sobota, 21 października 2017

Książki na Halloween /2017/

Jak co roku w zestawieniu z okazji Halloween prezentuję książki wydane w Polsce. W przeciwieństwie do wielu publikowanych w USA czy Wielkiej Brytanii, nie skupiają się one tylko na tym jednym dniu w roku. Traktują bardziej ogólnie o straszydłach, potworach i niepokojących, tajemniczych zjawiskach. Mogą być więc znakomitą lekturą także na andrzejki czy inne okazje, w których chcemy wspólnie z dziećmi trochę się pobać. W zestawieniu obok książek znalazły się również dwa zestawy kart – jedne z tekstem, drugie w pełni obrazkowe – które dostarczą ciekawej i strrrrasznej tematycznej rozrywki.  


Krótka forma opowiadania wspaniale sprawdza się we wszystkich sytuacjach, kiedy nie mamy czasu na dłuższą lekturę, a chcemy przeczytać dziecku jakiś zamknięty, pełny tekst. Doceniają opowiadania nauczyciele, wychowawcy, edukatorzy, i myślę, że my rodzice też powinniśmy mieć  je zawsze pod ręką. 

Na Halloween czy andrzejki polecam  „Czarownice są wśród nas”. Świetne do czytania na głos po zmierzchu. W tym zbiorku, kolejnym z cyklu „Polscy pisarze dzieciom” wydawnictwa Literatura, znajdziemy trzynaście opowiadań autorstwa znanych i lubianych polskich autorów, m.in. Joanny Papuzińskiej, Renaty Piątkowskiej, Marcina Brykczyńskiego czy Grzegorza Kasdepke. 


Niektóre opowiadania były wcześniej publikowane (np. „Uśmiechnięta planeta” J. Papuzińskiej, „Baba Blaga” J. Wachowiak). Wspólnym mianownikiem wszystkich tekstów są niezwyczajne zjawiska i bohaterowie, wśród których zaskakująco wiele jest czarownic i wiedźm… I choć wykonują zupełnie zwyczajne zawody, „czarują lepiej niż cały sztab nauczycielski z Hogwartu”, jak czytamy na okładce.


Opowiadania mają różną długość i kierowane są do odbiorców w rozmaitym wieku: niektóre do przedszkolaków, inne dla „przednastolatków”. Niestety nie jest to w żaden sposób zaznaczone, warto więc wcześniej przekartkować dane opowiadanie, by nie napędzić stracha kilkulatkowi! Przykładowo świetne opowiadanie Pawła Wakuły pt. „Ciotka Jaga” zdecydowanie nie nadaje się dla dzieci przedszkolnych.  

Czarownice są wśród nas. Polscy pisarze dzieciom, il. Joanna Kłos, wyd. Literatura 2017.
Wiek: 5+ (niektóre opowiadania 7+)

„Tajemnicze miasto” to karty w rozmiarach 21 x 13 zaprojektowane przez Ritę Kaczmarską. Pięćdziesiąt ilustracji ukazuje miasto i jego tajemniczych mieszkańców, zakamarki, zaułki, tajne rewiry ukryte przed oczami ciekawskich. W oknach kamienic codziennie rozgrywa się nocny spektakl. 


Ludzie tańczą, ćwiczą, kłócą się i płaczą. Tkwią nieruchomo przed komputerem lub przeciwnie – wyginają ciało w rytm niedającej się usłyszeć melodii. W którymś z okien pojawia się jakieś zwierzę: czy to końskie kopyta, czy długa szyja żyrafy? Wysoko w górze nad miastem przelatuje Sindbad na swym dywanie, a Frankenstein przemyka chyłkiem zaciemnioną uliczką. 



Senna logika zdarzeń intryguje i kusi. Zagadkowe, nieco mroczne prostokąty skrywają historie, które są tu tylko częściowo zasygnalizowane obrazem. To odbiorca ma je dopowiedzieć i pozwolić toczyć się akcji w sobie tylko znanym kierunku. 

Karty znakomicie sprawdzą się w Halloween, służąc do opowiadania strasznych historii. Na przykład: Każdy uczestnik zabawy losuje po trzy karty i układa do nich krótką, mroczną historię. Najstraszniejsza opowieść wygrywa, jej autorowi przypinamy okolicznościowy kotylion.

Rita Kaczmarska, Tajemnicze miasto, wyd. Dwie Siostry 2017.
Wiek:  4+

Rodzeństwo Addy, Michael i Karl zaprzyjaźnia się z Taflą, pandą olbrzymią, która wprowadza się do sąsiedniego domu. Praktykujący zen Tafla raczy dzieci metaforycznymi opowieściami – krótkimi medytacjami – które pomagają zrozumieć im zdarzenia codziennego dnia oraz własną wobec nich postawę. 


Jak na koany zen przystało, nie dają one konkretnej odpowiedzi, lecz zachęcają do poszukiwania własnej. To zaskakuje i frapuje czytelnika, który zaczyna intensywnie zastanawiać się nad sensem danej opowieści i jej możliwym przesłaniem. 


W trzeciej wydanej w Polsce książce z serii o Tafli –  „Panda i duchy”  bohaterowie szykują się właśnie do obchodów Halloween. Wkrótce ulice wypełnia korowód przebierańców. Jest kolorowo, tłoczno i głośno – ten bardzo radosny,  a jednocześnie tajemniczy klimat ostatniego wieczoru października znakomicie oddają przepiękne, wykonane z rozmachem ilustracje autora. Ale najważniejsza jest opowiedziana przez Taflę historia. 

