poniedziałek, 2 lipca 2018

Srebrna dziewczyna


W liceum z upodobaniem zaczytywałam się w prozie Updike’a. Pamiętam zaskakująco dokładnie wrażenie osaczenia i beznadziei, które towarzyszyło lekturze serii o Króliku Angstromie. Spadające ciężkimi falami poczucie marazmu i zmarnowanych szans dawało mi osobliwą przyjemność, być może wynikającą z wewnętrznego przekonania, że mnie to nie dotyczy, że mogę bezpiecznie zanurzyć się w tych szarościach, bo moje życie dopiero się zaczyna i na pewno będzie wyglądało inaczej. Lepiej.



Wrażenie dusznej, gęstej, przytłaczającej rzeczywistości, choć postrzeganej ze znacznie już większym dystansem, wróciło podczas lektury „Srebrnej dziewczyny” Leslie Pietrzyk. Bezimienna bohaterka książki próbuje uciec od własnej przeszłości, od  tego kim była, z jakiej pochodziła rodziny, jakie otoczenie ją ukształtowało. Wyjeżdża z rodzinnej miejscowości, rozpoczyna studia na prestiżowej uczelni, zaprzyjaźnia się z bogatą, pewną siebie dziewczyną, chodzi na imprezy, marzy o karierze pisarskiej. Jeśli spojrzeć z boku – miła z niej, wrażliwa, dobra dziewczyna. Może trochę zbyt czujna, zbyt ostrożna, no i do przesady skąpa, ale wydaje się być lojalną przyjaciółką, bystrą studentką, sympatyczną młodą kobietą.


Taką w każdym razie chciałaby być i taki wizerunek wytrwale kreuje. Tak wytrwale, że niemal sama w niego wierzy. Ale przychodzą chwile, gdy misternie tkana codzienność zaczyna rozrywać się i plątać. Wyziera spod niej coś ohydnego, brudnego i beznadziejnego, jak stara plama, która uparcie trwa w jednym  miejscu, choć tyloma środkami próbowało się ją wywabić.

Ową plamą jest tutaj przeszłość, której nie da się zaprzeczyć. Doświadczeń nie można zapomnieć, a tego, co się widziało, nie sposób „odzobaczyć”.
Ubogie amerykańskie dzieciństwo lat 60., podrzędne mieściny stanu Iowa, upaleni haszyszem i papierosami młodzieńcy, dziewczyny o włosach prześmierdłych tłuszczem pracujące w barach szybkiej obsługi, marzące o bogatym, przystojnym, światowym mężu, a zachodzące w niechcianą ciążę z byle kim grubo przed dwudziestką. Zmęczone, zmarnowane kobiety o szarych twarzach, sfrustrowani mężczyźni topiący smutki w alkoholu. Przemoc sącząca się drzwiami i oknami, przemoc zbywana milczeniem, powtarzanym po wielokroć „już dobrze” i „nic się nie stało”. Mroczny cień ojca sunący nocą przy ścianie, stąpający cicho bosymi stopami ku drzwiom siostrzanej sypialni…

Zło doświadczane przez lata zagnieździło się głęboko w bohaterce „Srebrnej dziewczyny”. Teraz trwa, przyczajone, karmiące się poczuciem winy i wstydu, gotowe, by nagle dać o sobie znać i ujawnić prawdziwą naturę skrywaną pod niezliczonymi maskami.

Kto wygra w tym starciu? Czy walka w ogóle ma sens? Jak daleko można się posunąć, by ratować siebie i własne marzenia?

Leslie Pietrzyk stworzyła niebanalną opowieść o bolesnym odkrywaniu własnej tożsamości i stawaniu się niezależnym w świecie dbającym wyłącznie o własny interes. Nie ma tu uproszczonych schematów i łatwych rozwiązań. Jest za to sporo niedomówień i przestrzeni do czytelniczych rozważań i dywagacji. Licząca sobie 389 stron powieść inicjacyjna o kartkach gęsto wypełnionych drobnym drukiem to lektura dla starszej młodzieży i dorosłych, którzy nie obawiają się konfrontacji z własnym dzieciństwem, niechlubnymi fragmentami przeszłości i niezałatwionymi od lat sprawami.

Leslie Pietrzyk, Srebrna dziewczyna, tłum. Joana Dziubińska, wyd. IUVI 2018.
Wiek: 15+

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza