czwartek, 31 sierpnia 2017

Co na blogach piszą /sierpień 2017/

Pięć najciekawszych według mnie wpisów minionego miesiąca opublikowanych przez blogerów książkowych. Cykl, którego celem jest polecenie Wam wartościowych książek, o których dobrze wypowiedzieli się inni, a także – czy może przede wszystkim – okazja do dzielenia się książkowymi miejscówkami w sieci, które lubię, cenię i stale odkrywam.


Chociaż bardzo lubimy psotnego Emila, to już Kalle, jego „kolega, kuzyn albo pierwowzór”, jakoś umknął naszej uwadze. Z tym większym zaciekawieniem przeczytałam tekst Bożeny Itoyi poświęcony książce Astrid Lindgren „Jak Kalle rozprawił się z bykiem”, wydanej całkiem niedawno, bo w maju, przez Zakamarki. Zajrzyjcie na blog Cudana kiju i poznajcie tego młodego chwata!
  

środa, 30 sierpnia 2017

Pięknie dziękuję

Za każdym razem, gdy obserwuję moich amerykańskich przyjaciół obchodzących Thanksgiving, dochodzę do wniosku, że takie święto przydałoby się tutaj nam wszystkim. Za rzadko wyrażamy na głos naszą wdzięczność. Chyba się trochę wstydzimy, mamy obawy przed okazywaniem emocji, i często z wyrazami wdzięczności nie wychodzimy poza sztywną kurtuazję. Tymczasem wspaniale jest umieć dziękować na różne sposoby i dać poczuć innym, jak bardzo są dla nas ważni. To jedna z tych nauk dzieciństwa, której nauczycielami możemy być zawsze i wszędzie, i która na pewno nie pójdzie w las.



Myślałam sobie o tym, przeglądając najnowszy tytuł wydawnictwa Babaryba – „Pięknie dziękuję” (w angielskim oryginale: Giving Thanks. More than 100 Ways to Say Thank You). Jednocześnie, z każdą kolejną stroną popadałam w coraz większe estetyczne zauroczenie. Ale o tym za chwilę. Na początku skupmy się na ogólnej koncepcji i przesłaniu książki.

Jej ideą jest pokazanie dziecku, że istnieje całe mnóstwo (często drobnych) powodów, za które można być wdzięcznym, oraz wiele osób, którym warto powiedzieć „dziękuję”. Rodzice, rodzeństwo, dziadkowie, nauczyciele, pani doktor, niania, przyjaciele, domowe zwierzaki, ukochana przytulanka…

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

O Melanii, Melchiorze i panu Przypadku

Już zaraz wrzesień, dzieci pójdą do przedszkoli i szkół.  Te, które mają przed sobą edukacyjny start, być może nerwowo odliczają właśnie dni. Szczególnie jeśli są nieśmiałe i trochę obawiają się nowej roli przedszkolaka czy ucznia. Denerwują się też rodzice,  przeglądają więc internety i wertują poradniki, z nadzieją, że znajdą tam złote rady, które pomogą im wesprzeć dziecko w trudnych momentach przełomu.




Kochani rodzice, trzymam kciuki, żeby wszystko poszło gładko! – doskonale pamiętam, jak krążyłam wokół przedszkola pierwszego dnia, gdy zaprowadziłam tam córkę, co chwila sprawdzając, czy na pewno omyłkowo nie ściszyłam telefonu.  W oswajaniu nowego pamiętajcie o książkach. One bardzo dzieciakom pomagają – tytuły pomyślane specjalnie na takie okazje (np. „Basia i przedszkole”), ale też te bardziej uniwersalne, traktujące o emocjach, nieśmiałości, trudnościach w otwarciu się na innych i wejściu w relację.

niedziela, 27 sierpnia 2017

Fotorelacja z wystawy prac Ewy i Pawła Pawlaków

Od początku czerwca 2017 roku w Muzeum Narodowym we Wrocławiu można oglądać wspaniałą wystawę poświęconą twórczości Ewy i Pawła Pawlaków. Ten duet (zarówno w pracy, jak i w życiu) rodzimych twórców ma na swoim koncie książki uwielbiane i cenione zarówno przez dzieci, jak i dorosłych.  Są wśród nich takie doskonale wszystkim znane tytuły, jak: „Kotek, który merdał ogonem”, „Przepraszam, czy jesteś czarownicą?”, „Ignatek”, „Ja, Bobik” czy „Szopięta”. 


Oryginały ulubionych, oglądanych po wielokroć z zachwytem ilustracji do tych i innych książek możemy teraz podziwiać w oryginale, w wielu przypadkach mając także sposobność prześledzenia etapów ich powstawania. 

Takie „making-of” to szczególnie dla dzieci znakomita okazja do podpatrzenia procesu twórczego – od pomysłu, pierwszych koncepcji, naszkicowanych kilku kresek, po gotowy, dopracowany w detalach produkt końcowy. Potężne wrażenie robią prace wykonane technikami kolażu tkaninowego oraz kolażu przestrzennego – dopiero gdy patrzy się na ich wersje niebędące reprodukcjami, widać namacalnie ich drobiazgowe przestrzenne piękno i szczegóły misternego warsztatu stanowiącego o subtelnym pięknie obu tych technik.


Wystawę zatytułowano: „Para – buch! Nie tylko ilustracje Ewy i Pawła Pawlaków”, i rzeczywiście, nie tylko ilustracjami książkowymi możemy cieszyć oko na rozległych przestrzeniach muzealnego poddasza.  Zobaczymy także realizacje scenograficzne (teatralne i telewizyjne), lalki, które znalazły się w „Moim pierwszym atlasie”, ilustracje do podręczników szkolnych, czasopism, a także zagraniczne wydania książek twórczego duetu.


Pojechaliśmy na tę wystawę specjalnie z Kielc. Daleko, ale było warto! To naprawdę okazja nie do przecenienia: pokazanie dziecku warsztatu pracy regularnie czytanych autorów. Gorąco zachęcam do odwiedzenia wystawy – termin jej zamknięcia przesunięto, można ją oglądać jeszcze do 17 września 2017 roku.



 
Ilustracje do "Małego atlasu ptaków" , który ma się ukazać wkrótce nakładem Naszej Księgarni

Śliczne ubranka szopiąt

Etapy powstawania ilustracji
Projekty scenograficzne


Zagraniczne wydania jednej z moich ulubionych książek: "Przepraszam, czy jesteś czarownicą?"


Wystawie towarzyszy ciekawa publikacja „Para – buch! Pociąg do ilustracji”, w której Anita Wincencjusz-Patyna prezentuje drogę ilustratorskiej kariery obojga artystów.


niedziela, 20 sierpnia 2017

Czy polubisz moją breję?

Pogoda się popsuła i dzisiaj nie bardzo mogliśmy wyjść na zewnątrz, ale to nic, bo w domu mamy książki niezrównanego Mo Willemsa. A one sprawdzają się świetnie w największej niepogodzie. Jeśli nie znacie jeszcze świnki Malinki i słonia Leona, warto nadrobić zaległości!



Pierwszy raz zobaczyłam tę serię parę lat temu w fejsbukowym poście mojej znajomej z USA. Jej bratankowie śmiali się w głos, gdy czytała im „Mieszkamy w książce”. Wygłupom, żartom, okrzykom entuzjazmu nie było końca i pamiętam, że pomyślałam sobie wtedy, że to musi być naprawdę świetna książka.

czwartek, 17 sierpnia 2017

Pasztety, do boju!

Wiesz, mamo, teraz, gdy gdzieś przeczytam albo usłyszę „słońce”, to automatycznie myślę: Kader. I widzę go, jak jedzie na tym swoim wózku przez niebo. Nie mogę się tego pozbyć…  – stwierdziła moja córka kilka dni po tym, jak skończyłyśmy czytać „Pasztety, do boju!”




