piątek, 15 września 2017

Subiektywny przegląd książkowych nowości /wrzesień 2017/

Co miesiąc prezentuję Wam pięć wydawniczych nowości, które postanowiłam „dodać do ulubionych”, czyli książki, które mnie szczególnie zaciekawiły, zachwyciły i którym warto będzie przyjrzeć się bliżej.

  
Kiedy ma się w domu młodego fana motoryzacji jest się na bieżąco z publikacjami traktującymi o samochodach. Ukazuje się ich sporo, ale ich poziom czasem pozostawia sporo do życzenia (błędy merytoryczne, translatorskie). Da się też zaobserwować pewien podział na publikacje encyklopedyczne i książki o samochodach dla młodszych dzieci, gdzie auta są uosobione i przeżywają przygody podobne ludziom. Książka Michała Leśniewskiego (redaktora miesięcznika „Classicauto”) jest świetnym wypośrodkowaniem tych dwóch tendencji. Oto bowiem czytelnik dostaje do rąk książkę, która z jednej strony dostarczy mu wielu informacji i wyposaży w niebagatelną wiedzę z dziedziny motoryzacji (samochody aut wyścigowych wykonane są z węglika krzemu, legendarna syrena miała silnik dwusuwowy, w latach 50. amerykańskie samochody miały skrzydła, a w latach 20. z przodu samochodu montowano… maskotki!), z drugiej zaś opowie mu wiele historii o ludziach i zaskakujących kolejach ich losów, które doprowadziły do powstania samochodów jakie znamy dzisiaj.
Książka jest bardzo starannie wydana (twarda oprawa, większy format 240 x 270 mm, szyty grzbiet) i absolutnie zachwycająca graficznie. Ilustracje Macieja Szymanowicza przyciągną do lektury nawet tych osobników, którzy na co dzień nie odróżniają forda od fiata!

Michał Leśniewski, Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe, il. Maciej Szymanowicz, wyd. ART Egmont 2017.
Wiek: 6+

Kolorowy świat zwariowanych zwierząt Leo Timmersa znamy z jego autorskiej książki „Kto prowadzi” wydanej przez Babarybę trzy lata temu.  W niej  zwierzęta takie jak słoń, kotka, zając czy hipopotam zasiadały za kierownicą rozmaitych pojazdów, a zadaniem czytającego było m.in. odgadnięcie, kto prowadzi kabriolet, traktor czy wyścigówkę. W „Tygodniu na budowie” (z tekstem Jean Reidy) zwierzęcy bohaterowie już od pierwszych stron książki przygotowują się do pracowitego tygodnia. Co zamierzają zbudować? Tego dziecko dowie się dopiero na ostatniej stronie. Do tego czasu będzie miało okazję prześledzić każdy kolejny dzień wytężonej pracy wesołej brygady: w poniedziałek porządkowanie placu budowy, we wtorek – murowanie, w środę transport i rozładunek…
Charakterystyczne wesołe ilustracje o nasyconych kolorach w stylu filmowych animacji (autor zresztą od pewnego czasu para się właśnie animacją) przyciągają uwagę. Skłonni do wygłupów, chwilami nieporadni, ale dziarscy bohaterowie z miejsca wzbudzają sympatię. Zakończenie, podobnie jak w „Kto prowadzi”, jest dla małego czytelnika wesołą niespodzianką.

Jean Reidy, Tydzień na budowie, il. Leo Timmers, wyd. Babaryba, wrzesień 2017
Wiek: 3+


„Lektura obowiązkowa na stoliku nocnym każdej dziewczynki albo młodej kobiety" - napisał o tej książce dwutygodnik „Forbes”. Bardzo się cieszę, że to, co zaczęło się w Internecie jako projekt crowdfundingowy, przeistoczyło się w publikację, o której głośno dziś w świecie. Dzięki temu „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek”, bo o nich tu mowa, mają szansę trafić do imponującej liczby dziewcząt. Sama mam nastoletnią córkę, z którą często rozmawiam o tym, co to znaczy być kobietą we współczesnym świecie. Widzę, że jej pytania i przypuszczenia wciąż podszyte są wieloma wątpliwościami co do realności planów na przyszłość. Tak jakby nie była pewna, czy jej, zwykłej dziewczynce ze zwykłych Kielc naprawdę wolno (!) sięgać po najwyższe cele. W „Opowieściach…” znajduje podbudowujące odpowiedzi na te swoje wątpliwości – książka pełna jest opowieści o dziewczynach, kobietach z maleńkich wiosek i wielkich miast, bardzo biednych i całkiem dobrze sytuowanych, żyjących współcześnie i dawno temu, które – i to je łączy – nie poddały się w dążeniu do upragnionego celu.  Każda z tych opowieści to ziarenko inspiracji, motywacji, pewności siebie, zachęty do działania. A wszystko to we wspaniałej oprawie graficznej, będącej dziełem sześćdziesięciu ilustratorek z całego świata, m.in. Zosi Dzierżawskiej, Basi Dziadosz, Lieke Van Der Vorst, Moniki Garwood.

Elena Favilli, Francesca Cavallo, Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek. 100 historii niezwykłych kobiet, wyd. Debit, wrzesień 2017.
Wiek: 6+ (dla nastolatek też, koniecznie!)



Uwielbiamy wyszukiwanki. Nigdy nie zapomnę wrażenia, jakie zrobiły na mnie książki Alego Mitgutscha, kupione dawno temu w niemieckiej księgarni. Moja córka miała wówczas pięć lat i zniknęła w tych obrazkach na długie godziny. Nie było wówczas w Polsce zbyt wielu tego typu książek. To się szczęśliwie zmieniło i syn już może delektować się pełnym ich wyborem, co też z zapałem czyni. W tym miesiącu numerem jeden jest detektyw dinozaur, który podróżuje czerwonym samolotem i pomaga odnaleźć najróżniejsze zguby. Czasem jest to żmija, czasem ropucha, ale często bardzo ważni członkowie rodziny, jak mąż, syn albo dziadek! Niestrudzony detektyw poszukuje ich w najdalszych zakątkach globu – pośród wodnej kipieli oceanu, w dżungli pełnej dzikich zwierząt, w podziemnych grotach i na szczytach ośnieżonych gór, w muzeum, w olimpijskiej wiosce i wśród drapaczy chmur. Nie waha się nawet wyruszyć w kosmos! Każdą stronę tej wielkoformatowej (240 x 320 mm) książki wypełniają kolorowe i pełne szczegółów ilustracje, wśród których wcale nie łatwo odnaleźć zaginione postaci. Świetna zabawa zarówno dla dzieci, jak i rodziców, którą dodatkowo uprzyjemnia zręczne rymowane tłumaczenie Rafała Witka („Zgłaszam zaginięcie. Chodzi o braciszka. Oto jego zdjęcie”). Wspominam o tym, bo zdecydowanie nie jest to regułą w tego typu publikacjach, a tu dodatkowo cieszy ucho i gwarantuje pełną humoru zabawę.

Sophie Guerrive, Dinozaur na tropie, tłum. Rafał Witek, wyd. Bajka, wrzesień 2017.
Wiek: 4+

Odkąd usłyszałam o tej książce i zobaczyłam na profilu fejsbukowym Pawła Pawlaka pierwsze fragmenty powstających ilustracji, cieszyłam się na nią i niecierpliwie czekałam. W sierpniu mój apetyt zaostrzył się po obejrzeniu znakomitej wystawy „Para – buch! Nie tylko ilustracje Ewy i Pawła Pawlaków” we Wrocławiu (tutaj możecie zobaczyć moją relację), gdzie m.in. pokazano właśnie ilustracje do powstającego „Atlasu ptaków”.
Teraz książka trafia do księgarń i można wziąć ją do rąk. Znakomitym pomysłem było wydanie jej w formie kartonowej – dzięki temu znacząco poszerza się krąg odbiorców owego „atlasiku”: już niemowlę zwróci uwagę na wspaniałe nasycone kolory, dwulatka  zachwycą urocze krągłe sylwetki wróbelków czy raniuszków, przedszkolak i „wczesnoszkolak” zanurkują w wiadomościach o poszczególnych gatunkach ptaków i spróbują zlokalizować pokrzewki albo dzwońce we własnym ogródku. A górnej granicy wiekowej nie ma, bo każdy znajdzie tu coś, co go zaciekawi i zachwyci: śliczny krąglutki rudzik o czerwono pomarańczowym brzuszku pieczołowicie wykonany ze skrawków materiałów przez Ewę Kozyrę-Pawlak, piękna malarsko sikorka Pawła Pawlaka, ciekawe zdjęcia ptaków w ich naturalnym środowisku, ptasie pióra i dziecięce rysunkowe portrety ptaków wykonane przez Hanię Cisło. Całość komponuje się w ciekawy i niezwykle miły dla oka album, który może funkcjonować równie dobrze jako pierwszy przewodnik po ptakach, jak i piękny ptasi coffee-table book.

Mały atlas ptaków Ewy i Pawła Pawlaków, wyd. Nasza Księgarnia, wrzesień 2017.
Wiek: 0+


3 komentarze:

  1. Też zwróciłam uwagę na tę książkę dla buntowniczek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne historie. Bardzo prościutko napisane, ale zaskakują i frapują samymi kojami losów tych kobiet. A do tego kapitalne i bardzo różnorodne ilustracje.

      Usuń