wtorek, 24 maja 2022

Pięć książek obrazkowych na Dzień Dziecka

 

Dzień Dziecka to jedna z wielu okazji, by podarować naszym małym najmilszym książkę. Albo książki. Całą górę książek najlepiej. Mimo trudnej sytuacji politycznej i związanej z tym drożyzny, na rynku wciąż pojawiają się nowe, piękne książki, a my wciąż je kupujemy. W tym malutkim zestawieniu prezentuję pięć wspaniałych picturebooków, do wielokrotnych przekartkowań, zachwytów i wizualnych odkryć, i do wspólnych z dzieckiem rozmyślanek nad ponadczasowym tekstem.

 


Maleńkie Królestwo

„Maleńkie Królestwo” Etgara Kereta, pisarza wybitnego – „absolutnego czempiona krótkiej formy”, jak czytamy na okładce, to rzeczywiście opowiastkowa perełka. Rzecz o przyjaźni i potrzebie bliskości drugiego człowieka, która jest silniejsza niż prestiż, bogactwa czy pozycja. Można być królem, mieszkać we wspaniałym pałacu i codziennie jadać pałacowe przysmaki, a i tak czuć się samotnym i tęsknić za byciem zwykłym człowiekiem, który razem z przyjacielem uprawia poletko truskawek.


Zapadające w pamięć ilustracje Tami Bezalei, nieco melancholijne i tęskne, wzmacniają ponadczasowy charakter tej opowieści. Są też ukłonem w stronę czytelników dorosłych, rozpościerając przed nami obrazy z krainy dzieciństwa – zabaw i wypraw, wielogodzinnych rozmów i wspólnych działań, pokazując, że jest to czas pierwszych wartościowań wyborów, które rezonują w nas całe życie.

Etgar Keret, Maleńkie Królestwo, il. Tami Bezaleli, tłum. Agnieszka Maciejowska, wyd. Widnokrąg, Piaseczno 2021.
Wiek: 5+

 


Pomelo i wielka przygoda

Pomelo – malutki różowy słonik o imieniu pomarańczy olbrzymiej, zdążył nas już przyzwyczaić do swojego refleksyjnego spojrzenia na świat. Tym razem wyrusza w tytułową „wielką przygodę”, którą możemy  odczytywać symbolicznie jako wchodzenie w dorastanie i/lub wychodzenie ku światu – ze znanego, ale ciasnego podwórka ku wielkim przestrzeniom oferującym nowe możliwości i nowe spotkania. 


Nie jest to podróż łatwa i Pomelo ma chwile załamania: „chciałby zniknąć, żałuje, że w ogóle wpadł na ten pomysł, ma ochotę się rozpłakać”, co jakiś czas czuje też, jak bardzo potrzebuje Tatymamy. I choć w podroży trafia na „złoli”, którzy wykorzystują jego naiwność, spotyka też tych, którzy służą mu wsparciem. W efekcie odkrywa to, co jest tak nowe i inne, że „nie wie, czy to aby nie sen”, a co pozwala mu zobaczyć wszystko to, czego nie pozwalał mu kiedyś dostrzec cień dmuchawca.

Ramona Badescu, Benjamin Chaud, Pomelo i wielka przygoda, tłum. Katarzyna Skalska, wyd. Zakamarki, Poznań 2021.
Wiek: 3+


 

Cała prawda o starych ludziach

 „Cała prawda o starych ludziach” to, jak wprost mówi tytuł, prawda o starych ludziach. Mianowicie taka, że są różni i nie ma powodu, by wsadzać ich do jednej szufladki opatrzonej kiepsko podsumowującą etykietą: nudni, chorzy, pomarszczeni, nieciekawi świata. Elina Ellis tekstem, ale najbardziej kapitalnymi, żywiołowymi ilustracjami, zaprzecza każdej łatce przyklejonej starszym osobom. Krótko mówiąc, obala mity. Robi to niebanalnie, bo ustami małego chłopca, który opowiada o swoich dziadkach. I rzecz jasna patrzy na nich z własnej dziecięcej perspektywy.