To prawda, że wszyscy bohaterowie "Pasztetów" zapadają mocno w pamięć. Są wyraziści, prawdziwi, przekonujący. Ludzie z krwi i kości, o których myślisz, że mogliby zaraz wyłonić się zza rogu ulicy i wdać się z tobą w pogawędkę. Clémentine Beauvais, młodej pisarce (ur. 1989), jednocześnie zajmującej się naukowo literaturą dziecięcą, udało się stworzyć szczerą, niebanalną powieść coming-of-age.

środa, 16 sierpnia 2017

Subiektywny przegląd książkowych nowości /sierpień 2017/

Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.




Co to znaczy „wiercić dziurę w brzuchu”, „mieć końskie zdrowie” albo „niebo w gębie”? – pytają często dzieci, mocno zadziwione dosłownym przekazem zasłyszanych sformułowań. Tłumaczymy więc, że „tak się mówi”. Każdy z nas ma zresztą swoje ulubione frazeologizmy, które z lubością stosuje. Ja na przykład często mówię: „Na dwoje babka wróżyła” (co jakoś oddaje moje podejście do rzeczywistości).  Elżbieta Karpowicz i Diana Karpowicz też mają takie swoje ulubione wyrażenia. I postanowiły zebrać je w książce! Na wspólny projekt mamy (autorki) i córki (ilustratorki) składa się 28 subiektywnie wybranych, ale powszechnie stosowanych związków frazeologicznych, które zostają objaśnione dziecku wierszem i obrazem na dziewięciu rozkładówkach. Zabawne, lekkie, nowoczesne ilustracje Diany Karpowicz pozwalają dziecku lepiej zrozumieć i zapamiętać poszczególne zwroty.

Elżbieta Karpowicz, Diana Karpowicz, Gruba ryba cienko śpiewa, wyd. Zuzu Toys, sierpień 2017.
Wiek: 5+

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Książka, dzięki której pokochasz książki

Jeśli ktoś nie przepada za czytaniem, długie wywody mające mu udowdonić, jak wiele traci, raczej go nie przekonają. Zwłaszcza gdy jest chmurnym nastolatkiem wzruszającym ramionami na wszystkie życiowe prawdy. Znacznie skuteczniejsze może okazać się odwołanie do abstrakcyjnego humoru, ironii albo głupkowatego tekstu: „Jeśli nie lubisz czytać, pewnego dnia zamienisz się w wielkiego, tłustego borsuka”.



Nie jesteśmy z córką wielkimi fankami pozycji typu „Zniszcz ten dziennik”, choć to ja pięć lat temu kupiłam Zu zaskakującą publikację wydawnictwa Format  „To NIE jest książka” – w czasie, kiedy jeszcze nie było mody na tego typu nie-książki. My po prostu chyba za bardzo lubimy tak zwyczajnie czytać, by eksperymentować z czymś innym.
 

czwartek, 3 sierpnia 2017

Piracka seria JOLLEY-ROGERS

Wakacje mijają nam pod banderą piracką. Nie w sensie dosłownym oczywiście, ale tym wyobrażeniowo-czytelniczo-zabawowym jak najbardziej. A wszystko zaczęło się w maju, kiedy mój niespełna pięcioletni syn odkrył książkową serię o piratach Jolley-Rogers opublikowaną przez wydawnictwo Mamania.




Kto zagląda na blogowego Facebooka i Instagrama, ten już co nieco o tym wie. Nadszedł czas, by podsumować w jednym miejscu nasze doświadczenia.
Na początku była książka obrazkowa z dźwiękami. Wiosną natknęłam się w TK Maxxie na oryginalne wydanie „The Pirates Next Door Sound Book”. Syn zajął się sprawdzaniem, jakie odgłosy kryją się pod poszczególnymi przyciskami, a ja zaczęłam oglądać ilustracje. Już pierwsza rozkładówka absolutnie mnie urzekła.  Dziewczynka z mamą przycupnięte na przystanku autobusowym, a w tle zacinający deszcz, chmurne niebo i spienione morskie fale. Kupiłam książkę, w domu ją przeczytaliśmy i okazało się, że to bardzo ciekawa historia niekonwencjonalnej przyjaźni zwyczajnej dziewczynki z chłopcem-piratem.