wtorek, 6 grudnia 2016

Gdzie jest Mikołaj?

Pewnie też macie ulubioną książkę mikołajkową albo bożonarodzeniową. Taką, którą znacie prawie na pamięć, czytacie po kilka razy w czasie świąt i jako pierwszą wyciągacie w grudniu do wspólnej lektury. „Gdzie jest Mikołaj?” to dla nas właśnie taka książka.



Wydana dziesięć lat temu, w roku, w którym na  świat przyszła moja córka, najpierw była tylko obrazkową opowieścią, sympatycznymi mordkami brązowych misiów, zielenią świątecznego drzewka. Potem opowieścią raczej niż czytanką. Często wychodzącą w szczegółach daleko poza to, co oferował tekst.



To prosta historia: mały miś niecierpliwie wypatruje przyjścia Mikołaja, szykuje mu ciasteczka i mleko, martwi się, czy aby komin nie okaże się za ciasny dla pulchnego staruszka, próbuje grzecznie leżeć w łóżku, ale nie może zasnąć, w końcu decyduje się czuwać, aby zobaczyć, co też się wydarzy…


Ta ujmująca opowiastka o wielkim dziecięcym oczekiwaniu jest bardzo uniwersalna – przejrzy się w niej każde dziecko niemogące zasnąć w noc tuż przed przyjściem Świętego Mikołaja (obojętnie czy będzie to 6, 24 czy 25 grudnia) i każdy rodzic, który próbuje niezauważenie podłożyć świąteczne prezenty i po kryjomu zjeść ciasteczka przeznaczone dla Mikołaja, nie robiąc przy tym zbędnego hałasu.



I to marzenie, żeby go kiedyś zobaczyć! Choć raz doczekać tej pory, gdy zza okna dobiegnie dźwięk dzwoneczków, a w blasku księżyca mignie brodata postać w czerwonym płaszczu.


„Gdzie jest Mikołaj?”, David Bedford, il. Tim Warnes, tłum. Zuzanna Naczyńska, wyd.  Egmont 2006

 Wiek: 2+

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz