czwartek, 13 września 2018

Niezapominajka


Nazwisko Agnieszki Świętek warto zapamiętać na dłużej, bo jestem pewna, że jeszcze wiele razy będziemy cieszyć się jej książkami i komiksami, i o nich dyskutować. Tylko w tym roku ta młoda utalentowana artystka wydała dwa autorskie tytuły – komiksowy album „Obiecanki” (moją recenzję można będzie wkrótce przeczytać w magazynie „Projektor”) oraz picturebook „Niezapominajka”, o którym teraz chciałam Wam napisać.


Gdy tylko zobaczyłam zapowiedź „Niezapominajki” w wydawnictwie Widnokrąg, wiedziałam, że to będzie coś szczególnego. Agnieszka Świętek ma dar opowiadania o rzeczach trudnych w prosty, ale przejmujący, a jednocześnie daleki od egzaltacji sposób. To wielka sztuka, nie sądzicie? Umiejętne balansowanie na krawędzi ckliwości, gdy opisuje się czyjś dramat. W „Obiecankach” to było rozstanie rodziców. W „Niezapominajce” –  ciężka choroba babci.


A jest to babcia „najukochańsza i najmądrzejsza na świecie”, jak mówi kilkuletnia bohaterka książki. Babcia, która wiele wie i wiele potrafi – jest niezastąpioną kompanką spacerów po łąkach i lasach, zna nazwy ptaków i drzew, ma dar opowiadania czarodziejskich opowieści na dobranoc i piecze najpyszniejsze ciasteczka, ani razu nie zaglądając do przepisu! Ma w sobie mnóstwo czułości i dobroci. Troszczy się o swoją wnuczkę, robiąc jej na drutach ciepłe swetry i ucząc ją ciekawości świata, miłości do roślin i zwierząt.

Ale któregoś dnia babcia zaczyna dziwnie się zachowywać. Zapomina o wielu oczywistych rzeczach. Ostatnio nie mogła sobie przypomnieć, gdzie mieszka i zgubiła się w mieście.


To, co było „przed” zostaje oddzielone od „po” graficznym zabiegiem w postaci rozkładówki przedstawiającej włączony wciąż telewizor, niewyświetlający jednak żadnego konkretnego obrazu, jedynie rozedrgane zygzaki braku sygnału. Ten migoczący chaotycznie ekran telewizora można odczytać jako symboliczny koniec czegoś,  a także jako obraz zakłóceń w mózgu, których doświadcza babcia i których konsekwencje obserwuje jej uważna wnuczka. Domyślamy się, że to choroba Alzheimera sieje spustoszenie, odbierając babci latami gromadzoną wiedzę, ulubione miejsca, przydatne umiejętności, ukochane twarze…


Agnieszka Świętek delikatnie, ale wnikliwie, przejmująco oddaje w ilustracjach budzący się niepokój towarzyszący chorobie. Widoczny nie tylko w sylwetce zdezorientowanej babci rozglądającej się niepewnie po miejscu, którego w ogóle nie poznaje, lecz także w skulonej, przycupniętej za fotelem postaci dziewczynki, tulącej do siebie równie wystraszonego kota.

Słowa i obrazy, splecione tutaj, jak to w picturebooku, w nierozerwalną całość, oświadczają:
Choroba dotyka nie tylko osobę, która na nią zapada, lecz wszystkich jej bliskich.

Pisząc, że twórczość Agnieszki Świętek jest daleka od egzaltacji, miałam na myśli również zakończenia jej książek.  Bo w nich, tak jak w życiu, nie wszystko kończy się happy endem, a finał jest mieszaniną słodko-gorzkich zdarzeń. 


Ta historia kończy się na takim etapie, że małe dziecko nie zdąży się zasmucić. A dorosły? Cóż, dorosły może się domyślić, co będzie dalej i ostatnia ilustracja, przedstawiająca tulące się do siebie babcię i wnuczkę zapadnie mu w myśl setką refleksji.

Ale to, o czym myśli dorosły,  wciąż dopiero przed nimi. Teraz jest a chwila, która trwa, a więc carpe diem, carpe noctem. „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”.

I takie jest też przesłanie tej przepięknie zilustrowanej, mądrej książki – bardzo ważnej, bo mówiącej o chorobie, z którą boryka się coraz więcej osób, i to wcale nie tylko staruszków. W uniwersalnym wymiarze jest to opowieść o bliskości, o budowaniu ważnych relacji międzypokoleniowych, o trwaniu przy kimś w zmiennych kolejach losu i czerpaniu radości z bycia.


P.S. W sierpniu tego roku moje dzieci straciły Babcię. Tę recenzję dedykuję Jej pamięci, dziękując za wszystkie niezapomniane chwile, które nam podarowała.

Agnieszka Świętek, Niezapominajka, wyd. Widnokrąg, Piaseczno 2018.
Wiek: 5+

środa, 5 września 2018

Trojaczki w szkole


Wakacje się skończyły, i także dla Trojaczków nastał czas nauki. Jak ta trójka urwisów odnajduje się w szkolnych murach? Jeśli jesteście ciekawi, zajrzyjcie do kolejnego tomu komiksowej opowieści Nicole Lambert – „Trojaczki w szkole”. Czeka tam na Was i na Wasze dzieciaki-uczniaki potężna dawka szkolnego humoru!



