czwartek, 17 lutego 2022

Poczytaj psu!

 We wrześniu 2021 roku zamieszkał z nami PIES. Henryś jest cairn terierem, ma siedem miesięcy i jest oczkiem w głowie mamusi! To pierwszy mój pies od czasu studiów. Gdy dzieci były małe, czułam, że nie będę miała dość czasu, by skupić się na zwierzaku – to przecież radość, ale i odpowiedzialność.


Teraz uczę się od nowa, jak to jest być psiarą. Przez dwadzieścia lat bardzo dużo się zmieniło, jeśli chodzi o podejście do czworonogów, tak przynajmniej wynika z moich obserwacji. Dziś o psy się znacznie bardziej dba, przykłada się też większą wagę do ich rozwoju, szkolenia, dobrostanu psychofizycznego. Można więc na przykład kupować psu książki i wspólnie je oglądać! Tak, tak!


Gdy odkryłam, że Dwie Siostry wydały książkę kierowaną specjalnie do psów i ich właścicieli, wiedziałam, że musimy ją z Henrysiem mieć.
Po co?

·   Żeby się przytulać podczas jej czytania.

Żeby razem oglądać obrazki i nazywać części ciała: ucho, nos, oczka.

Żeby się głaskać i szeptać do uszka: „dobry, śliczny piesek”.

Żeby poćwiczyć komendy: siad, daj łapkę, głos!

Żeby mieć kolejną okazję do spędzania razem czasu.

Żeby pies też miał to, co ja tak bardzo lubię, czyli książki.

Żeby dać psu dozwolonego książkowego gryzaka i odwieść go od gryzienia moich własnych książek, a już zwłaszcza tych z biblioteki!


 


„Książka dla psa” Moniki Hanulak i Grażki Lange ma duży format – pies może na nią wejść, może się na niej położyć, a mały psiaczek może wsunąć się do niej jak do budy.  Duże ilustracje o naturalnych, „psich” kolorach skontrastowane z białym tłem przyciągną wzrok psa.


To książka interaktywna. Czytamy ją na głos, a pies strzyże uszami i unosi głowę, słysząc znajome słowa: piłeczka, siku, kupa, patyk, a przede wszystkim spacer, spacer! Tak, lekturę z całą pewnością warto właśnie nim zakończyć, co też sugerują autorki ostatnimi zdaniami: „Idziemy? Idziemy na spacer?”


Ta książka to nietypowa, ale urocza i kreatywna droga do okazania psu czułości, pobycia z nim i zapewnienia, że bardzo się kocha.


A dla kociar i kociarzy wydawnictwo przygotowało „Książkę dla kota”, a jakże!

Monika Hanulak, Grażka Lange, Książka dla psa, wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2021.

poniedziałek, 31 stycznia 2022

Plebiscyt LOKOMOTYWA na najlepszą książkę dla niedorosłych

Już po raz czwarty wyruszyliśmy LOKOMOTYWĄ książkowych blogerów, żeby pokazać Wam najlepsze naszym zdaniem książki roku 2021. Ale jak zawsze to WY, czytelnicy, macie ostatnie słowo. Głosujcie, wybierajcie najlepsze z najlepszych w sześciu kategoriach: TEKST, OBRAZ, FAKT, KOMIKS,  PRZEKŁAD, OD A DO Z. Głosowanie tylko do dziś - 31 stycznia - do północy!

Głosowanie tutaj: LOKOMOTYWA







Plebiscyt LOKOMOTYWA tworzą blogerzy piszący o książkach dla dzieci i młodzieży: 
Tatiana Audycka-Szatrawska Dodruk poproszę, Agnieszka Dobrowolska Mały Pokój z Książkami, Zosia Gwardyś Mała czcionka, Magdalena Koziarek Synkowe czytanie, Olga Kromuszczyńska O tym, że, Maja Kupiszewska Maki w Giverny, Karolina Obrzut Dżin z tomikiem, Ania Oka Zabawkator, Maja Pilarska Mała Ka(f)ka, Alicja Szyguła W Nieparyżu, Bartek Wokan Co czytam Konstantemu i Matyldzie oraz moja skromna osoba.

czwartek, 2 grudnia 2021

Książki na czas adwentu

 

Na coś miłego zawsze przyjemnie się czeka. To czekanie, intensywnie przeżywane, naznaczone pozytywnymi  emocjami i interesującym działaniem staje się równie ważne jak sam moment finalny. Nie dziwi więc  popularność kalendarzy adwentowych, które akcentują czas oczekiwania na Boże Narodzenie i pozwalają celebrować każdy z tych 24 dni grudnia prowadzących do świąt. 


Od kilku lat coraz większą popularnością cieszą się książkowe kalendarze adwentowe. Co bardzo cieszy, bo są one z założenia promocją czytelnictwa i czytania dzieciom! Przyjmują formę opowieści podzielonej na 24 rozdziały, do czytania każdego dnia, aż do świąt. Są to historie dla młodszych i starszych dzieci, zwykle pogodne, ale  często poruszające także trudne tematy. Widać to szczególnie w książkach-kalendarzach adwentowych wydawnictwa Zakamarki, które, warto zaznaczyć, przecierały szlaki tego typu publikacjom w naszym kraju. O poprzednich tytułach adwentowych tego wydawnictwa pisałam tutaj:

W tym roku w ofercie Zakamarków pojawiła się książka adwentowa Lisy Bjärbo i Matildy Ruty zatytułowana „Zagadka złodzieja świąt”. To rzecz o próbie stworzenia rodziny patchworkowej, a dokładnie o pierwszym wspólnie spędzonym Bożym Narodzeniu, które choć tak różne od pozostałych, też może być piękne i wyjątkowe.


Książka koncentruje się na sześcioletnim Elofie, jego wrażeniach i emocjach. Chłopiec uwielbia  przewidywalność świątecznych rytuałów i jak co roku ma konkretny plan na każdy dzień adwentu. Wszystko jednak układa się inaczej, bo nastoletnia siostra woli siedzieć z telefonem, a wkrótce obraża się na cały świat, gdy dowiaduje się, że mama zaprosiła na święta swojego nowego partnera i jego córeczkę. Jakby tego było mało, wszystko wskazuje na to, że w okolicy grasuje złodziej – z domu znikają kolejne świąteczne gadżety – adwentowa gwiazda, lampki, pierniki…


Prosty, ale bardzo dopracowany, zgrabny tekst i pasujące do niego ilustracje wychodzą naprzeciw czytelnikom w starszym wieku przedszkolnym. Opowiadając historię świąteczną z dynamicznym wątkiem detektywistycznym w tle, mówią też o sprawach uniwersalnych: tęsknocie za tymi, których już nie ma, o szacunku dla drugiego człowieka i otwartości na jego kulturę, o trudach dorastania i samotnego rodzicielstwa, i o tym, co najważniejsze, nie tylko w świąteczny czas – byciu z innymi i dla innych.


Lisa Bjärbo i Matilda Ruta, Zagadka złodzieja świąt, tłum. Marta Wallin, wyd. Zakamarki, Poznań 2021.

Wiek: 3+

Odpowiedzią na popularność książek adwentowych jest pojawienie się na rynku polskich tytułów, które opowiadają o przygotowaniach do Bożego Narodzenia z akcentem położonym na rodzime tradycje i zwyczaje. „W grudniu po południu” zaprasza czytelników w wieku przedszkolnym do domu trzyosobowej rodziny, gdzie 1 grudnia rozpoczyna się wielkie odliczanie do świąt, w które angażują się wszyscy: mama, tata, córka i pies.  Każdy dzień wypełniają im tematyczne aktywności: pisanie listu do Świętego Mikołaja, robienie aniołów z masy solnej, pieczenie pierniczków, nauka śpiewania kolęd, lepienie uszek i pierogów, wyprawa na świąteczny jarmark. Pojawiają się też mniej tradycyjne działania, jak świąteczne spa i takież tipi, pisanie bożonarodzeniowej bajki. To wszystko oczywiście podpowiedzi dla odbiorców książki, mające zachęcić do aktywnego spędzania przedświątecznego czasu i wymyślania własnych pomysłów na każdy dzień grudnia.


„W grudniu po południu” bardzo udanie wprowadza w przedświąteczną, radosną atmosferę, również za sprawą licznych, dynamicznych, często całostronicowych ilustracji Małgosi Kwapińskiej.


Pozwalają one dodatkowo podpatrzeć życie książkowej współczesnej rodziny, gdzie życie tętni najgłośniej popołudniami, gdy wszyscy wrócą z pracy i przedszkola, pies, uszczęśliwiony obecnością domowników, rozłoży się w fotelu, a z babcią o pierwszej gwiazdce rozmawia się przez internet.


Ewelina Włodarczyk, W grudniu po południu, czyli trochę inny kalendarz adwentowy, il. Małgorzata Kwapińska, wyd. Dwukropek, Warszawa 2021.

Wiek: 3+

 

niedziela, 31 października 2021

Książki na Halloween /2021/

 

Uwielbiam Halloween i opowieści z dreszczykiem, dlatego nie mogło zabraknąć tego dorocznego wpisu, w którym pokazuję najciekawsze książki, które włączyłam ostatnio do mojej pokaźnej halloweenowej kolekcji.


WYSPA CIENI 

Niezwykła książka. Mroczna, tęskna, złowieszcza, a jednocześnie… edukacyjna. Intrygujące zestawienie! Jej bohaterem jest doktor Wallaby, „dziwny lekarz” specjalista od złych snów. Odwiedzają go emu, wombaty, oposy, kolczatki i wiele innych zwierząt – każde z nich co jakiś czas nęka jakiś koszmar.
Pewnego razu do dziwnego lekarza przychodzi dziwny pacjent – wilk tasmański. Skarży się, że męczą go nie tyle koszmary, co… ich brak. Doktor wertuje księgi i wkrótce wszystko jest dla niego jasne. Wilka tasmańskiego trapi NICOŚĆ. Zgadniecie dlaczego?



To jedna z najdziwniejszych książek o gatunkach wymarłych i zagrożonych oraz o konieczności ich ochrony, jaką znam. I jednocześnie jedna z najbardziej poruszających. Nie sądziłam, że ten temat można zrealizować tak… poetycko. Poezja tkwi nie tylko w słowach i samej historii – to także wspaniała warstwa graficzna, majestatycznie baśniowa i oniryczna, która wciąga czytelnika w głąb opowieści. Włoska ilustratorka Claudia Palmarucci odwołała się w swoich pracach do dzieł światowego malarstwa, takich jak „Wyspa umarłych” Böcklina czy „Nocna mara” Füssliego (źródła podano na końcu książki).

Davide Calì, „Wyspa Cieni”, il. Claudia Palmarucci, tłum. Ewa Nicewicz, wyd. Polarny Lis, Warszawa 2021.

 

KRZYCZĄCE SCHODY

Parapsychiczna Agencja Lockwood i Spółka działa w Londynie nawiedzonym przez duchy. Odkąd pojawił się Problem, ludzie nie mogą bezpiecznie wychodzić na ulice po zapadnięciu zmroku, domy muszą być zabezpieczone, by nocą można było w nich spokojnie spać. Żeliwne bramy, kosze lawendy nad drzwiami, progi posypane solą… Czasem to jednak za mało i trzeba wezwać agentów, którzy znajdą Źródło nawiedzonego domu i unicestwią je. Najlepiej do tego zadania nadają się dzieci – to one więcej widzą, słyszą i czują. Zwykle nadzorują je dorośli, ale agencja Anthony’ego Lockwooda jest wyjątkiem – tworzy ją tylko troje wyjątkowych nastolatków: Anthony, George i Lucy, którzy sami decydują, na jakich zasadach walczą z duchami. Co przynosi im czasem wielkie sukcesy, a czasami sromotne porażki.

