Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poza książką. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poza książką. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 grudnia 2017

"Świerszczyk" pod choinkę

Już zaraz święta, poszukiwanie prezentów więc trwa! To dobry moment, aby przypomnieć, że wspaniałym upominkiem dla dziecka, oprócz książek, jest także prenumerata ulubionego czasopisma.





Na przykład „Świerszczyka”, który moim zdaniem wciąż pozostaje bezkonkurencyjnym pismem w swojej kategorii wiekowej (4 – 9 lat) To naprawdę wielka frajda dla dziecka co dwa tygodnie wyjąć ze skrzynki zaadresowaną do siebie dużą kopertę, a z niej – własny kolorowy magazyn.

Zagraniczne pisma dla dzieci oferują specjalne karty do wydruku, oznajmiające młodemu czytelnikowi, że już za chwileczkę, już za momencik wpadnie w jego ręce pierwszy numer nowo zaprenumerowanego pisma. U nas chyba takiej praktyki nie ma, ale możemy przecież zadbać o to sami. Przygotujmy własnoręcznie taką kolorową spersonalizowaną kartkę, włóżmy ją do egzemplarza „Świerszczyka”, zapakujmy w świąteczny papier i zostawmy pod choinką. To miły i oryginalny prezent, który w dodatku będzie przynosił radość przez cały rok!




piątek, 10 listopada 2017

UBONGO (gra)

Jesień i zima sprzyjają grom planszowym, które spędziły ciepłe miesiące, drzemiąc na najwyższych półkach pod sufitem. To także dobra pora na nowe odkrycia w grach, bo tuż za rogiem czeka Mikołaj i zaraz nadejdą święta, a z nimi prezenty.
Nie byliśmy nigdy maniakami gier, no może poza Dixit, ale syn powoli acz wytrwale zmienia ten stan rzeczy. Bo on zdecydowanie gier się domaga i jest naprawdę dobry w te klocki. Skoro więc taki czas, i takie okoliczności, to pokażę Wam tu w listopadzie i grudniu kilka ciekawych gier, przy których wszyscy dobrze się bawimy. Recenzje znajdziecie w dziale „Poza książką”.


Ubongo czyli mózg w języku suahili. A czemu tak? Bo podczas gry trzeba „wysilić mózgownicę”! W Ubongo wygrana zależy od tego, jak szybko pracują Wasze szare komórki, czy jesteście spostrzegawczy i bystrzy, czy potraficie działać pod presją czasu.

czwartek, 19 października 2017

Nauka i zabawa z językiem angielskim /1./

Wszyscy chcielibyśmy, żeby nasze dzieci znały język angielski, nawet jeśli jeszcze nie teraz, to na pewno w nieodległej przyszłości. Im wcześniej zaczniemy coś robić w tym kierunku, tym lepiej. Nie warto oczywiście męczyć przedszkolaka ćwiczeniami z angielskiej gramatyki. Chodzi wyłącznie o to, by przygotować dziecko do nauki języka, osłuchać je z jego brzmieniem, uczynić angielski czymś znajomym, co dobrze się kojarzy.



Ten wpis jest pierwszym „odcinkiem” cyklu, w którym opowiem o naszych sposobach nauki angielskiego.

Na początek trochę prywaty:
Dla moich dzieci wybrałam przedszkole o profilu angielskim, w którym zajęcia językowe odbywają się codziennie (ale angielski nie jest językiem komunikacji w przedszkolu). Systematyczny kontakt z językiem w formie przedszkolnych zajęć daje dużo, to oczywiste, ale jednak nie wystarczy. W domu też trzeba działać: bawić się, śpiewać i czytać. 

piątek, 14 lipca 2017

Lato ze "Świerszczykiem"

Jedną z rzeczy, nad którą cyklicznie załamuję ręce przed dłuższymi wyjazdami wakacyjnymi jest kwestia zgromadzenia odpowiedniego księgozbioru. Zazwyczaj miejsca jest zdecydowanie za mało, a limity wagowe są przesadnie nieżyczliwe dla książek. Szczególnie gdy weźmie się pod uwagę, że książki dla młodszych dzieci mają często duży format, twarde okładki, a ich lektura trwa dziesięć minut. W porywach. W tych trudnych momentach ostrej selekcji zawsze z pomocą przychodzi mi „Świerszczyk”.




Szczęśliwie nasze ulubione pismo dla dzieci oferuje w pakiecie po trosze wszystkiego: opowiadania, wiersze, komiks, krzyżówki, gry słowne, matematyczne, planszowe, dowcipy, rebusy, kolorowanki… Każdą stronę wypełnia przemyślana, interesująca treść, którą można dziecku zaserwować na wakacjach w zależności od chwilowych upodobań, nastroju, pogody i pory dnia. Trochę rozrywki umysłowej na plażowym kocyku, zadania logiczne dla zabicia nudy w deszczowe popołudnie, opowieści do głośnego czytania na dobranoc. A wszystko to w formie lekkiej, podręcznej, nieobciążającej ani bagażu, ani portfela. Bardzo, bardzo polecam.

niedziela, 28 maja 2017

Na podwórku i przy biurku z Kapitanem Nauką

Raz na jakiś czas w zakładce „Poza książką” pojawi się recenzja czegoś, co książką nie jest, ale co bardzo chcę Wam pokazać i polecić, bo jest świetne graficznie, merytorycznie i dzieci to lubią :) W poprzednim zimowym  wpisie były to zestawy kart suchościeralnych od Kapitana Nauki. Dzisiaj pokażę Wam kolejny zestaw kart oraz wyjątkowo piękne graficznie memory.



W naszym domu tego typu aktywności zawsze cieszyły się zainteresowaniem, z tą różnicą, że córka preferowała wszelkiego rodzaju karty pracy, zeszyty z zadaniami, naklejkami itp., a syn gry wszelkiej maści, z naciskiem na memory właśnie. Zaczął grać jako zupełnie mały dwuletni brzdąc i szybko się okazało, że pamięć ma lepszą ode mnie!

środa, 25 stycznia 2017

„Daleko jeszcze?”, czyli seria 100 zabaw Kapitana Nauki

Zaczęły się ferie, a wraz z nimi wyjazdy na zimowy wypoczynek. Wróciło słynne dziecięce pytanie – mantra znana niemal wszystkim rodzicom: „Daleko jeszcze…?”. Jak zapewnić małolatowi rozrywkę podczas kilkugodzinnej podróży, jeśli nie chcemy zdawać się na elektroniczne gadżety? Z pomocą przychodzą karty z zadaniami.



Jest ich obecnie na rynku całkiem spory wybór, co mnie cieszy, bo zawsze lubiłam tę formę edukacyjnych zabaw. Jeszcze nie tak dawno (ale jednak w ubiegłym dziesięcioleciu, lol), kiedy moja córka miała te cztery czy pięć lat, musiałam wspierać się zakupami anglojęzycznych wydań – wówczas wybierałam zwłaszcza karty wydawane przez Usborne. Mamy je zresztą do dziś, wielokrotnie ścierane i ponownie zapisywane, więc trochę zużyte, ale wciąż funkcjonalne.



Teraz sięgam z czteroipółletnim synem po nowe wydawnictwa, mając już komfort wyboru – młody kieruje się głównie swoimi zainteresowaniami, ja edukacyjną wartością oraz wizualną atrakcyjnością.




Seria „100 zabaw” Kapitana Nauki na wstępie przekonała mnie do siebie grafiką. Najpierw na targach książki w Krakowie wpadły mi w ręce „Kapitalne zagadki” i, gdy zaczęłam przeglądać bloczek z zadaniami, pierwsza myśl była właśnie taka: „Jakie fajne ilustracje, jak to jest przyjemnie zrobione (matowy papier, przekładane kartki kołonotatnika, format).



Zestawy „100 zabaw z królikiem Kazikiem” i „100 zabaw z robotem Eliotem” mają inną, ale równie atrakcyjną formę – w każdym znajdziemy książeczkę z zadaniami oraz trzydzieści pojedynczych kart z dołączonym do nich flamastrem suchościeralnym. W podróży zdecydowanie przydatne! Karty są dość sztywne, mają wygodny format (20x11,5), a przede wszystkim są zmywalne. Czyli jak coś dziecku nie wyjdzie – może sobie to zetrzeć i spróbować raz jeszcze. Kto ma w domu kilkulatka, ten wie, jakie psychiczne ukojenie przynosi małemu perfekcjoniście taka możliwość. 



Za treść kart odpowiadają dwie pedagożki – nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej Bożena Dybowska oraz matematyczka Anna Grabek. Autorki zadbały o to, aby zabawa z kartami wspomagała rozwój dziecka w różnych obszarach (grafomotoryka, analiza i synteza wzrokowa,  myślenie logiczne) z uwzględnieniem możliwości danego etapu rozwojowego (4–5 lat). Dzięki temu karty doskonalą kompetencje matematyczne i językowe i są wstępem do nauki pisania, czytania i liczenia.



Seria „100 zabaw” Kapitana Nauki zawiera wszystkie rodzaje wspomnianych wyżej prorozwojowych zabaw-ćwiczeń, dodatkowo ma świetną oprawę graficzną. Ilustracje Danki Fukowskiej utrzymane w intensywnych ciepłych kolorach są zabawne i czytelne dla kilkulatka, świetnie zachowując proporcje pomiędzy realistycznym odwzorowaniem znanych dziecku przedmiotów a ich artystyczną wizją.

W zależności od zainteresowań, dziecku może się bardziej spodobać pełen niespodzianek ogród królika Kazika (a w nim owoce, warzywa, kwiaty, krzewy, zwierzęta) albo odległe zakątki Wszechświata (z planetami, satelitami, wiatrakami wytwarzającymi prąd oraz rurami do teleportacji), gdzie do kosmicznej zabawy zaprasza robot Eliot.
Do starszaków kierowane są zestawy z lisem Fisem i koparką Barbarką, wkrótce ukaże się też seria dla maluchów (3–4 lata), gdzie dzieciom towarzyszyć będą bocian Stefan i mewa Ewa.


Kiedyś, jeszcze w czasie studiów z terapii pedagogicznej, pracowałam z dziećmi z trudnościami w czytaniu i pisaniu. Zauważyłam, że niektóre po raz pierwszy w życiu miały do czynienia z takimi zadaniami, jak: dopasowywanie cienia do sylwetki, znajdowanie brakującego elementu zdjęcia, określanie liczby sylab w wyrazie, uzupełnianie ciągów logicznych, klasyfikowanie przedmiotów. Jeśli dziecko nie chodziło do przedszkola, a rodzice nie zachęcali go do tego typu zabaw, dopiero w wieku szkolnym miało szansę nabrać biegłości w działaniach tego typu – czasem ze szkodą dla poczucia własnej wartości i relacji z rówieśnikami.  

Nie miejsce tu na moralizatorskie wykłady, ale z perspektywy dawnego zawodu aktywność tego typu oceniam jako niezwykle potrzebną. Nie tylko jako umilacz czasu w trakcie rodzinnych wyjazdów.


Bożena Dybowska, Anna Grabek, 100 zabaw z królikiem Kazikiem; 100 zabaw z robotem Eliotem, il. Danka Fukowska, wyd. Edgard 2016
Wiek: 4-5 lat

www.KapitanNauka.pl