W znajomy wszystkim uczniowski klimat wpadamy od samego początku książki, bo już od wyklejki, na której zaprezentowano upstrzoną kleksami atramentu tabliczkę mnożenia. Mój syn spędził dobre dziesięć minut, licząc i sprawdzając swoje obliczenia, zanim przeszliśmy dalej. A tam już wielkie szykowanie: nowe ubrania, przybory szkolne, pakowanie pachnącego świeżością tornistra. Wszystko jest nowe, nawet… ząb! 

sobota, 1 września 2018

Okropny rysunek!


Długo nie wiedziałam, czym jest rywalizacja między rodzeństwem. To jedna z konsekwencji bycia jedynaczką. Musiałam poczekać, aż sama będę miała więcej niż jedno dziecko, żeby naocznie się przekonać, jak to jest. Te obserwacje bardzo mnie teraz frapują. Odkrywam w nich wiele emocji i zawiłych uczuć, z których istnienia nie zdawałam sobie kiedyś sprawy.



Autorki książki „Okropny rysunek!” też zdają się zafascynowane relacją między rodzeństwem, kreśląc bardzo autentyczny jej obraz.
Oto przy kuchennym stole siedzi dwoje dzieci. Inka i Starszy Brat. Starszy o całe trzy lata – to niemało! Brat rysuje. Inka patrzy. Też by chciała tak rysować, ale nie umie. I nie ma nawet pomysłu na to, co narysować. Naburmuszona, rusza na wędrówkę po mieszkaniu, aby poszukać inspiracji. Ale wszystko idzie nie tak.

piątek, 24 sierpnia 2018

O rozmawianiu obrazem - spotkanie z Agatą Królak


Bardzo ciekawe spotkanie z Agatą Królak, zatytułowane „Dosyć obrazków! O edukacji wizualnej w czasach wizualnej hegemonii”, odbyło się 24 sierpnia w kieleckim Instytucie Dizajnu. Ilustratorka, którą znamy m.in. z „Wytwórnika” i kartonówek „Różnimisie”, „Robimisie” czy „Masło śpi” przyjechała do Kielc z wystawą „O ja! Abstrakcja! O ty! Abstrakty! Czyli o rozmawianiu obrazem dla dzieci w każdym wieku”. 



Ekspozycję będzie można oglądać do 9 listopada 2018 roku, a na niej kreatywne zestawy edukacyjne, składające się na publikację „O rozmawianiu obrazem”, która jest pracą doktorską autorki, obronioną w marcu na gdańskiej ASP. 
Została ona stworzona w oparciu o myślenie i obrazowanie abstrakcyjne, a jej ideą jest wspieranie twórczej aktywności, intuicji i uważności. 

wtorek, 21 sierpnia 2018

Subiektywny przegląd książkowych nowości /sierpień 2018/


Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.


Lubię książki o czasie. Te, które pozwalają porozmyślać nad jego upływem, i te, które małemu dziecku pozwalają czas zrozumieć. A w każdym razie oswoić to zagadnienie – bo czy da się zrozumieć czas? Książka estońskiego duetu: autorki Hilli Rand i ilustratorki Catherine Zarip to historia dwóch kotów, czarnego i białego, które postanowiły popilnować domostwa na czas nieobecności swoich gospodarzy. Koty usadawiają się więc na bramie:  Amadeusz na lewym słupie, a Ludwik na prawym, i rozpoczynają wartę. Czas płynie: mijają kolejne godziny i dni, a koty wiernie strzegą swego domu, przy okazji obserwując niezmienny rytm toczącego się przed ich oczami życia. A dzieje się tu wiele: listonosz przynosi pocztę, a mleczarz mleko, dzieci idą do przedszkola, pies wędruje na spacer, a wszystko to w rytmie przesuwających się po tarczy wskazówek zegara.

Hilli Rand, Biały jak śnieg i czarny jak węgiel, Catherine Zarip, tłum. Anna Michalczuk-Podlecki, wyd. Agencja Edytorska EZOP, 2018.
Wiek: 5+

wtorek, 14 sierpnia 2018

Tabletki na dorosłość


Czy będąc dziećmi, chcieliście jak najszybciej dorosnąć? Poczuć, że możecie robić, co chcecie, nie tłumacząc się z niczego? Bohater tej książki, siódmoklasista Marek, chce dorosnąć teraz, zaraz, żeby przestać być niskim, chuderlawym chłopaczkiem, z którego popychadło zrobił sobie klasowy osiłek. Pragnie tego tym bardziej, że na horyzoncie pojawia się pewna dziewczyna…



Niebieska kredka, magiczny koralik, złote spodnie, amulet i dywan… W klasycznej literaturze dziecięcej licznie pojawiają się czarodziejskie przedmioty, dzięki którym można zrealizować swoje marzenia.  Ale Marek już nie jest dzieckiem, tylko nastolatkiem, nie spotka więc Piaskoludka, choć prawdę mówiąc Czarodziej aka Magik, z którym zawiera transakcję kupna-sprzedaży (a w zasadzie darowizny), z powodzeniem mógłby być stworkiem z książek Nesbit. Jest tak samo kapryśmy, złośliwy i fochowaty.