Pierwszy tom z pięciotomowej serii „Lockwood & Sp.” właśnie ukazał się w Polsce. Młodzi agenci podejmują się w nim arcytrudnego zadania, któremu nikt wcześniej nie sprostał – spędzenia nocy w jednym z najbardziej nawiedzonych domów w Anglii i odkrycia tajemnicy słynnych Krzyczących schodów.
Niepokojący, gęsty klimat stworzony przez brytyjskiego pisarza Jonathana Stouda, świetnie oddany w polskiej wersji przez Tinę Oziewicz, czyni z tej powieści idealną halloweenową lekturę.

Jonathan Stroud, „Krzyczące schody” (seria: Lockwood & Sp.), tłum. Tina Oziewicz, wyd. Poradnia K., Warszawa 2021.

 

WSPÓŁCZESNY BAJARZ POLSKI

Przemyślany, dopracowany i ciekawie zilustrowany tom polskich baśni i legend, który oczywiście wykracza daleko poza halloweenową polecankę, ale ze swoimi podaniami o strzygach, utopcach, czarownicach i bazyliszkach doskonale się też w nie wpisuje. Wydawnictwo jest próbą zaprezentowania współczesnym dzieciom tradycyjnych podań i baśni w formie przystającej do znanej im rzeczywistości. Widać to w sposobie prowadzenia narracji, języki i kreacji świata przedstawionego. Jak pisze w przedmowie profesor Violetta Wróblewska, „bajarka Zuzanna zachęca, by cenić i pielęgnować tradycję (…), ale jednocześnie podejmować trud szukania własnej drogi”. Nie znajdziemy więc tutaj na przykład bezwolnych królewien, czekających aż ktoś je uratuje, tylko samodzielnie myślące dziewczyny, biorące los we własne ręce.



Niektóre z baśni dzieją się tu i teraz, tak jak np. „Kije-promocyje” (Tak, to wariacja na temat kijów samobijów z baśni „Stoliczku, nakryj się!”), inne w wyczuwalnej przeszłości, pozbawionej jednak konkretnych cech danego okresu historycznego. Wszystko to sprawia, że młodzi czytelnicy łatwo mogą się utożsamić z opowieścią i jej bohaterami.
We „Współczesnym bajarzu polskim” znajdziemy dwadzieścia legend i ludowych opowieści, także w ich mniej znanych wersjach, zebranych od najstarszych przekazów z początków państwa polskiego, po lokalne, regionalne opowieści o bohaterach i antybohaterach.

Zilustrowanie tomu przez pięć młodych artystek nadaje mu graficznej różnorodności i sprawia, że zawarte w nim opowieści zyskują wyjątkowy, czasem mroczny i tajemniczy, klimat.

Zuzanna Orlińska, „Współczesny bajarz polski”, il. Aleksandra Bujnowska, Katarzyna Kaczor, Katarzyna Bogdańska, Jagna Wróblewska, wyd. Polarny Lis, Warszawa 2021.

 

POP-UP HAUNTED HOUSE

Na koniec książka-zabawka, czyli pop-up od wydawnictwa Usborne. To wydanie z 2015 roku, ale skusiłam się na nie na tegorocznych Targach Książki w Krakowie, bo od lat zbieram książki halloweenowe. „Pop-Up Haunted House” to rozkładanka idealna dla starszych przedszkolaków. Na każdej stronie dziecko znajdzie mnóstwo ukrytych okienek, dźwigni i rozkładanych elementów. Jednocześnie te ruchome elementy nie są zbyt misterne dla małych rączek, zostały też dość solidnie wykonane z grubego kartonu.


