsze samochodem, czyli w kolejnej zamkniętej przestrzeni, odgradzającej go od tego, co na zewnątrz.

czwartek, 11 października 2018

Pomelo rośnie

Pomelo towarzyszy dorastaniu moich dzieci. Był obok, gdy córka z dziewczynki zmieniała się w nastolatkę, i jest nadal, w ostatnim roku przedszkola mojego syna. Razem z nimi obserwuje zmiany, prowokuje do namysłu i do zadawania mnóstwa pytań…



Różowy słonik o zabawnie długiej trąbie ma głęboko filozoficzne podejście do życia. W każdej kolejnej książce przygląda się codzienności, uważnie ją obserwując spod swojego ukochanego dmuchawca. Dostrzega i opisuje kolory, kształty, odkrywa przeciwieństwa, nazywa uczucia i emocje. Rozważa naturę marzeń sennych i stawia pytania natury ontologicznej: Czy nadal byłby sobą, gdyby był zielony? Co by było, gdyby ogród nie istniał?

sobota, 6 października 2018

Jesienne strachy: Jak Stryjenka Milenka palec od ssania uratowała

Zgadniecie, co z miejsca urzekło mojego sześciolatka w tej książeczce? Wielkie, wszędobylskie i ciut głupkowate poczucie humoru. Oraz takie trochę kuksanie czytelnika w bok i branie go pod włos: „jeśli zatem masz słabe nerwy albo sikasz w majty ze strachu, to poczytaj sobie bajki o słodkich królewnach i milusich królewiczach”. Jak to? On? Miałby okazać się cykorem? Strachajłą? Nigdy! Dawać mu tę historię, czytać do samiuteńkiego końca!



Przeczytaliśmy i podobało się bardzo!

Oto szóstka rodzeństwa: trzy siostry i trzej bracia. Wszyscy mieszkają wraz ze stryjenką Milenką w jej mrocznym domu na krańcu świata. A tam hula „wiatr szaleńczy, rozwścieczony, a na groźnym niebie kłębią się ciężkie, ponure chmurzyska. Mrok i groza!”. Jedna z dziewczynek, Natasia, ma brzydki zwyczaj ssania palca. Nie jest wcale już taka malutka, sądząc po ilustracjach, i nikt nie wie, czemu nadal trzyma w buzi ten biedny paluszek, który przecież od tego na pewno „wychudnie, pomarszczy się, bąble i purchawki na nim wyrosną, wyblednie, posinieje, a na koniec skurczy się i odpadnie”!

środa, 3 października 2018

Jesienne strachy: Horror

Pamiętam, że kiedyś, jeszcze jako nastolatka, wyczytałam gdzieś, że ziemniaki porozumiewają się między sobą i „krzyczą” podczas obierania. Od tamtej pory ta prozaiczna kuchenna czynność już nigdy nie była dla mnie tak całkiem niewinna.



To, co napisałam powyżej, to trochę żart, a trochę nie. Ostatnio przeczytałam (tutaj) takie rewelacje: „Atakowana roślina reaguje. Kiedy zjada ją zwierzę albo owad, jej układ odpornościowy w innych częściach także staje się aktywny”. Według badań Simona Gilroya z Uniwersytetu Wisconsin-Madison rośliny używają tych samych molekuł do sygnalizowania zagrożenia, co zwierzęta w układzie nerwowym. Badacze odkryli to przypadkiem, odcinając roślinie listek…

niedziela, 30 września 2018

Jestem artystą

Dawno nie śmiałam się tak bardzo, jak przy czytaniu i oglądaniu tej książki. Na chwilę stałam się mamą z opowieści, która błogo sobie drzemie w fotelu, i jeszcze nie wie, że gdy się obudzi, jej dom nie będzie już przypominał tego, w którym zasnęła.



Marta Altés stworzyła przepiękny picturebook, który ukazuje kwintesencję radosnej dziecięcej twórczości. Bohaterem książki jest kilkuletni chłopiec, który w pełni czuje się artystą. Naprawdę nim jest! We wszystkim, na co spojrzy dostrzega sztukę, jego wyobraźnia jest nieposkromiona, a myśli nieuładzone. Marchewka na talerzu jest wspaniałym tematem na obraz, a dziura w ścianie to przecież „okno na świat”. Chłopiec jest mistrzem ekspresji i nie stroni od nietypowych środków wyrazu i oryginalnej formy – wystarczy spojrzeć na dzieło  „Wiosna w zimie”: genialną instalację roślin doniczkowych w… lodówce!

środa, 26 września 2018

Szeptane

Napisanie książki dla młodzieży, gdy samemu jest się od dawna dorosłym, to nie lada sztuka, bo wymaga umiejętności słuchania, obserwowania, a przede wszystkim prawdziwego zainteresowania światem młodych. Zdecydowanie nie każdemu autorowi się to udaje, w wyniku czego nastolatek siedzący nad lekturą wykrzykuje co jakiś czas: „Co? Jaka facetka, jaka buda, jacy starzy? Kto tak w ogóle mówi!”. Ano. Tak mówił autor, gdy był nastolatkiem. I najwyraźniej sądzi, że nic się w tej sprawie nie zmieniło. Wszystkich potrzebujących oświecenia w temacie zachęcam do poczytania komentarzy młodych ludzi w mediach społecznościowych. Na przykład dyskusji pod serialami. Można się szybko podszkolić.


Ale Paweł Beręsewicz nie musi tego robić. Czytając „Szeptane” przez cały czas nie mogłam opędzić się od pełnych zadowolenia myśli: „Ależ to jest fajnie napisane! Autentycznie, lekko, zabawnie. Jakby jakiś nastolatek opowiadał – językiem potocznym, ale zgrabnie naturalnym, bez silenia się na wymyślne (i zaraz nieaktualne) zwroty młodo-mowy. Weźmy taki na przykład dialog głównego bohatera Filipa z dziadkiem:

poniedziałek, 24 września 2018

Subiektywny przegląd książkowych nowości /wrzesień 2018/


Książka „Ada, to wypada!” jest swego rodzaju poradnikiem motywacyjnym, pozbawionym jednak (na szczęście!) jakiejkolwiek presji wywieranej na czytelnika. W bardzo ciekawej graficznie formie przedstawiono tu po prostu motywacyjne wypowiedzi znanych Polek, a także ciekawostki z ich życiorysów, które zaświadczają, że nie o chwytliwe hasła chodzi, lecz o wynikające z nich działanie. Kobiety, które zabrały głos w tej książce są bardzo różne i w bardzo różnych dziedzinach aktywne. Biochemiczka Magdalena Fikus, pisarka Katarzyna Bonda, terapeutka Katarzyna Miller, reżyserka Agnieszka Holland, żeglarka Marta Sziłajtis-Obiegło, ekonomistka Beata Stelmach i piętnaście innych bohaterek tej książki łączy jedno: świadomość siebie i odwaga dążenia do obranego celu. Każda z kobiet dzieli się sprawdzonymi sposobami na pokonanie przeszkód, które pojawiają się na tej drodze. To trochę jak rozmowa z bardziej doświadczoną, mądrą koleżanką, która zamiast pouczać, podsuwa kilka przykładów, z których można zaczerpnąć wiedzę. Nienachalność tych porad jest bardzo cenna, szczególnie że książka kierowana jest do nastolatków, a ci są wyjątkowo uwrażliwieni na kładzenie im do głów czegoś na siłę.   

Sylwia Stano, Zofia Karaszewska, Ada, to wypada!, il. Ada Buchholc, Ola i Kamila Romaniak, Dagmara Jagodzińska, Anna Kożdoń, wyd. Znak emotikon, Kraków 2018.
Wiek: 9+

czwartek, 20 września 2018

Dusia i Psinek-Świnek


„Dusia i Psinek-Świnek” to ciekawie pomyślana i zgrabnie zrealizowana seria dla przedszkolaków, z rodzaju tych, które nauczyciele lubią najbardziej: interesująca opowieść z ukrytym morałem, krótkie zdania i żywe dialogi, bohaterowie, z którymi łatwo się utożsamić i przedszkolna codzienność z bajkowymi elementami.



Magdalenę Felicję zwaną Dusią poznaliśmy, gdy szykowała się do ważnej życiowej roli: bycia przedszkolakiem. W książce otwierającej serię, zatytułowanej „Dusia i Psinek-Świnek. Pierwszy dzień w przedszkolu”, pojawił się tytułowy przytulak, który miał być pieskiem, ale stał się prosiaczkiem, bo takim uszyła go mama. Dusia zawarła przyjaźń z Tomkiem, kolegą z przedszkola, który zamiast maskotki nosi przy sobie czerwony czajniczek. Do tego czajniczka chowa się czasem Psinek- Świnek i przeżywa zupełnie własne przygody – bajkowa opowieść jest ilustracją dla historii osadzonej w świecie ludzi i podkreśla jej przesłanie.

czwartek, 13 września 2018

Niezapominajka


Nazwisko Agnieszki Świętek warto zapamiętać na dłużej, bo jestem pewna, że jeszcze wiele razy będziemy cieszyć się jej książkami i komiksami, i o nich dyskutować. Tylko w tym roku ta młoda utalentowana artystka wydała dwa autorskie tytuły – komiksowy album „Obiecanki” (moją recenzję można będzie wkrótce przeczytać w magazynie „Projektor”) oraz picturebook „Niezapominajka”, o którym teraz chciałam Wam napisać.


Gdy tylko zobaczyłam zapowiedź „Niezapominajki” w wydawnictwie Widnokrąg, wiedziałam, że to będzie coś szczególnego. Agnieszka Świętek ma dar opowiadania o rzeczach trudnych w prosty, ale przejmujący, a jednocześnie daleki od egzaltacji sposób. To wielka sztuka, nie sądzicie? Umiejętne balansowanie na krawędzi ckliwości, gdy opisuje się czyjś dramat. W „Obiecankach” to było rozstanie rodziców. W „Niezapominajce” –  ciężka choroba babci.

środa, 5 września 2018

Trojaczki w szkole


Wakacje się skończyły, i także dla Trojaczków nastał czas nauki. Jak ta trójka urwisów odnajduje się w szkolnych murach? Jeśli jesteście ciekawi, zajrzyjcie do kolejnego tomu komiksowej opowieści Nicole Lambert – „Trojaczki w szkole”. Czeka tam na Was i na Wasze dzieciaki-uczniaki potężna dawka szkolnego humoru!



W znajomy wszystkim uczniowski klimat wpadamy od samego początku książki, bo już od wyklejki, na której zaprezentowano upstrzoną kleksami atramentu tabliczkę mnożenia. Mój syn spędził dobre dziesięć minut, licząc i sprawdzając swoje obliczenia, zanim przeszliśmy dalej. A tam już wielkie szykowanie: nowe ubrania, przybory szkolne, pakowanie pachnącego świeżością tornistra. Wszystko jest nowe, nawet… ząb! 

sobota, 1 września 2018

Okropny rysunek!


Długo nie wiedziałam, czym jest rywalizacja między rodzeństwem. To jedna z konsekwencji bycia jedynaczką. Musiałam poczekać, aż sama będę miała więcej niż jedno dziecko, żeby naocznie się przekonać, jak to jest. Te obserwacje bardzo mnie teraz frapują. Odkrywam w nich wiele emocji i zawiłych uczuć, z których istnienia nie zdawałam sobie kiedyś sprawy.



