wtorek, 21 sierpnia 2018

Subiektywny przegląd książkowych nowości /sierpień 2018/


Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.


Lubię książki o czasie. Te, które pozwalają porozmyślać nad jego upływem, i te, które małemu dziecku pozwalają czas zrozumieć. A w każdym razie oswoić to zagadnienie – bo czy da się zrozumieć czas? Książka estońskiego duetu: autorki Hilli Rand i ilustratorki Catherine Zarip to historia dwóch kotów, czarnego i białego, które postanowiły popilnować domostwa na czas nieobecności swoich gospodarzy. Koty usadawiają się więc na bramie:  Amadeusz na lewym słupie, a Ludwik na prawym, i rozpoczynają wartę. Czas płynie: mijają kolejne godziny i dni, a koty wiernie strzegą swego domu, przy okazji obserwując niezmienny rytm toczącego się przed ich oczami życia. A dzieje się tu wiele: listonosz przynosi pocztę, a mleczarz mleko, dzieci idą do przedszkola, pies wędruje na spacer, a wszystko to w rytmie przesuwających się po tarczy wskazówek zegara.

Hilli Rand, Biały jak śnieg i czarny jak węgiel, Catherine Zarip, tłum. Anna Michalczuk-Podlecki, wyd. Agencja Edytorska EZOP, 2018.
Wiek: 5+



Kojarzę pełne uznania dyskusje dotyczące tej serii na Forum Książki Dziecięce i Młodzieżowe, ale moje dzieci były wówczas za małe, bym zwróciła wówczas na to baczniejszą uwagę. Szczęśliwie Egmont wznawia właśnie „niepodręczniki” Terry’ego Deary’ego i widzę, że będą lekturą jak znalazł dla mojej córki, która drży przed lekcjami historii. Drży dlatego, że w VII klasie trzeba zapamiętać mnóstwo faktów, powiązać ze sobą zdarzenia z datami, nazwy z nazwiskami, a są tego ilości przerażające. Książki z serii „Strrraszna historia” pomagają uporać się przynajmniej z częścią tych problemów dzięki mocno niekonwencjonalnej metodzie podania informacji historycznych. Są tu zarówno opowieści z dreszczykiem, jak i pełne humoru historie, wszystkie podane z dbałością o naukową rzetelność i odwołujące się do badań różnych historyków. A wszystko to napisane tak, że samo wchodzi do głowy. Nic dziwnego, że seria stała się światowym bestsellerem i została przetłumaczona na 30 języków. W tym miesiącu na półkach księgarskich znajdziemy sześć tytułów, a kolejne – w pierwszym kwartale 2019 roku.

Terry Deary, Seria Strrraszna historia: Ci wredni Rzymianie; Ci rewelacyjni Grecy; Ci okrutni wikingowie; To okropne średniowiecze; Ci paskudni Aztekowie; Ci niewiarygodni Inkowie, il. Martin Brown, tłum. Małgorzata Fabianowska, Magdalena Iwińska, Jarosław Kilian, Jarosław Komorowski, Piotr Paszkiewicz, wyd. Egmont 2018.
Wiek: 13+


Alberta Albertsona chyba Wam przedstawiać nie trzeba? W Szwecji nazywa się Alfons Äberg i pierwsza książeczka o nim ukazała się już przeszło 40 lat temu! Jego perypetie to po prostu zwykła codzienność, ale przedstawiona w taki sposób, że staje się najciekawszą przygodą! Jest tu miejsce na spojrzenie na rzeczywistość przefiltrowane przez wnikliwy umysł kilkulatka, na emocjonalność relacji z ojcem samotnie wychowującym chłopca, a przede wszystkim na potężne, pełne dystansu, niepowtarzalne poczucie humoru. Albert zjednuje sobie z marszu serca zarówno dzieci, jak i dorosłych, a że w kolejnych książeczkach rośnie wraz z czytelnikami, to delektować się spotkaniami z tym bohaterem mogą dzieci w różnym wieku. W najnowszej części, zatytułowanej „Co mówi tata Alberta?”, chłopiec wykorzystuje fakt, że tata jest bardzo zajęty i nie ma czasu na zwyczajowe dobre rady i pouczenia – będzie się działo!

Gunilla Bergström, Co mówi tata Alberta?, tłum. Katarzyna Skalska, wyd. Zakamarki 2018.
Wiek: 3+


Niezależnie od tego, czy dziecko uczyło się jeździć na rowerku biegowym, czy na rowerze z dokręcanymi bocznymi kółkami, moment, w którym wsiada na prawdziwy dwukołowy rower i zaczyna samodzielnie pedałować, jest wyjątkową chwilą. Długo wyczekiwaną, wielokrotnie potem wspominaną, emocjonalną i przełomową. Jest to symboliczny kolejny krok do dorosłości, jedna z długiej listy rzeczy do odhaczenia na tej drodze. Zazwyczaj jest też ktoś, kto przykłada rękę do nabycia przez dziecko tej nowej umiejętności – rodzice, dziadkowie, czasem starsze rodzeństwo. Bohater albumu „Moje dwa kółka” też ma kogoś takiego przy sobie, ale jest to postać mocno nietypowa. Wielka, zwalista, futrzasta, w śmiesznej czapce z pomponem. Ma jednak w sobie dużo cierpliwości – towarzyszy chłopcu w jeździe w słońcu i w deszczu, dodaje otuchy, ociera łzy, przytula, zbiera z ziemi, pompuje koło, zachęca do kolejnych prób. Aż do pierwszych chwil samodzielności, kiedy to chłopiec może już samodzielnie pomknąć na swoim czerwonym rowerku. Wtedy przyjaciel już nie jest potrzebny, jakiś etap dobiegł końca i chłopiec może sam popedałować ku zachodzącemu słońcu. Tak, tak, dużo tu nostalgii i refleksji nad dzieciństwem i przemijającym czasem, a wszystko to skąpane w delikatnych pastelowych barwach ilustracji Sebastiena Pelona.

Sebastien Pelon, Moje dwa kółka, wyd. Tadam 2018.
Wiek: 4+


„Mam na imię Wanda. Zosia. Barbara. Jestem Polką. Jestem Żydówką” – mówi o sobie bohaterka „Domu cioci Lusi”. Została wywieziona z getta w drewnianej skrzynce. Razem z innymi uratowanymi z Zagłady dziećmi zamieszkała poza miastem, u nieznajomej pani, która kazała nazywać się ciocią Lusią. Tu czas płynął spokojniej, były zabawy, nowe przyjaźnie, świeże warzywa i owoce… Ale i to miejsce przestało być bezpieczne i trzeba było uciekać dalej, nie dać się złapać złym ludziom, kolejny raz zmienić tożsamość, by dotrwać do końca wojny.
Książka Krzysztofa Stręciocha jest pozycją wyjątkową, bo stawia sobie za cel przybliżenie kwestii Holokaustu najmłodszym czytelnikom, cztero–pięciolatkom. Pomyślana jako pierwszy kontakt z zagadnieniem, odwołująca się do wrażliwości małego dziecka, do jego sposobu postrzegania rzeczywistości. Stąd pełnostronicowe, wymowne ilustracje i prosty, ale bardzo emocjonalny tekst. Ważna lektura wprowadzająca w ten trudny temat.

Krzysztof Stręcioch, Dom cioci Lusi, wyd. Adamada 2018
Wiek: 4+

wtorek, 14 sierpnia 2018

Tabletki na dorosłość


Czy będąc dziećmi, chcieliście jak najszybciej dorosnąć? Poczuć, że możecie robić, co chcecie, nie tłumacząc się z niczego? Bohater tej książki, siódmoklasista Marek, chce dorosnąć teraz, zaraz, żeby przestać być niskim, chuderlawym chłopaczkiem, z którego popychadło zrobił sobie klasowy osiłek. Pragnie tego tym bardziej, że na horyzoncie pojawia się pewna dziewczyna…



Niebieska kredka, magiczny koralik, złote spodnie, amulet i dywan… W klasycznej literaturze dziecięcej licznie pojawiają się czarodziejskie przedmioty, dzięki którym można zrealizować swoje marzenia.  Ale Marek już nie jest dzieckiem, tylko nastolatkiem, nie spotka więc Piaskoludka, choć prawdę mówiąc Czarodziej aka Magik, z którym zawiera transakcję kupna-sprzedaży (a w zasadzie darowizny), z powodzeniem mógłby być stworkiem z książek Nesbit. Jest tak samo kapryśmy, złośliwy i fochowaty.

sobota, 11 sierpnia 2018

W wakacyjnym plecaku: Wojna z dziadkiem


Wielopokoleniowe rodziny żyjące pod jednym dachem spotyka się coraz rzadziej. Rozjeżdżamy się po kraju czy świecie i tylko raz na jakiś czas, na święta albo z okazji okrągłej rocznicy, spotykamy się przy wspólnym stole. Czasami jednak życie decyduje po swojemu i choroba lub śmierć zmienia utartą ścieżkę. To właśnie wydarzyło się w rodzinie Petera.



Dziadek Jack jest ogromnie przybity po śmierci babci. Sprzedaje dom na Florydzie, by zamieszkać z córką i jej rodziną. Na wieść o tym Peter bardzo się cieszy! W każdym razie do czasu, gdy dowiaduje się, że dziadek zamieszka w… jego pokoju.

Peter jest w szoku! Kocha swój pokój i nie wyobraża sobie, że mógłby przenieść się gdzieś indziej. To miejsce jest receptą na wszelkie lęki, na niepewność i troski zbliżającego się okresu dorastania, jest jego azylem. „To jest mój pokój. Uwielbiam go. Tu jest moje miejsce. I nie chcę mieszkać nigdzie indziej”  powtarza żarliwie.

wtorek, 31 lipca 2018

Kiedy serce staje dęba


Przyznam, że ta książka w pewnym sensie mnie zaskoczyła. Okazało się bowiem, że jest o czymś innym, niż myślałam! Czy może, doprecyzowując, że inaczej są w niej rozłożone akcenty tego, co ważne i ważniejsze. To zaskoczenie zdecydowanie pozytywne.



Bo było tak, że spojrzałam na okładkę i pomyślałam: „Ojoj, co to takiego. Jakiś harlequin teen (tak, tak, była taka seria na początku lat 90., kto na tyle stary, że pamięta?) a może kolejna opowiastka o zwierzaczkach made in fabryka Holly Webb?
Przesłodzona okładka okazała się na szczęście myląca i środek rozwinął przede mną ciekawą opowieść o pewnej wakacyjnej przygodzie trojga jedenastolatków.


Zaczyna się od wiewiórki. Rudka zostaje postrzelona z procy przez lokalnego łobuza i główna bohaterka książki, Amelka zabiera ją do domu na czas rekonwalescencji. Wszyscy przywiązują się szybko do wesołego stworzenia, ale czują, że jego miejsce jest w lesie.

środa, 25 lipca 2018

Rodzina Sztućców


„Ludzie czasami jak coś wymyślą, to aż strach. Najpierw śmiesznie i zabawnie, ale potem jednak strach” – stwierdzają z sarkazmem bohaterowie książki. Są bystrymi obserwatorami poczynań człowieka, co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że mają z nim do czynienia kilka razy dziennie, i jest to kontakt nader bliski. Mowa bowiem o… sztućcach.



Pięcioosobowa rodzina, składająca się z Dziadka Noża, Taty Widelca, Mamy Łyżki, Syna Widelczyka i Córki Łyżeczki zamieszkuje obszerną drewnianą szufladę Babci Eleonory. Każdy z nich ma swoje zadania i obowiązki i ulubiony sposób spędzania czasu. Mama spotyka się z koleżankami na zupę, tata z wprawą zwija w kulkę okiełznanego wcześniej Potwora Tagliatelle, Dziadek drzemie i nie wolno mu przeszkadzać, bo staje się ostry jak brzytwa. Czasem jednak stały rytm zostaje zakłócony, bo ktoś nagle zapragnie zmiany.

niedziela, 22 lipca 2018

Subiektywny przegląd książkowych nowości /lipiec 2018/


Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.


Jakaż to piękna, letnia książka! Z kartek tryska radosna, słoneczna złocistość, natura kusi barwami i energią. Jej ucieleśnieniem jest tytułowa pszczółka, która leci właśnie nad łąką w poszukiwaniu kwiatów. „Cztery skrzydełka, rozśpiewane brzęczydełka” – poetycko opisuje ją Marceli Szpak, autor tłumaczenia.
Mały czytelnik podąża za spijającą nektar pszczółką przez kolejne rozkładówki. Z pełnej kwiatów łąki przenosi się wraz z nią do ula, gdzie nieustannie wre praca: „Żujemy, żujemy – tak właśnie żyjemy”. Piętrzą się w stosach jaskrawo pomarańczowe kulki nektaru. Powstaje plaster miodu, „pszczele złoto”. Będzie można w spokoju pogrążyć się w zimowym letargu – zapasy na wypadek głodu są gotowe. „Śpijcie, śpijcie, niech rój śpi. Przytulony razem śni, aby przetrwać zimne dni”.
„Pszczółka” to bardzo udane połączenie przepięknych, działających na wyobraźnię ilustracji (jakże by inaczej – w końcu to Isabelle Arsenault!), poetyckiego języka lekko i finezyjnie opisującego odwieczny rytm natury – pracy i odpoczynku. Jest tu też ważne przesłanie autorki: Chrońmy pszczoły! Na końcu książki obok apelu zamieszczono kilka sugestii dla młodych czytelników, co robić, by chronić te wspaniałe owady.

Kirsten Hall, Isabelle Arsenault, Pszczółka, tłum. Marceli Szpak, wyd. Kultura Gniewu (seria Krótkie Gatki) 2018.
Wiek: 4+