Zilustrowana przez Fabiano Fiorina opowieść to klasyka gatunku. Oto w środku lasu odkrywasz stare domostwo, w którym chronisz się przed burzą. Gdy znajdziesz się w środku, zamieszkujące je zjawy i duchy zrobią wszystko, byś został z nimi na zawsze.


Na każdej z pięciu rozkładówek aż roi się od dziwacznych stworzeń i mar. Być może każda z nich ma do opowiedzenia jakąś historię – to od wyobraźni rodzica zależy, jaką. Książki tego typu są w każdym razie zaproszeniem do interaktywnej zabawy i pozostawiają czytelnikom wiele interpretacyjnej swobody. Ich wielką zaletą jest to, że nigdy się nie nudzą i co roku odkrywa się je na nowo.

„Pop-Up Haunted House”, il. Fabiano Fiorin, tekst Sam Taplin, wyd. Usborne 2015.

niedziela, 19 września 2021

Cztery książki o zwierzętach

 

Mój syn należy do tych dzieci, które lubią książki o zwierzętach, w zasadzie każde, ale najbardziej chyba te z nutką przygody, gdzie pojawiają się emocje i dopytywanie „I co dalej?, co dalej?”.


Wydawnictwo Agora  idealnie wychodzi naprzeciw jego oczekiwaniom, publikując kolejne, po „Wojtku”, „Lolku”, „Ambarasie” i „Tarmosi” książki, których bohaterami są zwierzęta. W „Dziku Dzikusie” są to oczywiście dziki. Ale tak naprawdę – co dorosły czytelnik szybko wychwyci – jest to opowieść o zupełnie innym stworzeniu, mianowicie o… trollu.

Krzysztof Łapiński jest filozofem, co da się wyczuć w trakcie lektury. Opisując życie zwierząt w Lesie Kabackim i ich reakcje na pojawienie się obcego osobnika nieznanego gatunku, nie skupia się na przyrodniczych aspektach, lecz na psychologicznej stronie zaistniałej sytuacji. Ukazuje, jak dotychczas sprawnie funkcjonujący system zostaje nagle zaburzony i ulega coraz większemu rozchwianiu. Opisuje mechanizmy społeczne i pokazuje czytelnikowi, jak łatwo jest manipulować informacją.


Oczywiście dziecięcy odbiorca nie rozkłada tego na czynniki pierwsze, dla niego jest to przede wszystkim pasjonująca historia Dzika, który ni stąd ni zowąd zostaje oskarżony przez niegodziwego trolla, że tylko ryje w brudnej ziemi i rozsiewa zarazki. Wraz z rozwojem zdarzeń dziecko śledzi, jak szerzy się owa pogłoska, jak wzbudza najpierw dezorientację, potem wątpliwości, aż wreszcie zagnieżdża się na dobre w umysłach mieszkańców lasu. Taka obserwacja procesu wykluczenia pozwala dziecku na odwołanie się do własnych obserwacji i doświadczeń. Nie pozostaje też ono z samą tylko obserwacją – w książce znajdzie podpowiedzi i rady, jak radzić sobie w takich sytuacjach, których niestety pełną w klasie szkolnej czy w internecie. Pierwszą zasadą postępowania jest oczywiście „nie karmić trolla”.


Tekstowi towarzyszą ujmujące ilustracje Marty Kurczeskiej (znanej np. z „Mirabelki”), nie można się nie uśmiechnąć na widok małych pasiastych dziczków wędrujących na swoich krótkich raciczkach za lochą. Są tu także kolorowe pejzaże łąk i lasów, i świetlisty krajobraz nocnego nieba zawieszonego nad lasem i miastem.

Krzysztof Łapiński, „Dzik Dziukus” , il. Marta Kurczewska, wyd. Agora dla dzieci, Warszawa 2020.

 

„Miron w pułapce” i „Reginka szuka domu” to książki z serii „Pomóż mi przetrwać” (Akademia Mądrego Dziecka) wydawnictwa Harper Kids. Jak pisze we wstępie autorka Ewa Nowak seria powstała z myślą o dzieciach, „które chcą mądrze wspierać przyrodę”.


Opowiadania budzą wrażliwość i opiekuńczość wobec zwierząt, przekazują także podstawowe informacje o rożnych ich gatunkach, ich zwyczajach i życiu. „Reginka szuka domu” to opowieść o królowej trzmieli i jej trudnej drodze do stworzenia gniazda i założenia rodziny.
„Miron w pułapce” to historia rodziny szarytek bałtyckich, a konkretnie jednego jej przedstawiciela – Mirona. Młody samiec foki na samym początku swego samodzielnego życia zaplątuje się w porzuconą w wodzie sieć rybacką i osłabiony trafia do fokarium na Helu.


Każda książka zawiera opowiadanie, planszę z ciekawostkami oraz sprawdzian wiedzy. Duże i liczne, realistyczne ilustracje Anny Łazowskiej z pewnością przypadną do gustu małym czytelnikom. Książki nadadzą się do wspólnej rodzinnej lektury lub do samodzielnego czytania przez dziecko, w czym pomoże wyrazisty font z dużą interlinią.


Ewa Nowak, Reginka szuka domu, Miron w pułapce, il. Anna Łazowska, wyd. Harper Kids, Warszawa 2021.
Wiek: 5+


„23 rzeczy ważniejsze od zwierząt. Katalog od A do Z” to przewrotna książka, która przypomina nam o tym, jak bardzo kochamy zwierzęta, a jednocześnie, jak trudno zrezygnować nam z przyjemności i rzeczy, które jednocześnie oznaczają ich cierpienie.


Sprawiamy dzieciom frajdę, pokazując im pokazy sztuczek delfinów albo kolorowe papugi w  papugarniach, kupujemy egzotyczne zwierzęta jako domowe maskotki. Z zagranicznych wakacji przywozimy upominki wykonane z koralowców, kości słoniowej, skóry węży, kosztujemy ekskluzywnych specjałów, takich jak zupa z rekina albo wino z kośćmi tygrysa.
Zapominamy, że proste codzienne decyzje godzą w zwierzęta, którymi tak się zachwycamy i o których opowiadamy dzieciom – zakopana na plaży foliowa torebka, kolejne wycięte przy ulicy drzewo, wybetonowane place i osiedlowe uliczki.


Wielkoformatowa książka Małgorzaty Kur punktuje te rzeczy, które, jak się okazuje, są dla człowieka często ważniejsze niż zwierzęta. Autorka podpowiada młodym czytelnikom, co zrobić, by nie rezygnować z przyjemności, a jednocześnie dbać o środowisko. Pokazuje, że liczą się małe, ale konsekwentne kroki w codziennej aktywności. Książce towarzyszą radosne, a czasem smutne, często pełnostronicowe ilustracje Małgorzaty Kwapińskiej.

Małgorzata Kur, 23 rzeczy ważniejsze od zwierząt. Katalog od A do Z, il. Małgorzata Kwapińska, wyd. Kocur Bury, Łódź 2021.
Wiek: 5+



 


środa, 30 czerwca 2021

Kraina smoków. Pióro gryfa

 

Powrót do bohaterów lubianej książki jest jak spotkanie z dawno niewidzianymi przyjaciółmi – dostrzegasz, że trochę się zmienili, ale nie mija chwila, a jest znowu tak, jakbyś widział ich wczoraj. Tak właśnie jest z „Piórem gryfa” – drugą częścią „Krainy smoków”.

 


Oto znów są tu wszyscy: odważny, cieszący się nawet niebezpieczną przygodą Ben, czyli Smoczy Jeździec, jego mądry, szlachetny smok Lung, pyskata, zadziorna koboldka Siarczynka, jedyny w swoim rodzaju homunkulus Muchonogi oraz oczywiście Greenbloomowie: Barnaba, jego żona Vita i córka Ginewra. To oni stali się dla Bena rodziną, po tym, jak cało wyszedł z walki z potężnym i okrutnym smokiem Parzymortem.

 


Szczęśliwie dla wszystkich nastał czas pokoju, ocalone od wymarcia smoki zamieszkały w swojej krainie zwanej Skrajem Nieba, a Greenbloomowie osiadli w Norwegii, w miejscu nazwanym MÍMAMEIDR, z którego uczynili tajemny azyl dla magicznych stworzeń z całego świata. To tutaj, pod czujnym okiem przyrodników-pasjonatów żyją teraz bezpiecznie i harmonijnie istoty takie, jak kruki mgliste, trolle, leprikony, latające świnki watobi, fotomeleony, skrzydlate żaby i wiele, wiele innych przedziwnych stworzeń.

 


Gdy jednak rozchodzi się wieść, że do MÍMAMEIDR ma przybyć prawdziwy pegaz, wszystkich mieszkańców ogarnia ekscytacja. Wydawało się przecież,  że tego gatunku nie uda się uratować i spotkać go będzie można już tylko na ilustracjach w książkach. Tymczasem wkrótce mają się wykluć młode pegaziątka…!  Niestety tragiczny wypadek sprawia, że ich życie staje pod znakiem zapytania. Być może nigdy nie zdołają wykluć się ze swoich jajek… Chyba, że ktoś dostarczy na czas niezwykle rzadkie, mityczne pióro gryfa. Ktoś taki, jak Smoczy jeździec i jego najbliżsi.

 


Tak oto Ben staje przed kolejnym wielkim wyzwaniem i wkracza w nową, niebezpieczną przygodę, w czasie której jego życie nie raz zawiśnie na włosku, a każdy kolejny dzień będzie walką z czasem. Jak zawsze może liczyć na wsparcie swego ukochanego smoka oraz wiernych przyjaciół. Na jego drodze pojawią się także nowe postaci, co do których będzie musiał zdecydować, czy zaufać im, czy też nie. Ben będzie też musiał odpowiedzieć sobie na kilka kluczowych pytań – co jest dla niego w życiu najważniejsze, i gdzie jest właściwie jego miejsce. W MÍMAMEIDR, w Skraju Nieba, a może jeszcze gdzieś indziej? To niełatwe pytania dla chłopca wkraczającego w nastoletniość, ale Cornelia Funke rzuca je młodym czytelnikom celowo, czyniąc z ekspedycji po słoneczne pióro gryfa wyprawę w poszukiwaniu własnej tożsamości i miejsca w świecie.  

 


„Pióro gryfa” to druga książka z cyklu o Krainie smoków (o pierwszym tomie pisałam tutaj), ale z powodzeniem można przeczytać ją oddzielnie. Wszystkie wcześniejsze wątki zostały wspomniane i zarysowane przez autorkę, tak by czytelnik wiedział, co wydarzyło się w pierwszej części i kim są wszyscy główni bohaterowie. Jeśli więc wpadnie Wam w ręce gdzieś podczas wakacyjnych wojaży ta właśnie książka, nie wahajcie się ani chwili. Ta fantastyczno-przygodowa powieść, napisana starannym, ładnym językiem to kawał dobrej literatury młodzieżowej, która pozostaje ponadczasowa. I oferuje nie tylko ciekawą opowieść i wartką akcję, lecz także emanuje szacunkiem do zwierząt, ludzi, wszelakiego żywego istnienia na naszej planecie.

 


Cornelia Funke, Kraina smoków. Pióro gryfa, przeł. Miłosz Urban, wyd. Poradnia K, Warszawa 2021.
Wiek: 8+