Autorki książki „Okropny rysunek!” też zdają się zafascynowane relacją między rodzeństwem, kreśląc bardzo autentyczny jej obraz.
Oto przy kuchennym stole siedzi dwoje dzieci. Inka i Starszy Brat. Starszy o całe trzy lata – to niemało! Brat rysuje. Inka patrzy. Też by chciała tak rysować, ale nie umie. I nie ma nawet pomysłu na to, co narysować. Naburmuszona, rusza na wędrówkę po mieszkaniu, aby poszukać inspiracji. Ale wszystko idzie nie tak.

piątek, 24 sierpnia 2018

O rozmawianiu obrazem - spotkanie z Agatą Królak


Bardzo ciekawe spotkanie z Agatą Królak, zatytułowane „Dosyć obrazków! O edukacji wizualnej w czasach wizualnej hegemonii”, odbyło się 24 sierpnia w kieleckim Instytucie Dizajnu. Ilustratorka, którą znamy m.in. z „Wytwórnika” i kartonówek „Różnimisie”, „Robimisie” czy „Masło śpi” przyjechała do Kielc z wystawą „O ja! Abstrakcja! O ty! Abstrakty! Czyli o rozmawianiu obrazem dla dzieci w każdym wieku”. 



Ekspozycję będzie można oglądać do 9 listopada 2018 roku, a na niej kreatywne zestawy edukacyjne, składające się na publikację „O rozmawianiu obrazem”, która jest pracą doktorską autorki, obronioną w marcu na gdańskiej ASP. 
Została ona stworzona w oparciu o myślenie i obrazowanie abstrakcyjne, a jej ideą jest wspieranie twórczej aktywności, intuicji i uważności. 

wtorek, 21 sierpnia 2018

Subiektywny przegląd książkowych nowości /sierpień 2018/


Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.


Lubię książki o czasie. Te, które pozwalają porozmyślać nad jego upływem, i te, które małemu dziecku pozwalają czas zrozumieć. A w każdym razie oswoić to zagadnienie – bo czy da się zrozumieć czas? Książka estońskiego duetu: autorki Hilli Rand i ilustratorki Catherine Zarip to historia dwóch kotów, czarnego i białego, które postanowiły popilnować domostwa na czas nieobecności swoich gospodarzy. Koty usadawiają się więc na bramie:  Amadeusz na lewym słupie, a Ludwik na prawym, i rozpoczynają wartę. Czas płynie: mijają kolejne godziny i dni, a koty wiernie strzegą swego domu, przy okazji obserwując niezmienny rytm toczącego się przed ich oczami życia. A dzieje się tu wiele: listonosz przynosi pocztę, a mleczarz mleko, dzieci idą do przedszkola, pies wędruje na spacer, a wszystko to w rytmie przesuwających się po tarczy wskazówek zegara.

Hilli Rand, Biały jak śnieg i czarny jak węgiel, Catherine Zarip, tłum. Anna Michalczuk-Podlecki, wyd. Agencja Edytorska EZOP, 2018.
Wiek: 5+

wtorek, 14 sierpnia 2018

Tabletki na dorosłość


Czy będąc dziećmi, chcieliście jak najszybciej dorosnąć? Poczuć, że możecie robić, co chcecie, nie tłumacząc się z niczego? Bohater tej książki, siódmoklasista Marek, chce dorosnąć teraz, zaraz, żeby przestać być niskim, chuderlawym chłopaczkiem, z którego popychadło zrobił sobie klasowy osiłek. Pragnie tego tym bardziej, że na horyzoncie pojawia się pewna dziewczyna…



Niebieska kredka, magiczny koralik, złote spodnie, amulet i dywan… W klasycznej literaturze dziecięcej licznie pojawiają się czarodziejskie przedmioty, dzięki którym można zrealizować swoje marzenia.  Ale Marek już nie jest dzieckiem, tylko nastolatkiem, nie spotka więc Piaskoludka, choć prawdę mówiąc Czarodziej aka Magik, z którym zawiera transakcję kupna-sprzedaży (a w zasadzie darowizny), z powodzeniem mógłby być stworkiem z książek Nesbit. Jest tak samo kapryśmy, złośliwy i fochowaty.

sobota, 11 sierpnia 2018

W wakacyjnym plecaku: Wojna z dziadkiem


Wielopokoleniowe rodziny żyjące pod jednym dachem spotyka się coraz rzadziej. Rozjeżdżamy się po kraju czy świecie i tylko raz na jakiś czas, na święta albo z okazji okrągłej rocznicy, spotykamy się przy wspólnym stole. Czasami jednak życie decyduje po swojemu i choroba lub śmierć zmienia utartą ścieżkę. To właśnie wydarzyło się w rodzinie Petera.



Dziadek Jack jest ogromnie przybity po śmierci babci. Sprzedaje dom na Florydzie, by zamieszkać z córką i jej rodziną. Na wieść o tym Peter bardzo się cieszy! W każdym razie do czasu, gdy dowiaduje się, że dziadek zamieszka w… jego pokoju.

Peter jest w szoku! Kocha swój pokój i nie wyobraża sobie, że mógłby przenieść się gdzieś indziej. To miejsce jest receptą na wszelkie lęki, na niepewność i troski zbliżającego się okresu dorastania, jest jego azylem. „To jest mój pokój. Uwielbiam go. Tu jest moje miejsce. I nie chcę mieszkać nigdzie indziej”  powtarza żarliwie.

wtorek, 31 lipca 2018

Kiedy serce staje dęba


Przyznam, że ta książka w pewnym sensie mnie zaskoczyła. Okazało się bowiem, że jest o czymś innym, niż myślałam! Czy może, doprecyzowując, że inaczej są w niej rozłożone akcenty tego, co ważne i ważniejsze. To zaskoczenie zdecydowanie pozytywne.



Bo było tak, że spojrzałam na okładkę i pomyślałam: „Ojoj, co to takiego. Jakiś harlequin teen (tak, tak, była taka seria na początku lat 90., kto na tyle stary, że pamięta?) a może kolejna opowiastka o zwierzaczkach made in fabryka Holly Webb?
Przesłodzona okładka okazała się na szczęście myląca i środek rozwinął przede mną ciekawą opowieść o pewnej wakacyjnej przygodzie trojga jedenastolatków.


Zaczyna się od wiewiórki. Rudka zostaje postrzelona z procy przez lokalnego łobuza i główna bohaterka książki, Amelka zabiera ją do domu na czas rekonwalescencji. Wszyscy przywiązują się szybko do wesołego stworzenia, ale czują, że jego miejsce jest w lesie.

środa, 25 lipca 2018

Rodzina Sztućców


„Ludzie czasami jak coś wymyślą, to aż strach. Najpierw śmiesznie i zabawnie, ale potem jednak strach” – stwierdzają z sarkazmem bohaterowie książki. Są bystrymi obserwatorami poczynań człowieka, co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że mają z nim do czynienia kilka razy dziennie, i jest to kontakt nader bliski. Mowa bowiem o… sztućcach.



Pięcioosobowa rodzina, składająca się z Dziadka Noża, Taty Widelca, Mamy Łyżki, Syna Widelczyka i Córki Łyżeczki zamieszkuje obszerną drewnianą szufladę Babci Eleonory. Każdy z nich ma swoje zadania i obowiązki i ulubiony sposób spędzania czasu. Mama spotyka się z koleżankami na zupę, tata z wprawą zwija w kulkę okiełznanego wcześniej Potwora Tagliatelle, Dziadek drzemie i nie wolno mu przeszkadzać, bo staje się ostry jak brzytwa. Czasem jednak stały rytm zostaje zakłócony, bo ktoś nagle zapragnie zmiany.

niedziela, 22 lipca 2018

Subiektywny przegląd książkowych nowości /lipiec 2018/


Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.


Jakaż to piękna, letnia książka! Z kartek tryska radosna, słoneczna złocistość, natura kusi barwami i energią. Jej ucieleśnieniem jest tytułowa pszczółka, która leci właśnie nad łąką w poszukiwaniu kwiatów. „Cztery skrzydełka, rozśpiewane brzęczydełka” – poetycko opisuje ją Marceli Szpak, autor tłumaczenia.
Mały czytelnik podąża za spijającą nektar pszczółką przez kolejne rozkładówki. Z pełnej kwiatów łąki przenosi się wraz z nią do ula, gdzie nieustannie wre praca: „Żujemy, żujemy – tak właśnie żyjemy”. Piętrzą się w stosach jaskrawo pomarańczowe kulki nektaru. Powstaje plaster miodu, „pszczele złoto”. Będzie można w spokoju pogrążyć się w zimowym letargu – zapasy na wypadek głodu są gotowe. „Śpijcie, śpijcie, niech rój śpi. Przytulony razem śni, aby przetrwać zimne dni”.
„Pszczółka” to bardzo udane połączenie przepięknych, działających na wyobraźnię ilustracji (jakże by inaczej – w końcu to Isabelle Arsenault!), poetyckiego języka lekko i finezyjnie opisującego odwieczny rytm natury – pracy i odpoczynku. Jest tu też ważne przesłanie autorki: Chrońmy pszczoły! Na końcu książki obok apelu zamieszczono kilka sugestii dla młodych czytelników, co robić, by chronić te wspaniałe owady.

Kirsten Hall, Isabelle Arsenault, Pszczółka, tłum. Marceli Szpak, wyd. Kultura Gniewu (seria Krótkie Gatki) 2018.
Wiek: 4+

wtorek, 17 lipca 2018

W wakacyjnym plecaku: "Opowiem ci, mamo, co robią psy"


„Opowiem ci, mamo” to bardzo popularna seria Naszej Księgarni, zasadniczo przeznaczona dla młodszych dzieci. Niech Was jednak nie zmylą kartonowe strony, duży format, pełnostronicowe ilustracje. Wiele tytułów z tej serii jest BARDZO atrakcyjnych także dla starszych dzieci, dziewięcio-  czy dziesięcioletnich. Właśnie tak jest z częścią  „Opowiem ci, mamo, co robią psy” stworzoną przez Paulinę Wyrt.



sobota, 7 lipca 2018

W wakacyjnym plecaku: Gdy Pola się zgubi


Czterolatka znika ojcu z oczu podczas zakupów. To ledwie chwila, w której jest zajęty płaceniem przy kasie i nie spogląda na córkę. Gdy podnosi wzrok, dziewczynki nigdzie nie ma. Koszmar każdego rodzica.



To była pierwsza przeczytana przeze mnie książka Iana McEwana, „Dziecko w czasie”. Czytałam ją dawno temu, nie mając jeszcze własnych dzieci, ale już wtedy przedstawiona w niej historia i dramatyczne emocje sprawiły, że przechodziły mnie dreszcze. Po latach obejrzałam ekranizację i emocje wróciły, a w zasadzie uderzyły ze zdwojoną mocą, bo mogłam już postawić się na miejscu głównego bohatera, który w dzikiej rozpaczy biega po markecie, wykrzykując imię córki.

poniedziałek, 2 lipca 2018

Srebrna dziewczyna


W liceum z upodobaniem zaczytywałam się w prozie Updike’a. Pamiętam zaskakująco dokładnie wrażenie osaczenia i beznadziei, które towarzyszyło lekturze serii o Króliku Angstromie. Spadające ciężkimi falami poczucie marazmu i zmarnowanych szans dawało mi osobliwą przyjemność, być może wynikającą z wewnętrznego przekonania, że mnie to nie dotyczy, że mogę bezpiecznie zanurzyć się w tych szarościach, bo moje życie dopiero się zaczyna i na pewno będzie wyglądało inaczej. Lepiej.



Wrażenie dusznej, gęstej, przytłaczającej rzeczywistości, choć postrzeganej ze znacznie już większym dystansem, wróciło podczas lektury „Srebrnej dziewczyny” Leslie Pietrzyk. Bezimienna bohaterka książki próbuje uciec od własnej przeszłości, od  tego kim była, z jakiej pochodziła rodziny, jakie otoczenie ją ukształtowało. Wyjeżdża z rodzinnej miejscowości, rozpoczyna studia na prestiżowej uczelni, zaprzyjaźnia się z bogatą, pewną siebie dziewczyną, chodzi na imprezy, marzy o karierze pisarskiej. Jeśli spojrzeć z boku – miła z niej, wrażliwa, dobra dziewczyna. Może trochę zbyt czujna, zbyt ostrożna, no i do przesady skąpa, ale wydaje się być lojalną przyjaciółką, bystrą studentką, sympatyczną młodą kobietą.

piątek, 22 czerwca 2018

Subiektywny przegląd książkowych nowości /czerwiec 2018/


Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.



Za mały na to, za mały na tamto… ileż razy dziecko słyszy te słowa! Ale to nie tylko słowa, bo przecież musi też radzić sobie z rzeczywistością stworzoną na miarę znacznie wyższych niż ono osób. Tu nie dosięga, tam nie dostaje… Takie same kłopoty ma tytułowa małpka z książki Marty Altés. „Zawsze było zbyt głęboko, zbyt niebezpiecznie albo zbyt trudno dla kogoś tak małego” – to jedno zdanie opisuje jej życie w dżungli. Sfrustrowana takim stanem rzeczy małpka podejmuje ważną decyzję. Postanawia udowodnić, że wcale nie jest za mała na to, by dokonywać niezwykłych rzeczy! Jej dzielna postawa może jednak nieść ze sobą ryzyko… (każde dziecko w tym momencie z zapartym tchem będzie obserwowało rozwój wypadków, ale szczegółów nie zdradzę!).
Ten piękny picturebook katalońskiej artystki Marty Alt
és to opowieść o pragnieniu działania i samodzielności, a także o potrzebie bycia w grupie, o wzajemnej trosce i miłości.

Marta Altés, Dzielna małpka, tłum. Marta Bręgiel-Pant, wyd. Tako 2018.
Wiek: 3+

środa, 13 czerwca 2018

Teraz komiks! - fotorelacja z wystawy


Wystawa „Teraz komiks!” w Muzeum Narodowym w Krakowie to gratka dla wielbicieli komiksów. 


Można tu cofnąć się w czasie do lat dziecinnych, wspominając godziny spędzone na lekturze „Kajka i Kokosza” czy „Jonki, Jonka i Kleksa”, o których istnieniu zupełnie zapomniałam, choć kiedyś bardzo lubiłam śledzić losy tej trójki (Egmont wznowił w zeszłym roku te zeszyty), można było wejść do pracowni Papcia Chmiela, pełnej wymyślonych przez niego urządzeń, sfotografować się z Gapiszonem i Koziołkiem Matołkiem.

Początki komiksu w Polsce to rysunkowe historie cyklicznie ukazujące się w czasopismach.

piątek, 8 czerwca 2018

W wakacyjnym plecaku: Zula i magiczne obrazy


Bardzo lubię styl, jakim Natasza Socha pisze swoje książki dla dzieci i właśnie ten profil jej pisarskiej działalności lubię najbardziej. Autorka ma lekkie pióro i zgrabnie łączy ze sobą rozmaite wątki, cały czas podtrzymując uwagę młodego czytelnika.



Dzieje się tu dużo, ale nie za dużo – pisarce udaje się unikać przesadnej krzykliwości i zwariowanego tempa akcji typowego dla wielu współczesnych książek dla dzieci. Rozumiem, że żyjemy w kulturze obrazkowej i że wydawcy chcą przyciągnąć dzieciaki książką, w której wszystko dzieje się szybko jak w kreskówce, ale książka to jednak nie to samo. Można zresztą w inny sposób uatrakcyjnić tekst, i to nawet nie odchodząc daleko od kreskówkowego stylu – mianowicie poprzez rysunkowe ilustracje, dodające lekkości i tempa słowom.

czwartek, 31 maja 2018

Subiektywny przegląd książkowych nowości /maj 2018/


Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.




Violet Brown wraz z rodzicami przeprowadza się do miasteczka o dość zaskakującej nazwie Perfect. Jej ojciec zajmuje się chirurgią oka i ma pomóc mieszkańcom miasteczka, którzy mają ponoć jakiś nietypowy problem okulistyczny. Jeszcze tego samego wieczoru właściciele firmy, w której ma pracować Eugene Brown informują całą rodzinę, że w najbliższych dniach… stracą wzrok! Nie powinni jednak się tym przejmować, bo otrzymają od razu specjalne okulary, które ten problem rozwiążą (sic!).

wtorek, 29 maja 2018

Książkowe polecanki na Dzień Dziecka (2)


Książki do zabawy, nauki i… zasypiania!



1. Katarzyna Biegańska, "W ROBACZKOWIE", il. Monika Suska, wyd. Dwukropek 2018. Wiek: 3+

Wielki format książki robi wrażenie. Za pełną szczegółów kolorową okładką rozpościera się zielona przestrzeń łąki, i mały czytelnik, zanim zdąży się obejrzeć, wpada w gwarny świat tytułowego Robaczkowa. A tam rwetes i zamieszanie. Wszyscy mieszkańcy przygotowują się właśnie do Święta Łąki! Z tej okazji maluchy z robaczkowego przedszkola otrzymały ważne zadanie: mają przygotować przedstawienie o skarbach łąki. Najpierw jednak trzeba te cudowności znaleźć.



piątek, 25 maja 2018

Książki na Dzień Matki


Książki o matkach, mamach, mamusiach są ponadczasowe. Można sięgać po nie w różnych etapach życia – z małymi dziećmi, z nastolatkami, samodzielnie… Zawsze będą okazją do chwil refleksji, wspomnień, żartów, ciepłej rozmowy. Podkreślą bliskość, pomogą nazwać uczucia. Z okazji Dnia Matki przedstawiam Wam cztery nowości książkowe z MAMĄ w roli głównej.



Lubię drobne formy literackie. Opowiadania, eseje, impresje. Kiedyś zachwycił mnie Philippe Delerm swoim zbiorkiem „Pierwszy łyk piwa i inne drobne przyjemności”, w którym delektował się codziennością i rutyną: paczuszką z ciastkami w niedzielne przedpołudnie, zapachem jabłek czy tytułowym pierwszym łykiem piwa. Przypomniał mi się teraz ten tomik, gdy do rąk wzięłam „Mamę” Hélène Delforge i Quentina Grébana.

środa, 23 maja 2018

Pozytywka. Tajemnice domu handlowego Sinclairs.


Nastoletnia Sophie Taylor-Cavendish zostaje niespodziewanie osierocona przez ojca. Bez grosza przy duszy, musi z dnia na dzień porzucić dotychczasowe wygodne życie, opuścić rodzinną posiadłość i ukochaną nianię. Jest już za duża, aby zamieszkać w przytułku dla dzieci, a jednocześnie zbyt młoda i niedoświadczona, by zarobić na swoje utrzymanie. Szczęśliwie dla niej, w Londynie otwiera się właśnie wielki dom handlowy Sinclairs…




Sophie udaje się otrzymać posadę sprzedawczyni w dziale kapeluszy. Niestety wyszukane maniery nie zjednują jej przyjaciółek wśród koleżanek z pracy, a wkrótce okazuje się, że los ma dla niej kolejną przykrą niespodziankę. Sophie zostaje zamieszana w poważną sprawę kryminalną i… posądzona o współudział. Czy uda jej się udowodnić swoją niewinność? Czy w nowej rzeczywistości znajdzie jakąś bratnią duszę? Czy niepomyślna karta w końcu się odwróci?