sobota, 5 listopada 2016

Wirusy

Ach, jesień! Zbieranie kasztanów, bukiety z liści, te wspaniałe kolory i rześkie powietrze poranka, oraz… kolejne przeziębienia. Zasmarkane nosy, czerwone gardła, swędzące wysypki i obolałe mięśnie otrzymane w pakiecie z żółtym październikiem. 



Dzieci zmuszone do siedzenia w domu nudzą się na potęgę i zasypują was pytaniami, ile jeszcze potrwa to całe chorowanie, kiedy wreszcie wyjdą z domu, i czy Kuba albo Julka nie mogliby wpaść się pobawić. Zamiast rutynowej odpowiedzi, którą już macie na końcu języka, podsuńcie im książkę, która zaspokoi ich ciekawość w tym temacie.

„Wirusy” to pozycja dla najmłodszych czytelników, prezentująca te najczęściej dające się nam we znaki twory biologiczne i wywoływane przez nie choroby, powszechne zwłaszcza w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym: różyczkę, ospę wietrzną, świnkę, bostonkę, a także odrę, opryszczkę i grypę żołądkową.

Książka ma bardzo przyjazną, wygodną formę spiralnie bindowanego poradnika w poręcznym rozmiarze 148 x 185 mm. Strony rozkładają się na płasko, tekst jest bardzo przejrzysty, łatwy w odbiorze. Sympatyczne akwarelowe postaci wirusów, zerkające na dziecko z obrzeży stron, zachęcają do zagłębienia się w lekturę. 


Największą atrakcję, ale i pomoc, stanowią przekładane folie z naniesionymi objawami poszczególnych chorób: Na ilustrację zdrowego dziecka nakładamy folię ze zmianami chorobowymi, dzięki czemu możemy zobaczyć, jak wyglądają typowe objawy choroby, o której w danym momencie czytamy. Zaobserwujemy więc różne rodzaje wysypek skórnych, opuchnięte ślinianki, pęcherzyki opryszczki i wypieki oraz jelitowe zawirowania podczas ataku rotawirusa. Owo zobrazowanie, oprócz tego że pożyteczne, robi też wielkie wrażenie na dziecku, które przekręcając foliową stronicę może przekonać się naocznie, jak zdrowo wyglądające dziecko znacząco „przeobraża się” w wyniku choroby.



Opis każdej z chorób zamyka podsumowanie „W pigułce”, w którym wyszczególniono porę roku, w której najczęściej atakuje wirus, najważniejsze objawy, postępowanie konieczne w czasie choroby oraz możliwe przeciwdziałanie – z położeniem nacisku na obowiązkowe szczepienia.

Książka napisana jest prostym, potocznym językiem, uwzględniającym wiek odbiorcy. Do minimum ograniczono terminologię medyczną. Trudniejsze pojęcia zostały w tekście zaznaczone innym kolorem – ich definicje można znaleźć w „Wirusosłowniku”. 

Narratorami są same wirusy, i to one opowiadają o sobie dziecku, nie stroniąc od żartów i dowcipnych, a czasem kąśliwych uwag i anegdot. Prowadzą swoisty dialog z małym czytelnikiem, odwołując się do bliskich mu spraw i doświadczeń, znanego otoczenia: „Jeśli jesteś markotny, nie masz apetytu nawet na ulubione żelki ani na ptysia z różowym kremem, to jest duże prawdopodobieństwo, że masz przyjemność właśnie ze mną”; „Występuję w dużych gromadach dzieci, dlatego fantastycznie czuję się w przedszkolu”. 


Dzięki temu lektura książki nie przypomina czytania nudnego kompendium wiedzy o chorobach, lecz jest po prostu luźną zabawą, choć o charakterze edukacyjnym. Oprócz informacji o chorobach, przypomina dziecku także podstawowe zasady higieny i dbania o siebie: o konieczności dokładnego mycia rąk, niedzielenia się sztućcami, odizolowania chorej osoby od zdrowych, o znaczeniu poddawania się obowiązkowym szczepieniom itd.



„Wirusy” to praktyczna lektura jesienna dla młodszych dzieci, ich rodziców i wychowawców. To swego rodzaju „starter” do rozmów o zdrowiu i chorobie, który niejednemu maluchowi pomoże zrozumieć, co też się stało z jego przedszkolną grupą, z której nagle zniknęła połowa kolegów, których ponoć dopadł jakiś rota.

Ewa i Natalia Karpińskie, il. Joanna Lenart, wyd. Przygotowalnia, Kraków 2016

Wiek: 3+

3 komentarze:

  1. Jeszcze jej nie mamy, ale coś czuję, że trafi do naszej biblioteczki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jedna z tych książek, która prędzej czy później na pewno się przyda ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. 56 yr old Associate Professor Teador Cater, hailing from Happy Valley-Goose Bay enjoys watching movies like "Christmas Toy, The" and Computer programming. Took a trip to Zollverein Coal Mine Industrial Complex in Essen and drives a XC60. sprawdz te strone

    OdpowiedzUsuń