niedziela, 11 grudnia 2016

Lew w Paryżu

Beatrice Alemagna zauroczyła mnie swoją twórczością dziesięć lat temu. Właśnie wtedy, w 2006 roku, ukazał się „Un Lion à Paris” – moim zdaniem najpiękniejsza jak dotąd książka włoskiej autorki mieszkającej we francuskiej stolicy. Złożona z mistrzowsko skomponowanych obrazów zachwyca, oczarowuje, nie pozwala się od siebie oderwać. Nareszcie możemy cieszyć się nią także w polskim wydaniu!



Bohaterem opowieści jest lew, któremu znudziło się spokojne życie na sawannie. Żądny przygód, postanawia jechać do Paryża i tam znaleźć nowych przyjaciół, pracę i przygodę.
Początki życia w nowym miejscu nie są jednak łatwe. Miasto zdaje się wielkie, nieprzystępne i chłodne. Ludzie biegają, „trzymając pod pachą dziwaczne szable”, ale wcale lwa nie atakują – przeciwnie, w ogóle go nie zauważają. Wkrótce zwierz zaczyna odczuwać dotkliwą samotność. I kiedy jemu samemu, i nam, czytającym tę historię, wydaje się, że najlepiej zrobi, wracając na sawannę, lew zaczyna dostrzegać piękno miejsca, w którym się znalazł.

Rozdziawia z wrażenia paszczę na widok industrialnej konstrukcji Centrum Pompidou, zachwyca go mieniąca się słońcem Sekwana, dech w piersiach zapiera widok z wieży Eiffla i przypominająca tartę z bitą śmietaną bazylika Sacré Cœur. Wkrótce lew odkrywa, że znalazł swoje miejsce na ziemi – a dokładniej na cokole, na placu Denfert-Rochereau. Tam właśnie można go dziś spotkać.


Pomnik „Lew Belfortu” Bartholdiego bardzo ponoć lubią paryżanie, ponieważ, jak sugeruje Beatrice Alemagna, odlany z brązu lew „wydaje się tak bardzo szczęśliwy na swoim miejscu”.
Piękny jest Paryż w tej książce. Ciemne sylwetki drzew odbijające się w szaro-niebieskiej wodzie Sekwany, pnące się ku górze schody Montmartre’u, szerokie Haussmanowskie bulwary i ludzie przemykający z bagietkami pod pachą albo siedzący przy kawiarnianych stolikach na ulicach. 
Artystka tworzy ilustracyjne kolaże, łącząc różne techniki: ołówek i kredki z gazetowymi wycinankami. Zachwyca ich drobiazgowość i jednocześnie stylizowana na dziecięce rysunki kanciastość.
To wielowymiarowy, wysublimowany portret miasta, które stało się dla artystki nowym domem. Opowiadając historię lwa, Beatrice Alemagna sięga do własnej biografii, do powolnego aklimatyzowania się w Paryżu po opuszczeniu rodzinnej Bolonii, do towarzyszącego jej poczucia wyobcowania i niedopasowania. Są to zresztą stałe motywy, obecne w większości jej książek (także w tych wydanych dotychczas w Polsce – „Mój ukochany” i „Pięciu nieudanych”): wędrówka, zmiana, poszukiwanie swojego miejsca, bratniej duszy, wreszcie własnej tożsamości. Jak stwierdziła autorka w jednym z wywiadów: „Myślę, że w głębi duszy zawsze chcę opowiadać tę samą historię: kruchej istoty, która znajduje w sobie wielką wewnętrzną siłę”.
Książka od dziesięciu lat cieszy się wielką popularnością na całym świecie. We Francji właśnie ukazało się jej drugie wydanie. W oryginale wydana była w formacie 28x38 cm i czytało się ją w pionie. Wydawnictwo Tibum poszło krok dalej, publikując ją w formie kart do teatrzyku Kamishibai. Ten teatr ilustracji wykorzystuje wywodzącą się z Japonii technikę opowiadania za pomocą kart z obrazem i tekstem. Kartonowe plansze umieszczane są w skrzynce, która jest oprawą dla ilustracji i sceną dla rozgrywających się zdarzeń. Dzieci obserwują obraz, a dorosły czyta treść książki umieszczoną na odwrocie karty. 

Tym samym klasyczna lektura zyskuje uroczysty charakter i zmienia się w interaktywny teatr, w którym dziecko może komentować ilustracje, zadawać pytania, wchodzić w dialog z czytającym itd. Metoda szczególnie przydatna dla większych grup dzieci – w przedszkolach, szkołach, na lekcjach bibliotecznych (więcej tutaj). My bawiliśmy się książką bez skrzyneczki teatrzyku, ale z wykorzystaniem metody (filmik poniżej) i oczywiście także klasycznie – siedząc na kanapie albo w łóżku, czytając, oglądając ilustracje i analizując rozmaite ich szczegóły i smaczki.

video

A teraz plansze są ozdobą mojego biurka, bo szkoda mi ich schować i odłożyć na półkę :)


Lew w Paryżu, Beatrice Alemagna, tłum. Dorota Vinet, Wydawnictwo Tibum, Katowice 2016.
Wiek: 3+

4 komentarze:

  1. Jak to jest pomysłowo zrobione! Podobają mi się książki, które można wykorzystywać na różne sposoby, wtedy sposób ich czytania zmienia się, można ciągle coś odkrywać. Dziękuję za recenzję - nie znałam tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za komentarz, bardzo się cieszę, kiedy mogę dla kogoś coś książkowego odkryć! Z tymi kartami można rzeczywiście bawić się na wiele różnych sposobów, także zupełnie niekonwencjonalnie, i to jest z pewnością mocna strona takiego wydania. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń