niedziela, 14 października 2018

Jeleń

Żyjemy w świecie, w którym dzieci często nie wiedzą, że marchewki rosną pod ziemią, a pomidory na krzakach, nie spotkały krowy i nie mają pojęcia, czym są guguły. Spędzamy tyle czasu w zamkniętych pomieszczeniach – domu, szkole, budynkach, w których odbywają się zajęcia pozalekcyjne, galeriach handlowych, restauracjach, siłowniach – że zapominamy o naturze i byciu na zewnątrz. Otoczeni bezpiecznym kokonem ulubionych przedmiotów i znanych miejsc, nie dajemy sobie szansy, by skonfrontować się z żywiołem.


Bohater książki Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel najchętniej w ogóle nie opuszczałby swojego mieszkania. „Bo mieszkanko (…) było dla niego wszystkim. Tylko w nim czuł się bezpiecznie i swojsko, dlatego opuszczał je niechętnie. I tylko wtedy, gdy naprawdę musiał”. Pan Jeleń funkcjonuje w zasadzie na granicy agorafobii, poruszając się wyłącznie utartymi szlakami, i tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne. Praca – sklep – pralnia – biblioteka, oto punkty wyznaczające obszar, w którym przemieszcza się Pan Jeleń. Zawsze samochodem, czyli w kolejnej zamkniętej przestrzeni, odgradzającej go od tego, co na zewnątrz.


Nie wydaje się, żeby było mu z tym źle. Jest sam, ale nie samotny. Chociaż… czy na pewno? Skoro tak obawia się, że mieszkanko nie odwzajemnia jego uczuć (sic!), czy nie tęskni jednak podświadomie za kimś, kto by go tym uczuciem obdarzył?


Wszystko to pozostałoby pewnie w sferze rozważań, gdyby nie nagły brak… miejsca parkingowego, który wymusza na Panu Jeleniu zmianę utartych zwyczajów. Zdarzenie niby błahe, ale brzemienne w skutkach. Prowadzi bowiem naszego bohatera poza granice bezpiecznego terytorium, które sam sobie tak skrupulatnie wyznaczył.

Trudno nie porównywać Pana Jelenia z innym bohaterem wymyślonym przez Roksanę Jędrzejewską-Wróbel, mianowicie z Praktycznym Panem (tutaj recenzja). On również cenił spokój i ład swego minimalistycznego mieszkanka i unikał bliskich relacji z innymi, najlepiej czując się we własnym towarzystwie. On także przeżył swoistą przemianę. W obu przypadkach wiązała się ona z wyjściem ze swojej strefy komfortu i doświadczeniu tego, co nieznane lub zapomniane.


Opowieść o Jeleniu jest z jednej strony historią o nas, ludziach, o współczesnym korpopracowniku, który utknąwszy w gęstym labiryncie miasta wyparł zupełnie myśl o istnieniu zewnętrznego świata. Z drugiej strony – jest opowieścią o zwierzętach, proekologiczną, z silnym przesłaniem wolnościowym. Dzięki temu rozmowa z dzieckiem może toczyć się różnymi ścieżkami. Z pewnością warto poruszyć temat obecności zwierząt w cyrkach, w zoo, problem wycinania drzew i całych lasów, porozmawiać o relacji człowieka ze światem przyrody, jego roli w zachowaniu ekosystemów i korzyściach dla jednostek i społeczności, które z tego płyną.


Kontakt z tą książką to także duża przyjemność estetyczna. Czy zwróciliście uwagę, jak starannie wydawane są tytuły Bajki? „Wycyzelowane” – to słowo przychodzi mi najczęściej do głowy, gdy biorę je do ręki. Również w „Jeleniu” wszystko jest przemyślane, pieczołowicie zrealizowane. Od wymownych  w przesłaniu wyklejek (każda jest inna), przez świetne pełnostronciowe ilustracje Grażyny Rigall i zręcznie wkomponowany w nie tekst, po format książki, papier oraz interesująco zaprojektowaną okładkę.

Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Jeleń, il. Grażyna Rigall, wyd. Bajka 2018.
Wiek: 5+



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza