Napisanie
książki dla młodzieży, gdy samemu jest się od dawna dorosłym, to nie lada
sztuka, bo wymaga umiejętności słuchania, obserwowania, a przede wszystkim
prawdziwego zainteresowania światem młodych. Zdecydowanie nie każdemu autorowi
się to udaje, w wyniku czego nastolatek siedzący nad lekturą wykrzykuje co
jakiś czas: „Co? Jaka facetka, jaka buda, jacy starzy? Kto tak w ogóle mówi!”.
Ano. Tak mówił autor, gdy był nastolatkiem. I najwyraźniej sądzi, że nic się w
tej sprawie nie zmieniło. Wszystkich potrzebujących oświecenia w temacie
zachęcam do poczytania komentarzy młodych ludzi w mediach społecznościowych. Na
przykład dyskusji pod serialami. Można się szybko podszkolić.
Ale
Paweł Beręsewicz nie musi tego robić. Czytając „Szeptane” przez cały czas nie
mogłam opędzić się od pełnych zadowolenia myśli: „Ależ to jest fajnie napisane!
Autentycznie, lekko, zabawnie. Jakby jakiś nastolatek opowiadał – językiem
potocznym, ale zgrabnie naturalnym, bez silenia się na wymyślne (i zaraz
nieaktualne) zwroty młodo-mowy. Weźmy taki na przykład dialog głównego bohatera
Filipa z dziadkiem: