poniedziałek, 16 grudnia 2019

Trzy książki świąteczno-zimowe




Milion miliardów Świętych Mikołajów

„Dawno, dawno temu był tylko jeden Święty Mikołaj. Bo na świecie żyło bardzo mało ludzi” – takim logicznym wywodem zaczyna się przewrotna opowiastka pod tytułem „Milion miliardów świętych mikołajów”. Jak można domyślić się z tego tytułu, na tym jednym Mikołaju się nie skończyło. Ludzi przybywało coraz więcej i więcej, no i powiedzcie sami, jak jeden Mikołaj mógł zdążyć na czas z prezentami?
Przezabawna wywrotowa historyjka tłumaczy dziecku wszystko, co niezrozumiałe w całym tym mikołajkowym zamieszaniu –  skąd to wchodzenie przez komin i tajemnicza niemożność przyłapania Mikołaja na gorącym uczynku, kiedy podkłada prezenty. Wreszcie – uwaga! – wytłumaczenie, dlaczego to RODZICE kupują dzieciom prezenty.
Książka nie zaprzecza bynajmniej istnieniu Świętego Mikołaja – tłumaczy tylko, dlaczego obecnie to dorośli go wyręczają. Pomysłowa i godna polecenia koncepcja w pół drogi pomiędzy prawdą a fantazją. Do decyzji rodziców rzecz jasna!


Hiroko Motai, Milion miliardów Świętych Mikołajów, il. Marika Maijala, wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2019.
Wiek: 3+


Ekspres Polarny
Po czternastu latach znowu przyjechał do nas książkowy „Ekspres Polarny” – klasyczny już picturebook Chrisa Van Allsburga, tym razem w przekładzie Agaty Mietlickiej, opublikowany przez wydawnictwo Tekturka.  Ta ponadczasowa opowieść, napisana w 1985 roku, niezmiennie zachwyca kolejne pokolenia dzieci (i dorosłych). Nagrodzona prestiżowym Medalem Caldecotta, dodatkowo spopularyzowana została przez film Roberta Zemeckisa. Jej bohaterem jest chłopiec, który bardzo chce wierzyć w Świętego Mikołaja, choć jego koledzy już przestali. Jakby w nagrodę za tę wiarę, spotyka go cudowna przygoda – oto pewnej nocy tuż pod jego dom podjeżdża wspaniały Ekspres Polarny i zabiera go na Biegun Północny. A tam oczywiście spotyka Świętego Mikołaja, renifery i elfy. I wszystko mogłoby wydawać się tylko snem, gdyby nie mały ale cenny podarunek znaleziony rankiem pod choinką…
„Ekspres Polarny” to książka dla całej rodziny, bezpieczna i klasyczna, spodoba się wszystkim – od najmłodszych, zachwyconych klasycznymi, świetlistymi ilustracjami, po średniaków wciągniętych w opowieść, po wszystkich starszych, dla których szczypta świątecznej magii w tradycyjnym wydaniu to bożonarodzeniowy must have.


Chris Van Allsburg, Ekspres Polarny, tłum. Agata Mietlicka, wyd. Tekturka, Lublin 2019.
Wiek: 5+


Rękawiczka
Zima jakoś niezimowa, ciepło i śniegu nie ma, ale święta idą i w nastrój trzeba się jakoś wprowadzić. Dzieci na to czekają! A nic tak nie czaruje świątecznym klimatem, jak książki. Wiadomo!
„Rękawiczka. Ukraińska bajka ludowa” wydana przez Dwie Siostry w serii „Polecone z zagranicy” to małe cacuszko, które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wyczarowuje nam obraz trzaskającej mrozem zimy, w ktorej kto żyw szuka schronienia przez chłodem. Szukają go także zwierzęta – a że dziadek zgubił akurat w lesie rękawiczkę…
Bajka oparta na dobrze znanej zasadzie wyliczanki-dokładanki, w której to w rytm lektury przybywa bohaterów. Tutaj są to potencjalni mieszkańcy rękawiczkowego domku – mali jak myszka i duzi jak niedźwiedź. Wełniana rękawiczka jest zaskakująco pojemna, ale kiedy wszyscy są blisko przytuleni, miejsca starczy dla wszystkich, a jak przy tym ciepło!
„Rękawiczka” zaprojektowana przez lwowskich artystów z Art Studio Agrafka to książka słusznie nagradzana (wyróżniona  na Międzynarodowym Biennale Ilustracji w Bratysławie, znalazła się w katalogu „White Ravens”) – łączy w sobie przytulną oldskulowość z zadziorną, humorystyczną nowoczesną ilustracją. Do oglądania, czytania, zabawy i wielokrotnych powrotów.


Romana Romanyszyn, Andrij Łesiw, Rękawiczka, wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2019.
Wiek: 3+


poniedziałek, 2 grudnia 2019

Grudniowy gość


Wiem, że się powtarzam, ale naprawdę muszę napisać to jeszcze raz – na książki adwentowe od Zakamarków czeka się z wielką niecierpliwością! Już w połowie października zaczyna się intensywne rozmyślanie nad tym, jaką historię przyszykowało wydawnictwo w tym roku. Czy jest wesoła, zadziorna, kontrowersyjna? Jakie wzbudzi emocje w dziecku, jakie w dorosłym czytelniku? 

Ci, którzy pamiętają dyskusje wokół „Wierzcie w Mikołaja” niemal z łezką w oku ustawiają na półce kolejne, pięknie dopasowane do siebie książki z tej adwentowej serii i wspominają burzliwe czasy.
U schyłku 2019 roku książki dla dzieci wywołują (mam wrażenie) coraz mniej zacięte polemiki, a czytelnicy już nie takie rzeczy widzieli jak Jezusek-szkielecik. Emancypujemy się zresztą coraz bardziej w naszych postawach, także religijnych, i pewne tematy nie wybudzają takich emocji jak kiedyś.

Co nie oznacza, że książki z adwentowej serii Zakamarków przestały poruszać tematy współczesne i szeroko dyskutowane. Przeciwnie – wpisują się w aktualne wątki, dotykają palących kwestii społecznych i tego, co dzieli ludzi. W książce Siri Spont jest to kwestia uchodźców.
Tytułowy grudniowy gość przybywa do Szwecji z kraju ogarniętego wojną. Ma zamieszkać u swoich krewnych. Marta, narratorka książki, dowiaduje się, że musi odstąpić chłopcu swój pokój, co sprawia, że nastawia się do niego z góry negatywnie.


Przybycie Yusufa traktuje jak zamach na swoje status quo – oto bowiem musi dzielić przestrzeń z kimś nieznanym, tolerować jego zwyczaje, zaakceptować nawyki i nauczyć się z nim współdziałać na wielu polach.
Czytelnik śledzi losy tej relacji i zauważa z satysfakcją, że im lepiej Marta poznaje Yusufa, tym lepiej rozumie jego zachowanie i uczucia. Yusuf przestaje być kimś, kto niesie zagrożenie – przebywanie z nim staje się tajemnicą do odkrycia i ciekawą przygodą.

„Grudniowy gość” to opowieść o tolerancji, dzieleniu się z innymi, o przyjaźni, miłości i tęsknocie. O rodzinie i bliskości. Ciepła i chwytająca za serce, ale nie ckliwa, okraszona szczyptą magii, jak na świąteczną historię przystało. Na tyle jednak uniwersalna, że można ją czytać w dowolnej porze roku, nie tylko w okresie adwentu.

Siri Spont, Grudniowy gość, il. Alexander Jansson, tłum. Marta Wallin, wyd. Zakamarki, Poznań 2019.
Wiek: 6+