piątek, 9 listopada 2018

Pop-upy, czyli rozkładanki: "Królewna Śnieżka" i "Kot w butach"


Z powrotami do ukochanych książek z dzieciństwa bywa różnie. Nie wszystkie przetrwały próbę czasu. Przeczytanie ich po trzydziestu latach okazuje się doznaniem dziwnym, nieco rozczarowującym i zawsze zaskakującym – w końcu pamiętamy, jak bardzo je lubiliśmy! Na mojej liście „rozczarowań po latach” z pewnością NIE znajdą się jednak „rozkładanki” Vojtĕcha Kubašty. Ich magia była tak silna, że działa do dziś!




Jak wspominałam w recenzji „Czerwonego Kapturka” i „Jasia i Małgosi” – pop-upów Kubašty wydanych przez Entliczek w zeszłym roku (po 30 latach od ostatnich wydań) – dla roczników dzieci wychowanych w latach 70. i 80. przestrzenne książki były prawdziwym skarbem. Darzyło się je wielką estymą, nie miały sobie równych wśród innych książek, zwyczajowo wydawanych w takiej jakości druku i na takim papierze, że wyglądały, jakby kolory wyblakły przy pierwszym przekartkowaniu. Za to baśniowe rozkładanki czeskiego artysty kipiały kolorami, na dodatek były trójwymiarowe! Jakby tego było mało, zapraszały czytelnika do działania. Można było gdzieś zajrzeć, poruszyć postaciami, przesunąć jakiś element i odsłonić kolejny, ukryty obrazek. To oznaczało coś więcej niż przeczytanie historii. 




Ten czar nadal działa. Mimo rzeczywistości wirtualnej i wszelkich technicznych udogodnień współczesne dzieci wciąż uwielbiają ruchome retro obrazki. Opowieść ożywa na ich oczach i ukazuje swoją głębię. Złota karoca markiza de Karabasza zdaje się zaraz wyjedzie z kart książki i potoczy miękko po dywanie, a chóralny śpiew krasnoludków poniesie się po całym pokoju. 


Do dzisiaj pamiętam to uczucie fascynacji pomieszanej z grozą, gdy jako dziecko wpatrywałam się w stronę, na której Śnieżka leży nieruchoma i piękna w szklanej trumnie. Trumna jest przestrzenna, ma przeźroczyste plastikowe wieko i mocno działa na wyobraźnię (stawiałam ją do pionu i udawałam, że Śnieżka żyje). Ilustracje Kubašty są bardzo plastyczne, realistyczne. Nawet dziś, w dorosłości dostrzegam ich nietuzinkowość. Nic dziwnego, że wytwórnia Disneya czerpała garściami z talentu i wielkiej wyobraźni architekta.


W tym roku Entliczek wypuścił dwa nowe tytuły w kolekcji „Retro”: „Kota w butach” i „Królewnę Śnieżkę”. Znakomita to sprawa, że po tylu latach znowu możemy cieszyć oczy nietkniętymi czasem, starannie wydanymi pop-upami Kubašty. To przykład książek, które łączą pokolenia. Tym bardziej, że teksty w nich zawarte są adaptacjami znanych i lubianych baśni, do których wraca się wielokrotnie przy różnych okazjach. 


Publikacje mają solidną strukturę, a rozkładane elementy papierowe nie są przesadnie misterne – rączki kilkulatka nie zniszczą ich tak łatwo. Dziecko może więc samo oglądać ilustracje i bawić się nimi. Jeśli szukacie pięknego, oryginalnego i ponadczasowego prezentu pod choinkę, wszystkie cztery książki Kubašty sprawdzą się doskonale.



Wojtĕch Kubašta, Królewna ŚnieżkaKot w butach, tłum. Marta Bręgiel-Pant, wyd. Entliczek 2018. 
Wiek: 3+



2 komentarze:

  1. Oooooch, tę wersję Królewny śnieżki miałam w dzieciństwie! Ulubiona moja! Jedna z dwóch rozkąłdanych książeczek, jakie w ogóle miałam.... Pozdrawiam :-) Sentymentalna Buba ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tę właśnie pamiętam najbardziej. Oglądałam ją tak często, że się rozpadła.

      Usuń