Tym razem to „Senjo i jej dusza” (znana również jako „Oddzielona dusza Qian”) – historia o duchach, która powstała w oparciu o opowieści trzech mnichów zen. Mówi o nieśmiertelnej miłości, obowiązku, lojalności, wyborach, i – jak twierdzi autor w posłowiu –  należy do tych, „których nie da się ładnie zapakować, odłożyć na półkę i zapomnieć”.

Jon J Muth, Panda i duchy, tłum. Daria Kuczyńska-Szymala, wyd. Debit 2017.
Wiek: 5+


„Opowieści tajemnicze i szalone” Edgara Allana Poego to wspaniałe wprowadzenie w mroczny świat mistrza grozy. W zbiorku zawarto cztery znane nowele: „Czarny kot”, „Krwawa śmierć” , „Żabiskoczek”, „Zagłada domu Usherów”. Wersje oryginalne nieznacznie zmodyfikowano, biorąc pod uwagę wrażliwość młodych odbiorców. 


Na szczęście nie ucierpiała na tym warstwa stylistyczna, co często bywa bolączką skrótów. Wszystkie utwory czyta się świetnie, płynnie. Mimo wszystko trzeba zaznaczyć, że nie jest to lektura dla dzieci poniżej 11 roku życia. Wydawca rekomenduje je zresztą jako 14+. Jak zawsze, wiele zależy od wrażliwości dziecka. 


Moją córką najbardziej wstrząsnęła nowela o kocie, nad którym popadający w alkoholowe szaleństwo właściciel znęca się niemiłosiernie, aż wreszcie morduje nieszczęsne zwierze i stacza się na samo dno swego istnienia. Ciąg straszliwych zdarzeń, które mają później miejsce przyprawia o gęsią skórkę nawet dorosłego czytelnika. Tym bardziej że wymowa utworu odsłaniającego dramat ludzkiej słabości jest głęboko poruszająca, a wstrząsający, obmierzły portret głównego bohatera psychologicznie wiarygodny (sam Poe był alkoholikiem).


Wyjątkowego charakteru nadają „Opowieściom…”  ilustracje Grisa Grimly. Dzięki nim utwory Poego zostają ubrane w styl bliski opowieści graficznej, który doskonale im pasuje. Pełne detali, karykaturalne i komiczne obrazy  stworzone przez Grimly’ego podkreślają szaleństwo tkwiące w tekście, całą jego brutalność, okrucieństwo i sączący się między wierszami chory niepokój człowieka zdjętego paniką, nieustannie oglądającego się za siebie. 

Edgar Allan Poe, Opowieści tajemnicze i szalone, il. Gris Grimly, wyd. Nasza Księgarnia 2017.
Wiek: 12+

„Księga potworów” wbrew ponuremu tytułowi jest bardzo pogodnym zbiorkiem utworów żartobliwych, choć faktycznie traktujących o potworach. Tyle tylko, że te potwory w owym bestiariuszu wcale nie są straszne – ich budzące grozę lub lęk cechy i właściwości zostały przedstawione w taki sposób, że powodują powszechną wesołość. 



Rymowane teksty Michała Rusinka współgrają z zabawnymi, karykaturalnymi, wypełnionymi kolorem ilustracjami Daniela de Latoura. Duet z fantazją bawi się słowem i obrazem, kreując czasem prześmiewcze, czasem absurdalne, często pocieszne portrety stworów znanych nam z różnych mitologii, wierzeń, przekazów. Nagle bazyliszek, smok czy wilkołak nie wzbudzają już lęku. Czytamy:

Wilkołaki
to całkiem zwykłe chłopaki,
które się nocą, w przeciągu chwilki
zmieniają w wilki.

No i powiedzcie sami, jak tu bać się wilkołaków przyodzianych w urocze flanelowe piżamki?
Nawet sam strach przestaje być straszny, bo jak się okazuje oczy ma, owszem, wielkie, ale wszystko inne… bardzo malutkie.



Michał Rusinek rymuje zręcznie i ze swadą (nie jest to bynajmniej norma wszystkich utworów M.R.), bawi się językiem, puszcza oko do czytelnika i żartuje sam z siebie. Tworzy nawet dwa nowe gatunki potworów: Rusinki i Delatury.
Ciekawym dodatkiem do książki jest „Alfabetyczny spis potworów wraz z objaśnieniami”, który dostarcza wiedzy o sportretowanych potworach.  

Michał Rusinek, Księga potworów, il. Daniel de Latour, wyd. Zwierciadło 2016.
Wiek: 5+    

Jeśli chcemy dowiedzieć się jeszcze więcej o potworach i zmorach, i poczytać o nich nie tylko w Halloween czy andrzejki, warto sięgnąć po SuperQuiz „Stwory” od Kapitana Nauki. Świetna rzecz: spiralnie bindowane poręczne prostokątne karty przedstawiają 54 stwory z mitologii słowiańskiej, skandynawskiej, celtyckiej i japońskiej. Po jednej stronie karty znajdziemy wiadomości o upiorze, demonie czy stworze, po drugiej zaś – quiz złożony z trzech pytań, za pomocą którego możemy sprawdzić swoją wiedzę. 


Karty ilustrowane są niepokojącymi rysunkami Moniki Rychlickiej-Borzechowskiej. Na szczególną uwagę zasługuje część pierwsza, w której opisano stwory należące do kultury słowiańskiej. Snując straszne opowieści w Halloween, warto sięgnąć do lokalnych wierzeń i straszyć się nie tylko wampirami i duchami, lecz także kikimorą, chowańcem, nocnicami czy leszym. 


Karty zawierają w sumie 160 zagadek, które można wykorzystać do zabawy w czasie imprezy halloweenowej. Na przykład: opowiadamy uczestnikom zabawy o wybranych stworach. Pytania z kart kopiujemy, wrzucamy do kapelusza czarownicy. Dzieci kolejno je losują i próbują udzielić poprawnej odpowiedzi. Po takim quizie z pewnością zapamiętają, kim opiekowały się wodniki, w co mógł zmieniać się leszy, gdzie mieszkały wiły, co trzeba było ofiarować gumiennikowi i jak można było odstraszyć obłocznika.

Paulina Kaniewska, SuperQuiz. Stwory, il. Monika Rychlicka-Borzechowska, wyd. Kapitan Nauka, Edgard 2017.
Wiek: 7+ 

Ubiegłoroczne zestawienie "Książki na Halloween" znajdziecie tutaj.


czwartek, 19 października 2017

Nauka i zabawa z językiem angielskim /1./

Wszyscy chcielibyśmy, żeby nasze dzieci znały język angielski, nawet jeśli jeszcze nie teraz, to na pewno w nieodległej przyszłości. Im wcześniej zaczniemy coś robić w tym kierunku, tym lepiej. Nie warto oczywiście męczyć przedszkolaka ćwiczeniami z angielskiej gramatyki. Chodzi wyłącznie o to, by przygotować dziecko do nauki języka, osłuchać je z jego brzmieniem, uczynić angielski czymś znajomym, co dobrze się kojarzy.



Ten wpis jest pierwszym „odcinkiem” cyklu, w którym opowiem o naszych sposobach nauki angielskiego.

Na początek trochę prywaty:
Dla moich dzieci wybrałam przedszkole o profilu angielskim, w którym zajęcia językowe odbywają się codziennie (ale angielski nie jest językiem komunikacji w przedszkolu). Systematyczny kontakt z językiem w formie przedszkolnych zajęć daje dużo, to oczywiste, ale jednak nie wystarczy. W domu też trzeba działać: bawić się, śpiewać i czytać. 

poniedziałek, 16 października 2017

Subiektywny przegląd książkowych nowości /październik 2017/

Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.

   
Zaczytywałam się w tej książce w początkowych klasach szkoły podstawowej. Piękne, dużego formatu  wydanie w twardej lakierowanej oprawie, kolorowe, pełne szczegółów ilustracje oraz oczywiście intrygujące przygody maleńkich bohaterów sprawiły, że wciąż dobrze pamiętam tę lekturę. Mowa o „Przygodach Nieumiałka i jego przyjaciół”. Brzmi znajomo?
Po ponad trzydziestu latach historia wymyślona przez rosyjskiego pisarza i scenarzystę Mikołaja Nosowa wraca na półki księgarskie. Bardzo to cieszy, bo książka wciąż pozostaje aktualna. Tytułowy Nieumiałek zamieszkujący słoneczną dolinę z podobnymi sobie małymi ludkami-skrzatami bardzo chce być lubiany i podziwiany. Pragnie imponować, ale z powodu swego lenistwa niewiele potrafi. Ubarwia więc własną osobę jak może i opowiada androny o swych rzekomych wyczynach. Prawda musi jednak kiedyś wyjść na jaw…
Pierwsza część trylogii wspaniale zilustrowanej przez Aleksego Łaptiewa, przetłumaczonej na ponad dwadzieścia języków, wielokrotnie adaptowanej, a przede wszystkim uwielbianej przez młodych czytelników z całego świata.

Mikołaj Nosow, Przygody Nieumiałka i jego przyjaciół, il. Aleksy Łaptiew, tłum. Janina Lewandowska, wyd. Wydawnictwo Literackie, październik 2017.
Wiek: 5+

niedziela, 15 października 2017

How to Make Friends With a Ghost

Nie mogłam się powstrzymać i kupiłam na tegoroczne Halloween kilka anglojęzycznych picturebooków. Chociaż rzadko piszę na blogu o książkach zagranicznych (pokazuję je za to z krótkim opisem na FB) dzisiaj chcę zaprezentować Wam jesienną nowość wydawnictwa Tundra Books – „How to Make Friends with a Ghost”. 




Książka zauroczyła mnie wyglądem tytułowego duszkowego bohatera, a po przeczytaniu rozbawiła do łez słodko-gorzkim humorem. Dodatkowo ogromnie mi się podoba wszystko co ilustruje Rebecca Green. Zajrzyjcie na jej bloginstagram i profil fejsbukowy!

Całość pomyślana jest jako potraktowany z przymrużeniem oka poradnik dla wszystkich, którzy pragną zaprzyjaźnić się z duchem. Wiadomo, że najpierw trzeba takiego ducha znaleźć (a w zasadzie dać się znaleźć jemu), potem poznać jego nawyki i upodobania, znaleźć wspólny język itd. Duchy miewają sporo odpychających zwyczajów. Choćby ta ich dieta –  jedzą tosty z pleśnią, trufle z woskowiną z uszu i kiszone smarki! Na szczęście mają też zwyczaje, które możemy z nimi dzielić. Na przykład lubią, gdy im się czyta i śpiewa na dobranoc. Choć trzeba powiedzieć, że najchętniej wybierają horrory i ponure, upiorne mruczanki.

sobota, 14 października 2017

Gwiazdka z nieba

Nad jesiennym lasem zapadła noc. Dzienne zwierzęta zmorzył już sen, te nocne wyruszyły na łowy. Orzesznica bawiła się wesoło ze świetlikami, jednak jej uwagę przykuło nagle zupełnie inne światło. Tajemniczy blask. Gdy pobiegła w jego stronę, odkryła małą gwiazdkę unoszącą się nad ziemią w jasnej poświacie. Najwyraźniej właśnie spadła z nieba.




Wdzięczny to i często obecny w literaturze dziecięcej temat: księżyc albo gwiazda (rzadziej słońce) celowo zstępuje z nieba albo w wyniku jakichś niespodziewanych zdarzeń z niego spada i nie wie, jak wrócić. Lub też doznaje jakiegoś uszczerbku „na zdrowiu”.
Wspomnijmy choćby „Czupieńki. Gwiazdka”  Gerarda Moncomble’a, „Księżycoluda” Tomi Ungerera albo opowiadanie „Jak nasza mama zreperowała księżyc” ze zbiorku „Nasza mama czarodziejka” Joanny Papuzińskiej. Zastosowanie takiego środka stylistycznego jak personifikacja sprawia, że ciała niebieskie stają się bliższe dziecku, bardziej znajome, oswojone. Stają się postaciami-personami, z którymi można się zaprzyjaźnić. Tym bardziej, że mają, tak jak dziecko, swoje smutki i troski oraz potrzebują pomocy drugiej osoby.

środa, 11 października 2017

Trzy książki na Międzynarodowy Dzień Dziewczynki

11 października obchodzimy Międzynarodowy Dzień Dziewczynek. Prawdę mówiąc, pierwszy raz o tym słyszę, ale myślę, że to bardzo dobra okazja, by napisać Wam o trzech ważnych dziewczyńskich książkach.




Książek o wyjątkowych kobietach i ich osiągnięciach powstaje coraz więcej. Publikowane są wspomnienia, wywiady, biografie. Także te przeznaczone specjalnie dla dzieci.
Na tym tle wyróżniają się pozycje kierowane przede wszystkim do dziewczynek, takie, które zakładają sobie pewną misję. Każda z tych trzech książek przybliża młodym czytelniczkom sylwetki kobiet, które pokierowały swoim życiem w taki sposób, że osiągnęły to, czego rzeczywiście pragnęły – w różnych czasach, w odmiennych dziedzinach i w odrębny, indywidualny sposób. Te sylwetki, choć tak różne, dają podobny wzorzec postawy: kobiety świadomej, mądrej, odważnej, wytrwałej, niezależnej.

poniedziałek, 9 października 2017

Mały atlas ptaków Ewy i Pawła Pawlaków

Wypatrywaliśmy tej książki w radosnym oczekiwaniu. Wdzięczny temat, znakomici ilustratorzy z imponującym dorobkiem, szanowane wydawnictwo. To musiał być hit!



„Mały atlas ptaków Ewy i Pawła Pawlaków” został pomyślany w taki sposób, by trafił do jak najszerszego grona odbiorców. Książka ma bardzo poręczny format 205 x 250 mm, grube kartonowe stronice i zaokrąglone rogi. Jej kartki może więc z fascynacją przekręcać siedzące niemowlę, przedszkolaka pochłoną ciekawostki z życia ptaków (sójka połyka żołędzie, potem je wypluwa i zjada jeszcze raz!), starsze dzieci (i dorośli!) docenią podpowiedzi ułatwiające rozróżnianie gatunków (Jak nie pomylić raniuszka z wróblem? Jak wygląda sikora bogatka, a jak modra?). Wszystkich bez wyjątku zachwyci szata graficzna.

piątek, 6 października 2017

Dachołazy

Była kiedyś piękna audycja muzyczna w radiowej „Trójce” – „Pod dachami Paryża”, prowadzona przez wspaniałą, zmarłą trzy lata temu Barbarę Podmiotko. Wieczorami dźwięki francuskiej chanson przenosiły mnie do miasta świateł  i wprawiały w na poły radosny, na poły nostalgiczny nastrój. Podobnie jest z książką Katherine Rundell. „Dachołazy” to po części obyczajowa, po części bajkowa opowieść z nocnym pejzażem Paryża w tle.

  


Sophie została znaleziona w futerale na wiolonczelę, dryfującym na falach kanału La Manche.  Miała zaledwie rok, statek, którym płynęła, zatonął, a wraz z nim wszelki ślad po bliskich dziewczynki. Szczęśliwie jej prawnym opiekunem został człowiek o wielkim sercu i niekonwencjonalnym umyśle. Charles Maxim był naukowcem, który, jak sam o sobie mawiał „znacznie lepiej zna się na książkach niż na ludziach”, pokochał jednak to osobiście ocalone dziecko jak własne i postanowił dołożyć wszelkich starań, by wychować je na szczęśliwą, mądrą i szlachetną istotę.

środa, 4 października 2017

Benefis Małgorzaty Strzałkowskiej

We wtorek 3 października w Warszawie odbyła się bardzo miła uroczystość, której blog „Poczytaj dziecku” miał zaszczyt patronować. Benefis Małgorzaty Strzałkowskiej z okazji 30-lecia twórczości zorganizowały wydawnictwa: Bajka, Czarna Owca, Media Rodzina, Endo, Kolekcja Hachette, Świerszczyk.

Deszcz lał jak z cebra, gdy pokonywaliśmy kolejne kilometry dzielące Kielce od stolicy. Gdy dotarliśmy do Multimedialnej Biblioteki dla Dzieci i Młodzieży nr XXXI, sala projekcyjna, w której odbywała się uroczystość, była już wypełniona po brzegi. Licznie zgromadzili się tu bliscy, przyjaciele i fani autorki. Spotkanie prowadziła lekko, zręcznie i dowcipnie Dorota Koman.

Było czytanie wierszy, śpiewanie wierszy, słuchanie wierszy! Oraz oczywiście dużo, dużo wspomnień. Bo właściwie za każdym utworem Małgorzaty Strzałkowskiej stoi jakaś prawdziwa historia. Już z nich samych mógłby powstać ciekawy zbiorek! 

Jedną z takich historyjek moja córka miała okazję usłyszeć osobiście, gdy poprosiła o dedykację w swojej ulubionej książce "Przygody ślimaka Kacperka". Otóż okazało się, że Kacperek istniał naprawdę - przywędrował do domu autorki na liściu sałaty, a że była już jesień, zamieszkał w słoiku, stając się członkiem rodziny. Świętowali nawet wspólnie Wigilię i Kacperek wpadł do śledzi (został szczęśliwie odratowany). Wiosną powędrował znowu na łono natury.



 
Wiersze Autorki wyśpiewuje Chór Szkoły Podstawowej nr 341 w Warszawie

Aga i Iga Świerżewskie deklamują utwory Autorki

video

Nie wszyscy wiedzą, że Małgorzata Strzałkowska ilustruje samodzielnie część swoich książek techniką kolażu. Tak powstały m.in. fantastyczne"Leśne głupki". Na filmiku powyżej Autorka odpowiada na pytanie, czy trudniej jest pisać, czy ilustrować :)

Na koniec zgromadzeni na sali gromko odśpiewali „Sto lat!”, a potem ustawiła się do miłej Autorki dłuuuuga kolejka. Życzenia, kwiaty, życzenia…
 
Wojciech Widłak, z nieodłącznym melonikiem, składa życzenia Autorce

Prof. Grzegorz Leszczyński odczytuje rymowaną laudację.


Był też piękny bankiet, tort, szampan, książkowe prezenty dla gości benefisu i… okazja do pogaduszek między-nami-blogerami. Na zdjęciu poniżej ja z Kasią prowadzącą blog Strefa Psotnika i Karoliną, współprowadzącą blog Dżin z tomikiem.

Przemiłe spotkanie!


Szanownej Autorce z całego serca życzę dalszych artystycznych sukcesów i kolejnych pięknych jubileuszy!


sobota, 30 września 2017

Co na blogach piszą /wrzesień 2017/

Pięć najciekawszych według mnie wpisów minionego miesiąca opublikowanych przez blogerów książkowych. Cykl, którego celem jest polecenie Wam wartościowych książek, o których dobrze wypowiedzieli się inni, a także – czy może przede wszystkim – okazja do dzielenia się książkowymi miejscówkami w sieci, które lubię, cenię i stale odkrywam.


Komiksy dla dzieci rosną w siłę, chyba nikt temu nie zaprzeczy. My ciągle odkrywamy te nowe dla nas lądy, wciąż sprawdzając, przymierzając się do konkretnych tytułów, autorów, tematów. Niedawno zajrzałam na blog „Stasiek poleca” i przeczytałam tam recenzję serii komiksowej „Amulet”. Sposób, w jaki Marta o niej pisze, sprawił, że nabrałam wielkiej ochoty na lekturę tych zeszytów. Dzielę się więc z Wami moim entuzjazmem!



Na wyświechtane, przyznajmy, hasło: „książki o ważnych sprawach” czasami coś się przewraca w żołądku, ale prawda jest taka, że takie książki naprawdę mają moc. Zwłaszcza przeczytane w określonym miejscu i czasie oraz tak dobrane, by trafić w czułą nutę odbiorcy . Pamiętam doskonale, jak po lekturze „Mojego szczęśliwego dzieciństwa w Aleppo” córka z płomiennymi wypiekami na twarzy oświadczyła: „Mamo, musimy kupić dużo tych książek i dać innym”. Takie książki  – dobrze napisane, wciągające, nienachlane w dydaktyzmie, mówiące głosem zrozumiałym dla dziecka i uwzględniające jego rozumienie świata są wspaniałą pomocą dla każdego rodzica. Na blogu Pauliny „Pożeram strony” wypatrzyłam przegląd takich właśnie tytułów. Zajrzyjcie koniecznie!