Jak więc mieliby ci starzy ludzie być niezdarni, skoro babcia żongluje naleśnikami pod sufitem, czemu niby nie mogą się schylać, skoro on widzi jak się wyginają na jodze, jak to obawiają się wszelkich nowości, kiedy babcia siedzi w internecie, a dziadek gra na konsoli. Wcale też nie są cicho, zwłaszcza gdy tańczą albo biorą udział w jam session. I co za bzdura, że nie lubią przygód – nikt nie poświęca tyle czasu i energii, by przeżywać RAZEM z chłopcem przygody, jak jego dziadkowie.

Opowieść wzruszająca i ciepła, pełna zachwytu nad ludzkim życiem, także w późniejszym jego etapie.

Elina Ellis, Cała prawda o starych ludziach, tłum. Magda Szpyrko-Ankiewicz, wyd. Adamada, Warszawa 2022.
Wiek: 3+

 


Co to jest szkoła?

Picturebook „Co to jest szkoła?” pokazuje dziecku – szczególnie temu, które jeszcze nie stanęło w szkolnych murach – czym jest szkoła, kogo może tam spotkać i co będzie w niej robiło. Znajdziemy tu bardzo konkretne opisy: „na ławkach kładzie się zeszyty, a na krzesłach sadza pupy”, ale i spojrzenie bardziej metaforyczne: „Szkoła to miejsce otwarte, nawet gdy ma zamknięte okna i drzwi”. Autorzy – Luca Tortolini i Marco Soma – malują słowami i obrazami różnorodną szkolną społeczność. Pokazują rozmaite zwierzęta, małe i duże, i równie różnorodnych nauczycieli: „Każdy wygląda inaczej i ma inny charakter; jeden ciągle krzyczy, drugi jest anielsko cierpliwy”, podkreślając, że ważne jest to, że pozwalają uczyć się na błędach. Tytułowe pytanie książki jest de facto szersze, wykracza poza szkolne mury oraz poza czas, w którym zwykle do szkoły uczęszczamy. Refleksja dotyczy raczej nauki jako całożyciowego procesu, który trwa, a przynajmniej powinien trwać, nieustannie. Jeśli stanie się inaczej, dorośli „przestają szukać piękna i dbać o dobre relacje z innymi (…) chcą budować mury, żeby odgrodzić się od tego, czego nie znają. Z czasem wszystkiego zaczynają się bać”.


Edukacja, nauka, nieustanny rozwój powinny być elementem codzienności nie tylko dzieci, lecz także dorosłych, jeśli mają żyć w zgodzie z samymi sobą i całym światem – oto przesłanie tej książki.

Luca Tortolini, Marco Soma, Co to jest szkoła?, tłum. Ewa Nicewicz, wyd. Tako, Toruń 2022.
Wiek: 5+

 


Sprzedawca szczęścia

„Sprzedawca szczęścia” to kolejny na polskim rynku picturebook zilustrowany przez Marco Somę. Okładka zachwyca subtelną, czarodziejską ilustracją przedstawiającą domy o rozświetlonych ciepłym światłem oknach, ukryte wśród gałęzi potężnego drzewa. A w dole promień lampy wyławia z ciemności niepozornie wyglądający słoik z grubą nakrętką i etykietą. Co w nim jest? Nic i wszystko jednocześnie. Szczęście.


Gołąb sprzedawca szczęścia przyjeżdża starą furgonetką, podzwaniając dzwonkiem zupełnie jak lodziarz. Ptasi mieszkańcy leśnego zakątka, spowitego późnojesiennymi liśćmi wychylają się ze swych domków na drzewach, z gniazd i dziupli. Przepiórka, sikorka, szpak, gil, strzyżyk… kupują słoik lub dwa, sześciopak albo zestaw prezentowy. Niektórzy próbują się targować, ale gołąb zna wartość swojego towaru – wszak szczęście nie leży na ulicy.
Czy ptaki będą potrafiły wykorzystać upragniony zakup? Może tak, może nie, z pewnością jednak zrobi to pan mysz, na którego szczęście niespodziewanie spadło wprost z furgonetki sprzedawcy. W ostatniej scenie obserwujemy jego szczerą radość, gdy z zachwytem – zupełnie jak obdarowany wylizanym słojem po miodzie Kłapouchy – zagląda do pustego naczynia.
Książka zaprasza do filozofowania wspólnie z dzieckiem i postawienia sobie kilku odwiecznych pytań o to, czym jest szczęście, jak je zdobyć i jak utrzymać.

Davide Cali, Marco Soma, Sprzedawca szczęścia, tłum. Agnieszka Liszka-Drążkiewicz, wyd. Adamada, Gdańsk 2022.

Wiek: 4+

piątek, 22 kwietnia 2022

O dziewczynie, która tęskniła, i komandosie, który płakał

 

To jest opowieść o pożegnaniu i powitaniu, otworzeniu się na nowe i jednoczesnym pozostaniu sobą. Bardzo uniwersalna, w kontekście sytuacji uchodźców z Ukrainy zyskuje dodatkowy, aktualny wymiar. Jest historią poszukiwania domu w obcym miejscu. Z koniecznością dopasowywania się do odmiennych zwyczajów i tradycji, bez przekreślania tego, co już się przeżyło i tego, co na zawsze ma się w sobie.


Bohaterką książki jest dziesięcioletnia Marta, Polka, która urodziła się w Anglii. Jej rodzice skończyli studia w Gdańsku, Marta utrzymuje stały kontakt z rodziną w Polsce, przyjeżdża w wakacje i święta. To właśnie podczas bożonarodzeniowego pobytu w Gdańsku rodzice niespodziewanie ogłaszają decyzję o przeprowadzce do Australii. Marta wcale się nie cieszy z tej emigracji na drugi koniec świata, podobnie nie cieszy się jej prababcia. Obie płaczą. Marta jest rozżalona, że musi zostawić za sobą koleżanki i kolegów, ulubione miejsca, szkołę, a przede wszystkim ukochaną przyjaciółkę Izzy. Prawdziwie bratnią duszę. Wrażliwe i lubiące artystyczne wyzwania dziewczynki mieszkały blisko siebie i spędzały po szkole dużo czasu, a teraz zostaną im tylko listy i Skype. Na szczęście czas pokaże, że przyjaźń można pielęgnować także na odległość.

Książka zwraca uwagę na dwie ważne kwestie: na przebieg adaptacji dziecka do nowego środowiska, ze wszystkimi czynnikami wspierającymi i hamującymi, oraz niezrozumienie ze strony rodziców, którym wydaje się, że dziecko z racji swej niedorosłości na pewno szybko przywyknie do nowej sytuacji, i skoro „tam” miało przyjaciół, to i „tu” zaraz znajdzie.

Chociaż to Marta jest główną bohaterką powieści, tuż obok pojawia się druga ważna postać  - ta od tytułowego „komandosa, który płakał” (Swoją drogą, czy zwróciliście uwagę, jak intrygujący ta książka ma tytuł? Jak wojenna opowieść, i nie jest to skojarzenie bezzasadne). Clint jest kolegą z klasy, z którym Marta siada w ławce pierwszego dnia w australijskiej szkole. I już zostaje. Z czasem okazuje się, że ten uważany za dziwaka, nieustannie bawiący się żołnierzykami chłopiec też ukrywa trudne emocje i wielką tęsknotę…

Magdalena Markowska z wyczuciem i wrażliwością, ale nie stroniąc od mocniejszych akcentów, portretuje środowisko rówieśnicze dzieci tuż przed wkroczeniem w dorastanie – hejt, manipulacje, kliki, ostracyzm, ale też młodzieńcze zastanowienie nad wartością przyjaźni, szczerości, tolerancji, zgodnego współżycia z innymi.
Ciekawie portretuje również dorosłych, z ich uwikłaniem w przekonanie o własnej nieomylności i nieudolnymi próbami zagłuszenia uczuć zdroworozsądkowym działaniem.




Powieść ilustrują liczne czarno-białe grafiki Ani Jamróz. Uwagę zwraca staranne edytorskie przygotowanie – rozmieszczenie tekstu na stronie, przyjazny font, gramatura papieru, szycie (książka wspaniale się rozkłada) i poręczny format.  

Po lekturę najchętniej sięgną dzieci z początkowych klas podstawówki. Dobrze się czyta także wspólnie na głos. Poczytaj dziecku patronuje

Magdalena Markowska, O dziewczynie, która tęskniła, i komandosie, który płakał, il. Ania Jamróz, wyd. Ezop, Warszawa 2022.

Wiek: 6+


czwartek, 17 lutego 2022

Poczytaj psu!

 We wrześniu 2021 roku zamieszkał z nami PIES. Henryś jest cairn terierem, ma siedem miesięcy i jest oczkiem w głowie mamusi! To pierwszy mój pies od czasu studiów. Gdy dzieci były małe, czułam, że nie będę miała dość czasu, by skupić się na zwierzaku – to przecież radość, ale i odpowiedzialność.


Teraz uczę się od nowa, jak to jest być psiarą. Przez dwadzieścia lat bardzo dużo się zmieniło, jeśli chodzi o podejście do czworonogów, tak przynajmniej wynika z moich obserwacji. Dziś o psy się znacznie bardziej dba, przykłada się też większą wagę do ich rozwoju, szkolenia, dobrostanu psychofizycznego. Można więc na przykład kupować psu książki i wspólnie je oglądać! Tak, tak!


Gdy odkryłam, że Dwie Siostry wydały książkę kierowaną specjalnie do psów i ich właścicieli, wiedziałam, że musimy ją z Henrysiem mieć.
Po co?

·   Żeby się przytulać podczas jej czytania.

Żeby razem oglądać obrazki i nazywać części ciała: ucho, nos, oczka.

Żeby się głaskać i szeptać do uszka: „dobry, śliczny piesek”.

Żeby poćwiczyć komendy: siad, daj łapkę, głos!

Żeby mieć kolejną okazję do spędzania razem czasu.

Żeby pies też miał to, co ja tak bardzo lubię, czyli książki.

Żeby dać psu dozwolonego książkowego gryzaka i odwieść go od gryzienia moich własnych książek, a już zwłaszcza tych z biblioteki!


 


„Książka dla psa” Moniki Hanulak i Grażki Lange ma duży format – pies może na nią wejść, może się na niej położyć, a mały psiaczek może wsunąć się do niej jak do budy.  Duże ilustracje o naturalnych, „psich” kolorach skontrastowane z białym tłem przyciągną wzrok psa.


To książka interaktywna. Czytamy ją na głos, a pies strzyże uszami i unosi głowę, słysząc znajome słowa: piłeczka, siku, kupa, patyk, a przede wszystkim spacer, spacer! Tak, lekturę z całą pewnością warto właśnie nim zakończyć, co też sugerują autorki ostatnimi zdaniami: „Idziemy? Idziemy na spacer?”


Ta książka to nietypowa, ale urocza i kreatywna droga do okazania psu czułości, pobycia z nim i zapewnienia, że bardzo się kocha.


A dla kociar i kociarzy wydawnictwo przygotowało „Książkę dla kota”, a jakże!

Monika Hanulak, Grażka Lange, Książka dla psa, wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2021.

poniedziałek, 31 stycznia 2022

Plebiscyt LOKOMOTYWA na najlepszą książkę dla niedorosłych

Już po raz czwarty wyruszyliśmy LOKOMOTYWĄ książkowych blogerów, żeby pokazać Wam najlepsze naszym zdaniem książki roku 2021. Ale jak zawsze to WY, czytelnicy, macie ostatnie słowo. Głosujcie, wybierajcie najlepsze z najlepszych w sześciu kategoriach: TEKST, OBRAZ, FAKT, KOMIKS,  PRZEKŁAD, OD A DO Z. Głosowanie tylko do dziś - 31 stycznia - do północy!

Głosowanie tutaj: LOKOMOTYWA







Plebiscyt LOKOMOTYWA tworzą blogerzy piszący o książkach dla dzieci i młodzieży: 
Tatiana Audycka-Szatrawska Dodruk poproszę, Agnieszka Dobrowolska Mały Pokój z Książkami, Zosia Gwardyś Mała czcionka, Magdalena Koziarek Synkowe czytanie, Olga Kromuszczyńska O tym, że, Maja Kupiszewska Maki w Giverny, Karolina Obrzut Dżin z tomikiem, Ania Oka Zabawkator, Maja Pilarska Mała Ka(f)ka, Alicja Szyguła W Nieparyżu, Bartek Wokan Co czytam Konstantemu i Matyldzie oraz moja skromna osoba.

czwartek, 2 grudnia 2021

Książki na czas adwentu

 

Na coś miłego zawsze przyjemnie się czeka. To czekanie, intensywnie przeżywane, naznaczone pozytywnymi  emocjami i interesującym działaniem staje się równie ważne jak sam moment finalny. Nie dziwi więc  popularność kalendarzy adwentowych, które akcentują czas oczekiwania na Boże Narodzenie i pozwalają celebrować każdy z tych 24 dni grudnia prowadzących do świąt. 


Od kilku lat coraz większą popularnością cieszą się książkowe kalendarze adwentowe. Co bardzo cieszy, bo są one z założenia promocją czytelnictwa i czytania dzieciom! Przyjmują formę opowieści podzielonej na 24 rozdziały, do czytania każdego dnia, aż do świąt. Są to historie dla młodszych i starszych dzieci, zwykle pogodne, ale  często poruszające także trudne tematy. Widać to szczególnie w książkach-kalendarzach adwentowych wydawnictwa Zakamarki, które, warto zaznaczyć, przecierały szlaki tego typu publikacjom w naszym kraju. O poprzednich tytułach adwentowych tego wydawnictwa pisałam tutaj:

W tym roku w ofercie Zakamarków pojawiła się książka adwentowa Lisy Bjärbo i Matildy Ruty zatytułowana „Zagadka złodzieja świąt”. To rzecz o próbie stworzenia rodziny patchworkowej, a dokładnie o pierwszym wspólnie spędzonym Bożym Narodzeniu, które choć tak różne od pozostałych, też może być piękne i wyjątkowe.


Książka koncentruje się na sześcioletnim Elofie, jego wrażeniach i emocjach. Chłopiec uwielbia  przewidywalność świątecznych rytuałów i jak co roku ma konkretny plan na każdy dzień adwentu. Wszystko jednak układa się inaczej, bo nastoletnia siostra woli siedzieć z telefonem, a wkrótce obraża się na cały świat, gdy dowiaduje się, że mama zaprosiła na święta swojego nowego partnera i jego córeczkę. Jakby tego było mało, wszystko wskazuje na to, że w okolicy grasuje złodziej – z domu znikają kolejne świąteczne gadżety – adwentowa gwiazda, lampki, pierniki…


Prosty, ale bardzo dopracowany, zgrabny tekst i pasujące do niego ilustracje wychodzą naprzeciw czytelnikom w starszym wieku przedszkolnym. Opowiadając historię świąteczną z dynamicznym wątkiem detektywistycznym w tle, mówią też o sprawach uniwersalnych: tęsknocie za tymi, których już nie ma, o szacunku dla drugiego człowieka i otwartości na jego kulturę, o trudach dorastania i samotnego rodzicielstwa, i o tym, co najważniejsze, nie tylko w świąteczny czas – byciu z innymi i dla innych.


Lisa Bjärbo i Matilda Ruta, Zagadka złodzieja świąt, tłum. Marta Wallin, wyd. Zakamarki, Poznań 2021.

Wiek: 3+

Odpowiedzią na popularność książek adwentowych jest pojawienie się na rynku polskich tytułów, które opowiadają o przygotowaniach do Bożego Narodzenia z akcentem położonym na rodzime tradycje i zwyczaje. „W grudniu po południu” zaprasza czytelników w wieku przedszkolnym do domu trzyosobowej rodziny, gdzie 1 grudnia rozpoczyna się wielkie odliczanie do świąt, w które angażują się wszyscy: mama, tata, córka i pies.  Każdy dzień wypełniają im tematyczne aktywności: pisanie listu do Świętego Mikołaja, robienie aniołów z masy solnej, pieczenie pierniczków, nauka śpiewania kolęd, lepienie uszek i pierogów, wyprawa na świąteczny jarmark. Pojawiają się też mniej tradycyjne działania, jak świąteczne spa i takież tipi, pisanie bożonarodzeniowej bajki. To wszystko oczywiście podpowiedzi dla odbiorców książki, mające zachęcić do aktywnego spędzania przedświątecznego czasu i wymyślania własnych pomysłów na każdy dzień grudnia.


„W grudniu po południu” bardzo udanie wprowadza w przedświąteczną, radosną atmosferę, również za sprawą licznych, dynamicznych, często całostronicowych ilustracji Małgosi Kwapińskiej.


Pozwalają one dodatkowo podpatrzeć życie książkowej współczesnej rodziny, gdzie życie tętni najgłośniej popołudniami, gdy wszyscy wrócą z pracy i przedszkola, pies, uszczęśliwiony obecnością domowników, rozłoży się w fotelu, a z babcią o pierwszej gwiazdce rozmawia się przez internet.


Ewelina Włodarczyk, W grudniu po południu, czyli trochę inny kalendarz adwentowy, il. Małgorzata Kwapińska, wyd. Dwukropek, Warszawa 2021.

Wiek: 3+

 

niedziela, 31 października 2021

Książki na Halloween /2021/

 

Uwielbiam Halloween i opowieści z dreszczykiem, dlatego nie mogło zabraknąć tego dorocznego wpisu, w którym pokazuję najciekawsze książki, które włączyłam ostatnio do mojej pokaźnej halloweenowej kolekcji.


WYSPA CIENI 

Niezwykła książka. Mroczna, tęskna, złowieszcza, a jednocześnie… edukacyjna. Intrygujące zestawienie! Jej bohaterem jest doktor Wallaby, „dziwny lekarz” specjalista od złych snów. Odwiedzają go emu, wombaty, oposy, kolczatki i wiele innych zwierząt – każde z nich co jakiś czas nęka jakiś koszmar.
Pewnego razu do dziwnego lekarza przychodzi dziwny pacjent – wilk tasmański. Skarży się, że męczą go nie tyle koszmary, co… ich brak. Doktor wertuje księgi i wkrótce wszystko jest dla niego jasne. Wilka tasmańskiego trapi NICOŚĆ. Zgadniecie dlaczego?



To jedna z najdziwniejszych książek o gatunkach wymarłych i zagrożonych oraz o konieczności ich ochrony, jaką znam. I jednocześnie jedna z najbardziej poruszających. Nie sądziłam, że ten temat można zrealizować tak… poetycko. Poezja tkwi nie tylko w słowach i samej historii – to także wspaniała warstwa graficzna, majestatycznie baśniowa i oniryczna, która wciąga czytelnika w głąb opowieści. Włoska ilustratorka Claudia Palmarucci odwołała się w swoich pracach do dzieł światowego malarstwa, takich jak „Wyspa umarłych” Böcklina czy „Nocna mara” Füssliego (źródła podano na końcu książki).

Davide Calì, „Wyspa Cieni”, il. Claudia Palmarucci, tłum. Ewa Nicewicz, wyd. Polarny Lis, Warszawa 2021.

 

KRZYCZĄCE SCHODY

Parapsychiczna Agencja Lockwood i Spółka działa w Londynie nawiedzonym przez duchy. Odkąd pojawił się Problem, ludzie nie mogą bezpiecznie wychodzić na ulice po zapadnięciu zmroku, domy muszą być zabezpieczone, by nocą można było w nich spokojnie spać. Żeliwne bramy, kosze lawendy nad drzwiami, progi posypane solą… Czasem to jednak za mało i trzeba wezwać agentów, którzy znajdą Źródło nawiedzonego domu i unicestwią je. Najlepiej do tego zadania nadają się dzieci – to one więcej widzą, słyszą i czują. Zwykle nadzorują je dorośli, ale agencja Anthony’ego Lockwooda jest wyjątkiem – tworzy ją tylko troje wyjątkowych nastolatków: Anthony, George i Lucy, którzy sami decydują, na jakich zasadach walczą z duchami. Co przynosi im czasem wielkie sukcesy, a czasami sromotne porażki.

Pierwszy tom z pięciotomowej serii „Lockwood & Sp.” właśnie ukazał się w Polsce. Młodzi agenci podejmują się w nim arcytrudnego zadania, któremu nikt wcześniej nie sprostał – spędzenia nocy w jednym z najbardziej nawiedzonych domów w Anglii i odkrycia tajemnicy słynnych Krzyczących schodów.
Niepokojący, gęsty klimat stworzony przez brytyjskiego pisarza Jonathana Stouda, świetnie oddany w polskiej wersji przez Tinę Oziewicz, czyni z tej powieści idealną halloweenową lekturę.

Jonathan Stroud, „Krzyczące schody” (seria: Lockwood & Sp.), tłum. Tina Oziewicz, wyd. Poradnia K., Warszawa 2021.

 

WSPÓŁCZESNY BAJARZ POLSKI

Przemyślany, dopracowany i ciekawie zilustrowany tom polskich baśni i legend, który oczywiście wykracza daleko poza halloweenową polecankę, ale ze swoimi podaniami o strzygach, utopcach, czarownicach i bazyliszkach doskonale się też w nie wpisuje. Wydawnictwo jest próbą zaprezentowania współczesnym dzieciom tradycyjnych podań i baśni w formie przystającej do znanej im rzeczywistości. Widać to w sposobie prowadzenia narracji, języki i kreacji świata przedstawionego. Jak pisze w przedmowie profesor Violetta Wróblewska, „bajarka Zuzanna zachęca, by cenić i pielęgnować tradycję (…), ale jednocześnie podejmować trud szukania własnej drogi”. Nie znajdziemy więc tutaj na przykład bezwolnych królewien, czekających aż ktoś je uratuje, tylko samodzielnie myślące dziewczyny, biorące los we własne ręce.



Niektóre z baśni dzieją się tu i teraz, tak jak np. „Kije-promocyje” (Tak, to wariacja na temat kijów samobijów z baśni „Stoliczku, nakryj się!”), inne w wyczuwalnej przeszłości, pozbawionej jednak konkretnych cech danego okresu historycznego. Wszystko to sprawia, że młodzi czytelnicy łatwo mogą się utożsamić z opowieścią i jej bohaterami.
We „Współczesnym bajarzu polskim” znajdziemy dwadzieścia legend i ludowych opowieści, także w ich mniej znanych wersjach, zebranych od najstarszych przekazów z początków państwa polskiego, po lokalne, regionalne opowieści o bohaterach i antybohaterach.

Zilustrowanie tomu przez pięć młodych artystek nadaje mu graficznej różnorodności i sprawia, że zawarte w nim opowieści zyskują wyjątkowy, czasem mroczny i tajemniczy, klimat.

Zuzanna Orlińska, „Współczesny bajarz polski”, il. Aleksandra Bujnowska, Katarzyna Kaczor, Katarzyna Bogdańska, Jagna Wróblewska, wyd. Polarny Lis, Warszawa 2021.

 

POP-UP HAUNTED HOUSE

Na koniec książka-zabawka, czyli pop-up od wydawnictwa Usborne. To wydanie z 2015 roku, ale skusiłam się na nie na tegorocznych Targach Książki w Krakowie, bo od lat zbieram książki halloweenowe. „Pop-Up Haunted House” to rozkładanka idealna dla starszych przedszkolaków. Na każdej stronie dziecko znajdzie mnóstwo ukrytych okienek, dźwigni i rozkładanych elementów. Jednocześnie te ruchome elementy nie są zbyt misterne dla małych rączek, zostały też dość solidnie wykonane z grubego kartonu.


Zilustrowana przez Fabiano Fiorina opowieść to klasyka gatunku. Oto w środku lasu odkrywasz stare domostwo, w którym chronisz się przed burzą. Gdy znajdziesz się w środku, zamieszkujące je zjawy i duchy zrobią wszystko, byś został z nimi na zawsze.


Na każdej z pięciu rozkładówek aż roi się od dziwacznych stworzeń i mar. Być może każda z nich ma do opowiedzenia jakąś historię – to od wyobraźni rodzica zależy, jaką. Książki tego typu są w każdym razie zaproszeniem do interaktywnej zabawy i pozostawiają czytelnikom wiele interpretacyjnej swobody. Ich wielką zaletą jest to, że nigdy się nie nudzą i co roku odkrywa się je na nowo.

„Pop-Up Haunted House”, il. Fabiano Fiorin, tekst Sam Taplin, wyd. Usborne 2015.