Książka dla najmłodszych, której bohaterem jest mały cyklop? No, no! A któż to miał odwagę stworzyć coś tak dziwacznego ? Otóż są to dwaj panowie: Piotr Dobry i Łukasz Majewski. Seria o Ancyklopku prowadzi dziecko – od niemowlęcia po dwulatka – przez etapy rozwoju i pierwsze odkrycia w najbliższym mu otoczeniu. Z humorem, ale i odpowiednią dawką edukacyjnego zacięcia.  Więcej o tych książeczkach przeczytacie u Gosi, na jej blogu „Czytajki – dziecięcych książek czar”.



Jak już wielokrotnie wspominałam, na tę książkę czekaliśmy z radością, i oczywiście nie tylko my – w tym miesiącu na blogach zaroiło się od recenzji „Małego atlasu ptaków Ewy i Pawła Pawlaków”. I bardzo dobrze, bo książka to pięknie wykonana, pomysłowa i dla szerokiego grona odbiorców. Będzie o niej i u nas, już za chwileczkę, już za momencik. A na razie przekierowuję Was do wpisu Moniki, która na swoim blogu „Momentogram” zaprasza na jesienny spacer z atlasem ptaków.



Powstaje coraz więcej książkowych vlogów czyli wideoblog  – wiele osób preferuje tę formę recenzowania, bo w zabieganym świecie czasem rzeczywiście łatwiej obejrzeć recenzję (np. krojąc warzywa do sałatki) niż przeczytać dłuższy tekst. Ciekawa jestem, czy znacie jakieś vlogi o książkach dla dzieci? Jeśli tak, podzielcie się linkami w komentarzu! Ja od jakiegoś czasu śledzę działania Ani Drabikowskiej na jej pozytywnie zakręconym vlogu „Kradnę książki swoim dzieciom” (ach, ten tytuł – jest taki prawdziwy!). We wrześniu pojawiła się tam m.in. filmowa recenzja ponadczasowej książki Astrid Lindgren „Ja też chcę chodzić do szkoły”. Jeśli Wasze dziecko przeżywa mały szkolny kryzys, warto sięgnąć po ten tytuł. Szkoła przedstawiona jest tu w ciepłych, przyjaznych barwach (choć jednocześnie nie bez wad), a ilustracje wspaniale wprowadzają w klimat złotej jesieni.



 *Wszystkie zdjęcia pochodzą ze wspomnianych we wpisie blogów i są własnością ich autorek.

poniedziałek, 25 września 2017

Wędrowne ptaki

Odlatują ostatnie ptaki wędrowne, które spędziły w Polsce ciepłe miesiące. Ucichły w żywopłotach za moim oknem codzienne trele, a jaskółki już nie kołują pod wieczornym niebem. Wrócą dopiero w kwietniu. Wkrótce jednak przylecą do nas ptasi wędrowcy z północy i wschodu.




Tę odwieczną ptasią wędrówkę, niezmiennie powtarzający się cykl ptasich odlotów i przylotów austriacki pisarz i ilustrator Michael Roher wykorzystał  jako metaforę w swej książce  „Wędrowne ptaki”. Tytułowe ptaki, które w połowie kwietnia lądują w lesie za miastem to ludzie – przybysze, wędrowcy, imigranci, może uchodźcy. Przybywają na chwilę, szukają schronienia, budują tymczasowe gniazda, są kolorowi, głośni, śmieją się, płaczą, sprzeczają i godzą, żyją życiem lokalnej społeczności, ale z poczuciem tymczasowości. Gdy nadejdą chłody, zostaną zmuszeni do odlotu, przeganiani przez miejscowych, zdjętych obawą przed koniecznością dzielenia się własnymi zapasami. Przybędą jednak następni…


A co, jeśli niektórzy nie zechcą odlecieć? Jeśli bardzo zapragną zostać, bo właśnie tutaj zaznali prawdziwej bliskości z drugim, dowiedzieli się, co to przyjaźń, zobaczyli, że można inaczej żyć? Czy znajdzie się ktoś, kto wesprze ich w tych karkołomnych planach, zrozumie położenie, zaofiaruje pomoc, oswoi zimę?
„Wędrowne ptaki” to opowieść o lęku przed innym – tym obcym, który przybywa z nieznanych miejsc i próbuje wpasować się w lokalną, niekoniecznie przychylną mu społeczność.



W zależności od potrzeb, wieku i kwestii aktualnie nurtujących czytelnika, książkę można potraktować jako opowieść o przeprowadzce do innego miasta czy kraju; o byciu „nowym” w przedszkolu, szkole, wśród rówieśników; o byciu innym, niepasującym do grupy z powodu przekonań, wyglądu, upodobań, pochodzenia; wreszcie o migracjach i uchodźstwie oraz reakcjach społeczeństw, narodów i pojedynczych osób na te zjawiska.



Nastrój zawieszenia, tułaczki, nieuniknionych pożegnań, trudnych egzystencjalnych wyborów, ale także czającej się w sercu nadziei wspaniale oddają żółto-rdzawo-brązowe, nostalgiczne ilustracje wykonane przez autora. Widzimy na nich postaci ludzi-ptaków, z doczepionymi skrzydłami i papierowymi dziobami przywodzące na myśl trupę teatralną bądź cyrkową, zawieszoną barwną plamą w jesiennym krajobrazie.

Ta książka to opowieść o przyjaźni, szlachetności, zrozumieniu dla drugiego, tego zmęczonego, strudzonego, który chciałby w końcu zostać ptakiem osiadłym i zyskać swoje miejsce na ziemi, a wokół garstkę życzliwych mu osób. Wspólnym bowiem mianownikiem dla wszystkich wspomnianych wcześniej interpretacji jest właśnie drugi człowiek – jego pozytywne nastawienie, szczere zainteresowanie i odważnie wyciągnięta do wsparcia ręka.



Michael Roher, Wędrowne ptaki, tłum. Krystyna Bratkowska, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2017
Wiek: 5+


wtorek, 19 września 2017

Basia i basen

Dzieciaki (i nie tylko one) kochają wodę, baseny i aquaparki. Nic więc dziwnego, że w sytuacji, gdy mama Basi się rozchorowała, najlepszym sposobem na poprawienie humoru dzieciom było zabranie ich do wodnego parku. Prawdę mówiąc, tata też miał nadzieję, że się zrelaksuje w mile bąbelkującym jacuzzi.…

 

Najnowsza część przygód Basi wbrew pozorom nie ma wakacyjnej wymowy, co mogłaby sugerować błękitna, letnia okładka. Do parków wodnych i basenów jeździmy w końcu przez cały rok, czasem nawet częściej w chłodne miesiące, kiedy nie ma konkurencji w postaci morza, jezior czy rzek.

Wiele dzieci we wrześniu zaczyna też uczęszczać na lekcje pływania, w ramach wuefu albo pozalekcyjnie. W każdym z tych przypadków warto sobie przypomnieć, jak należy się zachowywać w miejscu takim jak kryta pływalnia.

piątek, 15 września 2017

Subiektywny przegląd książkowych nowości /wrzesień 2017/

Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.

  
Kiedy ma się w domu młodego fana motoryzacji jest się na bieżąco z publikacjami traktującymi o samochodach. Ukazuje się ich sporo, ale ich poziom czasem pozostawia sporo do życzenia (błędy merytoryczne, translatorskie). Da się też zaobserwować pewien podział na publikacje encyklopedyczne i książki o samochodach dla młodszych dzieci, gdzie auta są uosobione i przeżywają przygody podobne ludziom. Książka Michała Leśniewskiego (redaktora miesięcznika „Classicauto”) jest świetnym wypośrodkowaniem tych dwóch tendencji. Oto bowiem czytelnik dostaje do rąk książkę, która z jednej strony dostarczy mu wielu informacji i wyposaży w niebagatelną wiedzę z dziedziny motoryzacji (samochody aut wyścigowych wykonane są z węglika krzemu, legendarna syrena miała silnik dwusuwowy, w latach 50. amerykańskie samochody miały skrzydła, a w latach 20. z przodu samochodu montowano… maskotki!), z drugiej zaś opowie mu wiele historii o ludziach i zaskakujących kolejach ich losów, które doprowadziły do powstania samochodów jakie znamy dzisiaj.
Książka jest bardzo starannie wydana (twarda oprawa, większy format 240 x 270 mm, szyty grzbiet) i absolutnie zachwycająca graficznie. Ilustracje Macieja Szymanowicza przyciągną do lektury nawet tych osobników, którzy na co dzień nie odróżniają forda od fiata!

Michał Leśniewski, Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe, il. Maciej Szymanowicz, wyd. ART Egmont 2017.
Wiek: 6+

Kolorowy świat zwariowanych zwierząt Leo Timmersa znamy z jego autorskiej książki „Kto prowadzi” wydanej przez Babarybę trzy lata temu.  W niej  zwierzęta takie jak słoń, kotka, zając czy hipopotam zasiadały za kierownicą rozmaitych pojazdów, a zadaniem czytającego było m.in. odgadnięcie, kto prowadzi kabriolet, traktor czy wyścigówkę. W „Tygodniu na budowie” (z tekstem Jean Reidy) zwierzęcy bohaterowie już od pierwszych stron książki przygotowują się do pracowitego tygodnia. Co zamierzają zbudować? Tego dziecko dowie się dopiero na ostatniej stronie. Do tego czasu będzie miało okazję prześledzić każdy kolejny dzień wytężonej pracy wesołej brygady: w poniedziałek porządkowanie placu budowy, we wtorek – murowanie, w środę transport i rozładunek…
Charakterystyczne wesołe ilustracje o nasyconych kolorach w stylu filmowych animacji (autor zresztą od pewnego czasu para się właśnie animacją) przyciągają uwagę. Skłonni do wygłupów, chwilami nieporadni, ale dziarscy bohaterowie z miejsca wzbudzają sympatię. Zakończenie, podobnie jak w „Kto prowadzi”, jest dla małego czytelnika wesołą niespodzianką.

Jean Reidy, Tydzień na budowie, il. Leo Timmers, wyd. Babaryba, wrzesień 2017
Wiek: 3+


„Lektura obowiązkowa na stoliku nocnym każdej dziewczynki albo młodej kobiety" - napisał o tej książce dwutygodnik „Forbes”. Bardzo się cieszę, że to, co zaczęło się w Internecie jako projekt crowdfundingowy, przeistoczyło się w publikację, o której głośno dziś w świecie. Dzięki temu „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek”, bo o nich tu mowa, mają szansę trafić do imponującej liczby dziewcząt. Sama mam nastoletnią córkę, z którą często rozmawiam o tym, co to znaczy być kobietą we współczesnym świecie. Widzę, że jej pytania i przypuszczenia wciąż podszyte są wieloma wątpliwościami co do realności planów na przyszłość. Tak jakby nie była pewna, czy jej, zwykłej dziewczynce ze zwykłych Kielc naprawdę wolno (!) sięgać po najwyższe cele. W „Opowieściach…” znajduje podbudowujące odpowiedzi na te swoje wątpliwości – książka pełna jest opowieści o dziewczynach, kobietach z maleńkich wiosek i wielkich miast, bardzo biednych i całkiem dobrze sytuowanych, żyjących współcześnie i dawno temu, które – i to je łączy – nie poddały się w dążeniu do upragnionego celu.  Każda z tych opowieści to ziarenko inspiracji, motywacji, pewności siebie, zachęty do działania. A wszystko to we wspaniałej oprawie graficznej, będącej dziełem sześćdziesięciu ilustratorek z całego świata, m.in. Zosi Dzierżawskiej, Basi Dziadosz, Lieke Van Der Vorst, Moniki Garwood.

Elena Favilli, Francesca Cavallo, Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek. 100 historii niezwykłych kobiet, wyd. Debit, wrzesień 2017.
Wiek: 6+ (dla nastolatek też, koniecznie!)



Uwielbiamy wyszukiwanki. Nigdy nie zapomnę wrażenia, jakie zrobiły na mnie książki Alego Mitgutscha, kupione dawno temu w niemieckiej księgarni. Moja córka miała wówczas pięć lat i zniknęła w tych obrazkach na długie godziny. Nie było wówczas w Polsce zbyt wielu tego typu książek. To się szczęśliwie zmieniło i syn już może delektować się pełnym ich wyborem, co też z zapałem czyni. W tym miesiącu numerem jeden jest detektyw dinozaur, który podróżuje czerwonym samolotem i pomaga odnaleźć najróżniejsze zguby. Czasem jest to żmija, czasem ropucha, ale często bardzo ważni członkowie rodziny, jak mąż, syn albo dziadek! Niestrudzony detektyw poszukuje ich w najdalszych zakątkach globu – pośród wodnej kipieli oceanu, w dżungli pełnej dzikich zwierząt, w podziemnych grotach i na szczytach ośnieżonych gór, w muzeum, w olimpijskiej wiosce i wśród drapaczy chmur. Nie waha się nawet wyruszyć w kosmos! Każdą stronę tej wielkoformatowej (240 x 320 mm) książki wypełniają kolorowe i pełne szczegółów ilustracje, wśród których wcale nie łatwo odnaleźć zaginione postaci. Świetna zabawa zarówno dla dzieci, jak i rodziców, którą dodatkowo uprzyjemnia zręczne rymowane tłumaczenie Rafała Witka („Zgłaszam zaginięcie. Chodzi o braciszka. Oto jego zdjęcie”). Wspominam o tym, bo zdecydowanie nie jest to regułą w tego typu publikacjach, a tu dodatkowo cieszy ucho i gwarantuje pełną humoru zabawę.

Sophie Guerrive, Dinozaur na tropie, tłum. Rafał Witek, wyd. Bajka, wrzesień 2017.
Wiek: 4+

Odkąd usłyszałam o tej książce i zobaczyłam na profilu fejsbukowym Pawła Pawlaka pierwsze fragmenty powstających ilustracji, cieszyłam się na nią i niecierpliwie czekałam. W sierpniu mój apetyt zaostrzył się po obejrzeniu znakomitej wystawy „Para – buch! Nie tylko ilustracje Ewy i Pawła Pawlaków” we Wrocławiu (tutaj możecie zobaczyć moją relację), gdzie m.in. pokazano właśnie ilustracje do powstającego „Atlasu ptaków”.
Teraz książka trafia do księgarń i można wziąć ją do rąk. Znakomitym pomysłem było wydanie jej w formie kartonowej – dzięki temu znacząco poszerza się krąg odbiorców owego „atlasiku”: już niemowlę zwróci uwagę na wspaniałe nasycone kolory, dwulatka  zachwycą urocze krągłe sylwetki wróbelków czy raniuszków, przedszkolak i „wczesnoszkolak” zanurkują w wiadomościach o poszczególnych gatunkach ptaków i spróbują zlokalizować pokrzewki albo dzwońce we własnym ogródku. A górnej granicy wiekowej nie ma, bo każdy znajdzie tu coś, co go zaciekawi i zachwyci: śliczny krąglutki rudzik o czerwono pomarańczowym brzuszku pieczołowicie wykonany ze skrawków materiałów przez Ewę Kozyrę-Pawlak, piękna malarsko sikorka Pawła Pawlaka, ciekawe zdjęcia ptaków w ich naturalnym środowisku, ptasie pióra i dziecięce rysunkowe portrety ptaków wykonane przez Hanię Cisło. Całość komponuje się w ciekawy i niezwykle miły dla oka album, który może funkcjonować równie dobrze jako pierwszy przewodnik po ptakach, jak i piękny ptasi coffee-table book.

Mały atlas ptaków Ewy i Pawła Pawlaków, wyd. Nasza Księgarnia, wrzesień 2017.
Wiek: 0+